Archive for May, 2001

Artyści z przedszkoli

Friday, May 25th, 2001

Bieruński Ośrodek Kultury zorganizował 17 bm. IX Przegląd Zespołów Artystycznych “Wszystkie dzieci są nasze”, z udziałem przedszkolaków z sześciu placówek z Bierunia, Lędzin, Imielina i Bojszów.

Jury długo debatowało, komu przyznać główną nagrodę – czek na 500 zł. Jej fundator, starosta Piotr Czarnynoga, wręczył ją zespołowi z P-1 w Bieruniu za inscenizację baśni “Śpiąca królewna”.

Czek odebrały dyrektorka przedszkola Barbara Nieckarz i nauczycielki, które przygotowały program Ewa Długoń i Irena Pukowiec.

Autor artykułu: (ml)

Mamuśki na cenzurowanym

Friday, May 25th, 2001

Najważniejsze, że jest. To nic, że nie zawsze doskonała w swojej roli. Na pewno chce dobrze. Za kilka lat w tę rolę wejdą dzisiejsze licealistki. Jakimi matkami będą? Na to pytanie anonimowo odpowiedziały nam dziewczęta z IV LO.

Chciałbym być bardziej cierpliwa i więcej czasu poświęcać swoim dzieciom niż moja mama.

* Moja mama jest bardzo uległa, zawsze da się ubłagać, ja taka nie będę. Oczywiście, nie zamierzam być tyranem, ale nie będę dzieciom na wszystko pozwalać.

* Moja mama, przy wielu dobrych cechach, jest czasem za bardzo nerwowa. Nie chciałabym być w tym do niej podobna.

* Na pewno będę bardziej interesowała się swoimi dziećmi niż moja mama. Będę bardziej wyrozumiała. Nie chciałabym, tak jak moja mama, w przyszłości siedzieć cały czas w domu i nie mieć koleżanek. Chcę korzystać z życia, nawet po czterdziestce.

* Moja mama za bardzo się przejmuje, przesadza w niektórych sprawach, jest przesądna i czasami trochę staroświecka. Będę starała się nie być taka.

* Mam nadzieję, że nie przejmę po mamie jej niezdecydowania.

* Nie chciałabym być tak krzykliwa i czepiać się nieistotnych spraw, jak moja mama.

* Nie lubię u mojej mamy braku wiary we własne siły i przekonania, że nic nigdy nie może potoczyć się dobrze oraz grymasu niezadowolenia na twarzy.

* Nie przejmę po mamie jej niezdecydowania i popadania w skrajności.

* Jako matka będę starała się nie denerwować, nie niecierpliwić, nie krzyczeć i nie zmuszać dzieci do sprzątania swojego pokoju oraz jedzenia kotletów mielonych.

* Nie będę zrzędzić (mam nadzieję), dam dzieciom niezależność.

* Moja mama jest zbyt nerwowa i czasami nie panuje nad sobą w niektórych sytuacjach. Nie chcę być taka. Nie chcę bić moich dzieci, choć zasłużone kary zamierzam stosować. Chciałabym, by moje dzieci nie uważały mnie za starą, staroświecką kobietę, która ich nie rozumie, lecz mamą na czasie, która także była młoda i już czegoś doświadczyła i dlatego może im pomóc. Obawiam się jednak, że nie da się być idealną matką, bo to, co ja mogę uważać za opiekuńczość i troskę, dla moich dzieci będzie brakiem zaufania i wtykaniem nosa w ich sprawy.

* Chciałabym bardziej ufać dziecku i potrafić z nim rozmawiać w okresie dojrzewania. Chciałabym być matką nie tylko nowoczesną, ale i trochę staroświecką. Być nie tylko matką, ale i przyjaciółką dla moich dzieci.

* Chciałabym być matką kochającą, stanowczą, opanowaną, zdolną zapewnić dzieciom komfort psychiczny i materialny. Chciałabym, aby praca nie ograniczała moich stosunków z rodziną.

* Chciałabym być mamą, która dba o intelektualny rozwój dzieci, odkrywa ich talenty i rozwija. Moje zainteresowania są dla mnie bardzo ważne, ale moja mama nie traktuje ich poważnie. Będę mamą, która będzie chodzić z dzieckiem do teatru i do kina. I nigdy nie pozwolę, by moje dzieci były świadkami ewentualnych kłótni. To burzy poczucie bezpieczeństwa, które jest bardzo ważne.

* Chcę być jak moja mama – dobra, wyrozumiała, nie pozwalająca na wszystko, troskliwa, ale lekko surowa. Nigdy jednak nie pozwolę, by mąż o wszystkim decydował i o wszystkim wiedział.

* Podoba mi się styl życia mojej mamy, Zawsze znajdowała czas na swoje przyjemności, nie zaniedbując przy tym ani mnie, ani mojego rodzeństwa.

* Nie chciałabym przejąć po mamie rozpieszczania najmłodszego dziecka oraz pozwalania dzieciom na przebywanie poza domem do późnych godzin (wyjątek stanowią urodziny). Wszystkie dzieci zamierzam traktować równo i być wobec nich sprawiedliwa.

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Mamo, życzę Ci…

Thursday, May 24th, 2001

… zdrowia, miłości, cierpliwości, pogody, uśmiechu i jedynie szczęśliwych łez… Takie życzenia usłyszy w sobotę pewnie każda mama!!! Niektóre będą obdarowane niemym jeszcze pocałunkiem, inne laurką, kwiatuszkiem, upominkiem. Obchody Dnia Matki są także okazją do zakończenia sporów i docenienia najbliższego przyjaciela każdego dziecka, niezależnie od wieku.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego właśnie w maju mamy doczekały się tylu serdeczności. Na pewno Dzień Matki w tym miesiącu nawiązuje do biegu natury, właśnie w maju budzącej się do życia. To pochwała narodzin, najpiękniejszego aktu stworzenia.

We Francji Dzień Matki obchodzony jest w ostatnią majową niedzielę, ale tylko przez przedszkolaki. W Niemczech 13 maja. Zimnokrwiści Anglicy nie uznają tego święta, Hiszpanie składają życzenia i podarunki w pierwszą niedzielę maja. Trudno znaleźć mamę, która nie byłaby wzruszona słysząc ciepłe słowa niezależnie od tego, kiedy są wypowiadane.

- Między moimi dorosłymi już córkami jest pięcioletnie różnica wieku. Ale doskonale pamiętam pierwsze życzenia na Dzień matki. było to kiedy młodsza miała niespełna dwa latka. Dostałam laurkę z narysowanym przez Zuzię niezgrabnie uroczym kwiatkiem i napisanymi przez starszą Agnieszkę życzeniami. Oczywiście pamiętam buziaki moich pyzatych córek. Dzisiaj cieszę się, że pamiętają o mnie, ale nie jestem już tak bardzo wzruszona – przyznaje Jolanta Łukaszewska, szefowa kancelarii Rady Miasta w Świętochłowicach.

Na pewno najsolidniej przygotowane do “mamusinego” święta są przedszkolaki, ale to w dużej mierze zasługa wychowawczyń.
- Pierwsze życzenia przypadły na pobyt mojej Ani w “zerówce”. Dostałam laurkę, którą pewnie wszystkie dzieci zrobiły jednakową. Ale i tak było to cudowne przeżycie. Do dzisiaj jest schowana w szufladzie – wspomina świętochłowiczanka Teresa Pietrek, mama 22-letniej córki.

Młodzież czasami zapomina o święcie. – Właśnie wczoraj odkryłem w internecie, że w sobotę przypada Dzień Matki! – mówi 16-letni Marcin Zabłocki z Chorzowa i zapewnia, że nie zapomni pogratulować.

Tegoroczni maturzyści są “oburzeni” za figle płatane przez kalendarz. – To skandal, że zamiast świętować, musimy zdawać ustne egzaminy. Mamy mają dodatkowy i wyjątkowy prezent, napięte do granic możliwości nerwy! – mówią uczniowie Słowaka. Niestety, nic z tym fantem nie da się zrobić.

- Pamiętam, że 19 lat temu 26 maja zdawałem ustną chemię. Po egzaminie wszyscy rzuciliśmy się do pobliskiej kwiaciarni i jak jeden mąż kupowaliśmy lewkonie dla mam! – wspomina absolwentka I LO w Chorzowie.

Korzystając z okazji przypominamy zapominalskim o najbliższej sobocie! Czasami ważniejszy jest aktualny buziaczek niż spóźniony, chociaż drogocenny prezent!

Autor artykułu: JUSTYNA CYRUS

Nowa świątynia, nowa parafia

Thursday, May 24th, 2001

Blisko 7 tysięcy bytomskich wiernych ma od dzisiaj nową parafię. O godz. 18.00 w kościele pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w Szombierkach rozpocznie się uroczysta msza święta, na której erygowana będzie nowa parafia. Budowa kościoła rozpoczęła się w 1986 roku. Zakończy nie szybciej niż za pięć kolejnych lat.

Ksiądz Ryszard Bazylak jest już trzecim budowniczym świątyni w Szombierkach. To właśnie jego biskup Jan Wieczorek wybrał na proboszcza osiemnastej już bytomskiej parafii. Przez osiem lat ks. Bazylak przebywał na misji w Stanach Zjednoczonych. Do Bytomia przyjechał w 1995 roku. Właśnie wtedy objął po swoim poprzedniku, ks. Ryszardzie Pacholcu, funkcję budowniczego świątyni w Szombierkach.

- Do tej pory wszyscy mieszkańcy osiedla w Szombierkach należeli do parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Teraz część wiernych, około siedmiu tysięcy, ma mową parafię. Mimo że kościół jest jeszcze w stanie surowym, w ubiegłą niedzielę odbyła się tu pierwsza msza święta. Teraz nabożeństwa odbywają się już codzienne – wyjaśnia ks. Bazylak.
Budowa kościoła rozpoczęła się w 1986 roku.

- Choć parafie są hojni, niełatwo jest postawić tak dużą świątynię. Kościół wybudowany został z cegieł pochodzących z rozbiórki. Są stare, ale solidne. Niektóre będą miały ponad sto lat. Cegła, którą dzisiaj się wytwarza nie jest aż tak mocna – przekonuje proboszcz.

Zdaniem ks. Bazylaka budowa kościoła nie zakończy się wcześniej niż za pięć lat. – Teraz musimy uporządkować teren wokół świątyni. Chciałbym, żeby powstał tu skromny ale ładny parkan. Potem trzeba jeszcze założyć instalację elektryczną i grzewczą w kościele. Jeśli uda się to wszystko zrobić w ciągu dwóch najbliższych lat, to będziemy mogli mówić o wielkim sukcesie – przekonuje proboszcz.

Dzisiaj o godz. 18.00 w kościele odbędzie się uroczysta msza święta, w czasie której erygowana będzie nowa parafia. W nabożeństwie weźmie udział delegat biskupa Wieczorka, ks. dziekan Jan Plichta z Bytomia. Pojawi się również ks. Adam Piasecki, prowincjał Zgromadzenia Księży Zmartwychwstańców z Krakowa.

Autor artykułu: JOANNA LIDOCHOWSKA

Nowa w jednej czwartej

Thursday, May 24th, 2001

W listopadzie lub na początku grudnia zostanie oddana do użytku sala widowiskowa Bytomskiego Centrum Kultury. Remont rozpoczął się pół roku temu i kosztował na razie 350 tys. zł.

Wykonano jedną czwartą prac. W tym roku na salę wydać trzeba jeszcze 500 tysięcy, a na korytarze i hole 300.

Remont sali widowiskowej rozpoczął się w listopadzie ubiegłego roku. Był konieczny, bo pomieszczenie nie spełniało wymogów bezpieczeństwa. Obecnie wykonano jedną czwartą prac. Sala to na razie gołe mury z nową instalacją elektryczną i CO oraz sterownią, czyli stanowiskiem obsługi technicznej. Pomieszczenie remontowała dotychczas firma ,Cagro”. Na początku maja wyłoniono nowego wykonawcę, firmę ,Budowlani” z Bytomia. Jutro prace ruszą na nowo. W sali trzeba położyć podłogę i wykładziny, zrobić podwieszany szufit, pomalować ściany, zamontować fotele i oświetlenie.

Z powodu remontu sali nie odbędą się w Bytomiu spektakle organizowane przez Śląski Teatr Tańca w ramach VIII Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego. Konferencja rozpocznie się w czerwcu.

- 16 zespołów wystąpi na scenie Teatru Rozrywki w Chorzowie, 10 w Operze Śląskiej. Obie instytucje sale udostępnią nam nieodpłatnie, za co jesteśmy wdzięczni, jednak musimy zapewnić 300-400 osobom transport z Bytomia do Chorzowa, zapłacić za obsługę techniczną. To około 100 tysięcy złotych dodatkowych kosztów – mówi Roman Kuśnierz, dyrektor ds. marketingu ŚTT.

- Wszyscy ponosimy straty. BCK nie mogąc organizować u siebie spektakli i wynajmować sali też traci rocznie 100 tysięcy – tłumaczy Paweł Koj, naczelnik Wydziału Kultury bytomskiego UM i dyrektor BCK. Remont BCK nie obejmuje jednak tylko sali widowiskowej. Pierwszy raz od dziesięciu lat odnowiono wejście do budynku, uzupełniono tynki, zamontowano nowe oświetlenie, naprawiono rynny. Wybudowano podjazd do sali widowiskowej dla niepełnosprawnych. Wypiękniało otoczenie budynku, posiano trawę, posadzono sosenki, przycięto drzewa. Oddano także do użytku salę-akwarium, w której odbywają się warsztaty i wykłady. Na wszystkie remonty poza salą wydano 60 tys. Pochodzą z bieżącej działalności BCK.

- Za rok Bytomskie Centrum Kultury będzie obiektem estetycznym, w pełni nowoczesnym oraz spełniającym wszystkie wymogi bezpieczeństwa, zapewniającym komfort oraz jakość pracy – zapowiada Paweł Koj.

Autor artykułu: KATARZYNA MAJSTEREK

Depresja i groteska

Wednesday, May 23rd, 2001

,Czwarta siostra” Janusza Głowackiego na pewno nie jest dramatem egzystencji, choć tytułem i motywami nawiązuje wprost do utworu Czechowa. Trudno jednak powiedzieć czym jest ,Czwarta siostra”, bo w nadmiarze autorskich pomysłów gubi się nie tylko jej gatunkowa jednorodność, ale i żelazne prawidła dramaturgii.

Pewne jest jedno: lądujemy we współczesnej Moskwie, w której obserwujemy życie pewnej rodziny w krzywym, a nawet złośliwym, zwierciadle. Panny Czechowa chciały do Moskwy, panny Głowackiego marzą o Ameryce, znają najnowsze przeboje filmowe i światowe marki handlowe, kochają się w gangsterach i politykach Dumy, ciągle wpadają w depresję, popijają wódę z gwinta i… nieodmiennie pakują się w kłopoty z powodu dobrego serca i nieokieznanej rozlewności słowiańskiej duszy. Gdyby ten pomysł ociosać z niepotrzebnych dywagacji, tanich dowcipów i skojarzeń (dobrych też jest sporo, oddajmy sprawiedliwość), z rozlicznie pączkujących, a niepotrzebnych wątków, byłaby to ostra, znakomicie pomyślana i celna opowieść o przemianach mentalności (niekoniecznie rosyjskiej) w obliczu ,wielkiej zmiany”. Ludzie na pograniczu epok są tragicznie rozdarci, ale często także śmieszni w próbach dostosowania się do pędzącej rzeczywistości. O tym, z grubsza, mówi Janusz Głowacki. Im dalej w sztukę jednak, tym większy w niej bałagan. Łamie się oś intrygi, autor sięga po wytarte schematy, zaś kilka finałów osłabia napięcie widowni wyjątkowo skutecznie.

Skupiam się na materii, bo to ona warunkuje kształt przedstawienia, jakie do Gliwic przywiózł warszawski Teatr Powszechny. Władysław Kowalski – reżyser spektaklu nie ma litości dla śladów realizmu psychologicznego i celnych obserwacji, którymi autor fastryguje kabaretowe scenki i sytuacje. Tam, gdzie dziewczyny mówią i myślą, by tak rzec – normalnie (dwie z nich skończyły studia wyższe!), reżyser natychmiast dopisuje jakiś pomysł inscenizacyjny, wpędzający je w totalną groteskę, wykoślawienie lub karykaturę. Moim zdaniem szkoda – wypreparowanie sztuki Głowackiego z cienia refleksji i zerwanie kontaktu z obiektywną rzeczywistością, ogromnie ją zubożyło. Jest tylko śmiesznie (bywa, że bardzo), a mogłoby być i śmiesznie, i strasznie, czyli – prawdziwie. Bo, tak naprawdę, z tych zabawnych dialogów i niezwykłych splotów zdarzeń wynika jednak jakaś prawda o siostrzanej solidarności, o truciźnie niespełnionych marzeń, o kolejnej porcji społecznej niesprawiedliwości i zagubieniu ludzi dobrych, a niezaradnych.

Inna kwestia to aktorstwo. Aktor, jak mi niedawno powiedziano, bywa kreatorem lub trybikiem. Trzy świetne aktorki: Edyta Olszówka, Katarzyna Herman i Dominika Ostałowska zdają się łączyć jedno i drugie. Nie wypadają z ram reżyserskiej koncepcji, bujają na komediowej linie od ściany do ściany, a jednak nie tracą przy tym ciepłej, ludzkiej, bardzo wzruszającej i bardzo sympatycznej autentyczności. Każda wyposażona przez naturę w odmienne cechy charakteru, a pasująca do pozostałych, jak ulał. Naiwnie bezbronny optymizm bohaterek ,Czwartej siostry” to najładniejsze wspomnienie, jakie ten spektakl pozostawia.

Dziś w programie XII GST – ,Trans-Atlantyk” W. Gombrowicza, w wykonaniu Teatru Montownia z Warszawy. Dla pierwszych Czytelników ,DZ”, którzy przyjdą z egzemplarzem naszej gazety do kasy Teatru Muzycznego, organizatorzy zarezerwowali bezpłatne zaproszenia.

Autor artykułu: HENRYKA WACH-MALICKA

Symbol baletu XX wieku

Wednesday, May 23rd, 2001

Nie ma już Niżyńskiego, nie ma Nurejewa. Michaił Barysznikow jest. Tańczy i tworzy. I będzie w Polsce. Symbol baletu XX wieku przyjął zaproszenie Jacka Łumińskiego i Śląskiego Teatru Tańca – wraz z założonym przez siebie zespołem White Oak Dance Project weźmie udział w VIII Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej.

W Bytomiu niektórzy zachowują się, jakby nie chcieli wiedzieć, co u siebie mają, albo jakby nie uwierzyli, że może ich odwiedzić megagwiazda w rozkwicie swej sławy. Scena Śląskiego Teatru Tańca właśnie jest w remoncie. Michaił Barysznikow i White Oak Dance Project wystąpią więc u sąsiadów, w gościnnych progach chorzowskiego Teatru Rozrywki. 28 czerwca o godz. 19.30. Zaplanowano też występy amerykańskich tancerzy na scenie krakowskiego Teatru im. J. Słowackiego (25 i 26 czerwca) oraz w Teatrze Dramatycznym w Warszawie (30 czerwca, 1 lipca).

53-letni Michaił Barysznikow, łączący fenomenalną technikę z charyzmatycznym sposobem bycia na scenie, uważany jest za pierwszego w historii baletmistrza, który jest zarówno gwiazdą sceny, jak i mediów. Tancerz i aktor, w 1977 roku nominowany do Oscara. To ktoś z pierwszych stron gazet, z którym się liczą, o względy którego zabiegają; przyjaciel Rudolfa Nurejewa, Mścisława Rostropowicza, Romana Polańskiego, Natalii Makarowej, Lizy Minelli, Isabelle Rosselini, Annie Leibovitz…

Rosjanin urodzony w Rydze; tu też rozpoczął baletową edukację, nim trafił do legendarnego Aleksandra Puszkina w Leningradzie. Do chwili ucieczki z ZSRR (podczas występów w Toronto, 1974 r.) tańczył w zespole leningradzkiego Teatru Kirowa. Zdobywca złotych medali konkursów w Warnie i Moskwie, laureat paryskiej Nagrody im. W. Niżyńskiego, w USA współpracował z najlepszymi zespołami – American Ballet Theatre i New York City Ballet. 11 lat temu założył wraz z M. Morrisem White Oak Dance Project – zespół nowoczesnego i eksperymentalnego tańca, którego jest pierwszym tancerzem, a któremu przedstawienia układają najwybitniejsi choreografowie. Z tym zespołem odwiedzi Polskę.

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Więcej “przedemerytów” – mówi Elżbieta Kruczek kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Tychach

Tuesday, May 22nd, 2001

W kwietniu br. liczba bezrobotnych zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Tychach wrosła o 65 osób. Jest to niewiele, porównując pierwsze trzy miesiące br. w których liczba bezrobotnych wzrosła: w styczniu o 811 osób, w lutym o 480 osób i w marcu o 360 osób.

Zjawisko mniejszego przyrostu bezrobocia jest niewątpliwie pozytywne, aczkolwiek nie należy wyciągać na tej podstawie zbyt optymistycznych wniosków w odniesieniu do nagłego uzdrowienia gospodarki na lokalnym rynku pracy, gdyż kwiecień i maj każdego roku wykazują podobną tendencję spadkową. Najkorzystniej w statystyce wypadł w kwietniu bieżącego roku powiat mikołowski, w którym liczba bezrobotnych zmalała o 15 osób. W powiecie tyskim liczba bezrobotnych wzrosła o 34 osoby, a w mieście Tychy – wzrosła o 46 osób.

Natomiast znacząco wzrosła liczba tzw. “przedemerytów”, nie liczonych w statystykach do osób bezrobotnych. Łącznie w kwietniu o 110 osób. Jest to najwyższy przyrost miesięczny w obecnym roku kalendarzowym. Z liczby tej 81 osób uzyskało uprawnienie do zasiłku przedemerytalnego, zaś 29 osób – do świadczenia przedemerytalnego. Jest to przede wszystkim wynik dokonywanych przez zakłady zwolnień grupowych, w ramach których w pierwszej kolejności zwalniane są osoby posiadające uprawnienia do zasiłków czy świadczeń przedemerytalnych.

Na naszym lokalnym rynku pracy w roku obecnym odnotowujemy znacznie większą ilość zgłoszonych zwolnień grupowych niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Dla porównania – w całym roku 2000 zwolnieniami grupowymi objętych było 887 pracowników, natomiast do końca kwietnia bieżącego roku otrzymaliśmy informację o objęciu zwolnieniami grupowymi 1084 osób. Podobnie odnotowaliśmy największy miesięczny napływ do bezrobocia osób, które zwolnione zostały z przyczyn leżących po stronie pracodawców (zwolnienia w innym trybie niż grupowe). To świadczy o pogarszającej się kondycji zakładów pracy i nie wróży nic dobrego na najbliższe miesiące.

Innym odnotowanym zjawiskiem jest spadek liczby zarejestrowanych, ubiegłorocznych absolwentów szkół. Spadek wynosi 115 osób w stosunku do stanu z 31 marca 2001 r. W kwietniu zarejestrowało się wprawdzie 118 absolwentów ale wyrejestrowane zostały 233 osoby. Byłoby to zjawisko bardzo pozytywne gdyby główną przyczyną utraty statusu bezrobotnego były podjęcia pracy. Niestety, wśród 233 wyrejestrowanych podjęły pracę zaledwie 63 osoby.

Autor artykułu:

Strażackie święto

Monday, May 21st, 2001

(SIEWIERZ) 250 strażaków-ochotników z 26 jednostek OSP z terenu powiatu będzińskiego uczestniczyło w sobotę w obchodach Dnia Strażaka i jubileuszu 90-lecia OSP Siewierz.
Podczas festynu zaprezentowano wyposażenie ratowników JRG Będzin. Największym zainteresowaniem małych siewierzan cieszyła się samochód operacyjnych z motorową łodzią ratowniczą oraz… wrak syreny, na którym następnie sprawnie pocięto pneumatycznymi nożycami sekcji ratownictwa technicznego.

Autor artykułu: wow

Polityczne recepty

Monday, May 21st, 2001

Wokół bezrobocia, problemów rozwoju gospodarczego, bezpieczeństwa publicznego i integracji polskiej prawicy koncentrowała się dyskusja podczas sobotniego I Forum Społecznego Zagłębia Dąbrowskiego i Ziemi Jaworznickiej. Uczestniczyła w nim czwórka parlamentarzystów AWS, wśród nich premier Jerzy Buzek.

Dzień wcześniej tylko 30 minut trwała wizyta premiera Buzka w przedsiębiorstwie Atlas Barbara SA, w podstrefie sosnowiecko-dąbrowskiej Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, obchodzącej pięciolecie istnienia.
- Dzięki temu, że ktoś miał pomysł w Łodzi, w Dąbrowie Górniczej ludzie mają pracę – mówił premier Jerzy Buzek.
Wyroby spod znaku bociana rozpoznaje ponad 80 proc. Polaków. Dąbrowski zakład zatrudnia 154 osoby, z taśm produkcyjnych schodzi tu codziennie ok. 2,5 tys. ton wyrobów.
- Nie wyobrażam sobie funkcjonowania Dąbrowy Górniczej i całego Zagłębia bez Huty Katowice, z którą związanych jest ok. 20 tys. ludzi. Jednak szansa modernizacji huty zaprzepaszczona została tu, na miejscu. Huta Sendzimira startowała z takiego samego pułapu, tu zaś nic się nie działo. Wierzę jednak, że nowy program szybko ruszy w Sejmie, w ciągu miesiąca wejdzie w życie, a za rok skutki restrukturyzacji Huty Katowice będą już widoczne – dodał Jerzy Buzek.

W sobotę rozmawiano szerzej o stanie naszej gospodarki. Odpowiedzialnością za jej stan była obciążana niechętna obniżaniu stóp procentowych Rada Polityki Pieniężnej.
- Wysokie stopy procentowe sprawiają, że tylko spekulacyjny kapitał ma się dobrze w Polsce – twierdził poseł Czesław Sobierajski. – Przedsiębiorcy nie biorą kredytów, gdyż żadna marża nie pokryje bankowych odsetek.
Dobrego zdania zebrani nie mieli też o obecnym ministrze finansów, choć jeszcze gorzej wyrażali się o jego poprzedniku.
- Za podatkowe pomysły ministra Bauca zapłaci kilka milionów Polaków. Nie ma bowiem prostych wytrychów w walce z bezrobociem – przekonywał Wacław Marszewski, przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiego Regionu NSZZ “Solidarność”. – Od obniżki podatku dochodowego pilniejszy jest problem podatku spadkowego, którym karzemy dzieci za zapobiegliwość ich rodziców.

Obok gospodarczego liberalizmu posłowie trudnej sytuacji kraju upatrywali w upadku obyczajów.
- Za dużo wieców, a mało pracy oraz szerząca się zgnilizna moralna – Czesław Sobierajski cytatem z artykułu z przedwojennego “Rycerza Niepokalanej” ojca Maksymilina Kolbe starał się opisać sytuację w Polsce. – Różnica jest tylko taka, że dzisiaj te problemy są tysiąckroć większe.
Posłowie proponowali, by środki na walkę z bezrobociem uzyskać dzięki przepracowaniu jednej darmowej dniówki (pomysł z lat międzywojennych) oraz rozwojowi budownictwa czynszowego, choć ich ostatnia ustawa o ochronie lokatorów, wydłużająca listę osób chronionych przed eksmisją, skutecznie je zablokuje.

- Podejmując decyzję polityczne musimy myśleć nie tylko o najbliższych wyborach, ale o przyszłości Polski – przypominał Jerzy Buzek. – Unikanie odpowiedzialności za państwo mści się na następnych pokoleniach. Obecnie płacimy 10 mld zł rocznie za kredyty zaciągnięte w latach 70., a ta kwota jeszcze wzrośnie. Dla porównania ubiegłoroczne koszty wprowadzenie Karty Nauczyciela wynosiły niespełna 1,5 mld zł, a koszty usunięcia skutków powodzi z 1997 r. 5 mld zł.
Premier apelował o również o stworzenie szerokiego przedwyborczego frontu prawicy.

Autor artykułu: Ste, wow