Archive for June, 2001

Święto Żabiego Kraju

Friday, June 29th, 2001

(CHYBIE) Przez miniony weekend w Chybiu trwały Żabionalia. Gwoździem imprezy był zespół Stare Dobre Małżeństwo i występ laureatów “Szansy na sukces”. Pogoda była kapryśna. W sobotę przybyłych na koncert SDM niemiłosiernie zlał deszcz, zaś w niedzielę atmosfera była prawdziwie piknikowa.

Nazwa Żabionaliów wywodzi się od Żabiego Kraju, jak określane jest Chybie. Impreza, organizowana przez Gminny Ośrodek Kultury, niegdyś nosiła nazwę Jarmarku Świętojańskiego, gdyż przypadała na dzień św. Jana. Dopiero później wzorem Juwenaliów zmieniono ją na Żabionalia. Co roku przy muzyce i wielu atrakcjach mieszkańcy bawią się w miejscowym amfiteatrze.

Jednym z celów tegorocznej imprezy było zebranie pieniędzy na kolonie dla dzieci niepełnosprawnych ze Stowarzyszenia Razem. W sobotę zorganizowano dzień “Bawmy się z Razem”. Liczono na ogromne zainteresowanie, gdyż gwiazdą wieczoru był zespół Stare Dobre Małżeństwo. Pogoda jednak pokrzyżowała plany. Organizatorzy, którzy już w styczniu postarali się o zaproszenie SDM, załamywali ręce.
- Naszym celem było zebranie pieniędzy na kolonie dla dzieci niepełnosprawnych, bo brakuje jeszcze 15 tys. zł. Tymczasem cały dzień padało, a publiczność zawiodła – żalił się Krzysztof Bełtowski, wiceprezes stowarzyszenia.

Niepogoda sprawiła, że niewielkim zainteresowaniem cieszyły się też występy orkiestry KWK Pniówek i Małego Haśnika. Dopiero wieczorem na koncert Starego Dobrego Małżeństwa przyszło więcej widzów.
- Kiepska pogoda, nawet Chopin by nie zagrał. Ale my zagramy – powitał publiczność Krzysztof Myszkowski, lider zespołu. SDM zaśpiewało swoje największe przeboje, przy których publiczność dobrze się bawiła. Obecny na zabawie poeta Adam Ziemianin, autor tekstów piosenek SDM, przeczytał swoje wiersze, a w jednej z ostatnich piosenek sam spróbował możliwości wokalnych.

Podczas koncertów zbierano datki. Do puszek, przy których dzielnie kwestowali młodzi członkowie stowarzyszenia, nie trafiły jednak zawrotne sumy. Zbiórkę podreperowała dopiero licytacja biografii Starego Dobrego Małżeństwa i poezji Ziemianina. W sumie zebrano 1,9 tys. zł. Nie doszła natomiast do skutku uroczystość nadania honorowego członkostwa stowarzyszenia znanemu aktorowi Pawłowi Wawrzeckiemu i jego żonie Barbarze Winiarskiej, którzy pomagają stowarzyszeniu, gdyż nie dojechali na Żabionalia. Wyróżniono jednak Jolantę i Zbigniewa Lipskich z Iławy, co rok udzielających się przy koloniach.

Inaczej było w niedzielę. Ładna pogoda, dobra muzyka i unoszący się wokół zapach pieczonej kiełbasy, sprawiły, że na piknik rodzinny przyszło wielu ludzi. Wcześniej urządzono turniej strzelecki o puchar wójta, a podczas popołudniowej zabawy na scenie wystąpili m.in. zespół Waterloo i laureaci “Szansy na sukces”: Beata Moszczyńska, która wygrała edycję z T. Love, Paweł Wendecki zwycięzca “Szansy” z Renatą Przemyk i Grzegorz Wilk, który wygrał program z udziałem Krzysztofa Krawczyka.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Talent za talent

Friday, June 29th, 2001

(MORSKO) Zespoły muzyczne z terenu powiatu i nie tylko, mogły zgłaszać udział w konkursie, w którym główną nagrodą było nagranie i wypromowanie singla w profesjonalnym studiu nagrań, pod warunkiem, że podczas finału zaprezentują trzy własne utwory.

Koncert rozpoczął się z pewnym opóźnieniem, wynikającym ze złych warunków atmosferycznych. Od 15.30 wypogodziło się i wtedy zaczęła się świetna zabawa.
- Sytuacja na rynku muzycznym nie jest łatwa, trudno się przebić. Młodzi, ambitni ludzie, którzy chcą na nim zaistnieć napotykają niemal na każdym kroku trudności, najczęściej barierą są pieniądze – mówi Agnieszka Machalska, dyrektor OWS “Morsko”. – Promocją młodych talentów w zasadzie powinny zajmować się domy kultury, ale tego nie robią, również z powodu braku środków. My postanowiliśmy wyjść naprzeciw tym problemom, organizując konkurs, który najlepszym wykonawcom jakoś tę drogę ułatwi. Podczas organizacji imprezy sami przekonaliśmy się, jak trudno znaleźć sponsorów, w końcu się udało. Dodam tylko, że nagranie i wydanie singla w profesjonalnym studiu nagrań to koszt rzędu 15 tys. zł! Niewielu młodych artystów na to stać.

- Zespoły grające w dużych miastach mają większą szansę przebicia, szansę, że ktoś je zauważy i wypromuje. Nasze zespoły tej możliwości nie mają – mówi Iwona Pakuła, kierownik marketingu w OWS “Morsko”. – Dlatego nasz konkurs, ma na celu przede wszystkim promowanie lokalności, naszych rodzimych zespołów muzycznych.
W konkursie zaprezentowało swe osiągnięcia 9 z 14 zgłoszonych zespołów. Spotkanie rozpoczął występ zawieciańskiego zespołu “Noce bland”, grającego muzykę hard core, następnie “Detox’ rozgrzewał widownię na rockowo, a w łagodnych rytmach reagge powitała zebranych grupa z Kroczyc “Toutch of the sun”.
Bardzo podobały się zebranym występy zespołów hip-hopowych “Drugie Pokolenie” z Myszkowa i NWTR z Zawiercia. Wierni słuchacze rocka z zainteresowaniem słuchali “Martwej Ciszy”, zespołów “Dirty Black Summer’ i ZakaZaka, ballad rockowych “Olimpu” oraz wystepującego tym razem gościnnie ogrodzienieckiego zespołu “Sagittarius”, który na widowni miał już swych wiernych fanów. Poziom muzyczny zespołów był różny.

W przerwach między występami młodzież oglądała pokaz letniej kolekcji ubrań, prezentację “Szalonych Fryzur Lato 2001″, brała też udział w licznych konkursach dla publiczności. Zabawa trwała do godz. 23, a zakończył ją koncert zespołu “d-bomb”. Wcześniej ogłoszono wyniki konkursu.
Główna nagroda, nagranie, wyprodukowanie i jak obiecał fundator nagrody, przedstawiciel DEE JAY mix club Dariusz Cwajda, promocja singla, przypadła w udziale myszkowskiemu zespołowi “Drugie Pokolenie”, grającemu muzykę hip-hop.
Drugie miejsce zajął zawierciański “Detox”, nagrodą była wieża hi-fi, trzecie również zespół z Zawiercia ZakaZaka, który wygrał gitarę akustyczną. Najciekawsze utwory tych zespołów znajdą się na playliście Dee Jay mix clubu.

Autor artykułu: Iwona Kuźniak

Nie tylko debaty

Friday, June 29th, 2001

(ZAWIERCIE) W piątek, odbył się na terenie OSiR-u festyn pod nazwą “Wolni od przemocy”. Spotkanie rozpoczął symboliczny bieg młodzieży ulicami miasta “Ku wolności”. To kolejna impreza trwającej od 30 marca ogólnopolskiej kampani “Dzieciństwo bez przemocy”, do której włączyło również Zawiercie.

Przypomnijmy, że kampania ma zwiększyć społeczne zaangażowanie w przeciwdziałanie przemocy wobec dzieci, podnieść poziom edukacji społecznej (uświadomienie, że bicie i psychiczne znęcanie się nad dzieckiem nie są pożądanymi metodami wychowawczymi), motywować społeczności lokalne i instytucje do podejmowania działań na rzecz krzywdzonych dzieci, a także promować pozytywne rozwiązania problemu przemocy wobec dzieci.

Kampania obejmować będzie trzy rodzaje działań: debaty lokalne oraz regionalne (konferencje wojewódzkie) i kampanię medialną. Finałem trzech tych działań będzie duża konferencja lub debata w polskim parlamencie na temat przemocy wobec dzieci.
Pierwszy i najważniejszy nurt, czyli tzw. debaty lokalne, to spotkania z udziałem przedstawicieli środowisk lokalnych. Ma to ułatwić podjęcie konkretnych decyzji i rozwiązań, sprzyjających udzielaniu w danym mieście skutecznej pomocy krzywdzonym dzieciom.
Animatorami działań na gruncie lokalnym są ambasadorzy kampanii – w Zawierciu są nimi Maria Freihofer, kierownik Świetlicy Środowiskowej, i Bożena Gwizdek, pedagog rodzinny w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Animatrki współpracują z Radą Programowo-Organizacyjną, w skład której wchodzą przedstawiciele instytucji zajmujących się problemem dziecka i rodziny: Halina Bulska-Sobusik, pełnomocnik Zarządu Miasta do spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych; Grażyna Jaskulska, sędzia Sądu Rejonowego, przewodnicząca Wydziału Rodzinnego; Andrzej Kaźmierczak, naczelnik Wydziału Edukacji UM; Stanisław Koziorowski, naczelnik Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego; Zygmunt Knopik, dyrektor MOPS; Maria Malinowska, naczelna pielęgniarka w ZLA; Lidia Masłowska, prokurator w Prokuraturze Rejonowej, Jarosław Pająk, aspirant sztabowy w KPP; Elżbieta Sołtys, pedagog rodzinny w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i Maria Szczygieł, pedagog w ZSE. Honorowy patronat nad akcją objął Konrad Imielski, prezydent Zawiercia.
Od kwietnia we wszystkich zawierciańskich szkołach podstawowych, gimnazjach i instytucjach zajmujących się problemem rodziny, przeprowadzano badania ankietowe. Ma to być diagnoza rozmiarów przemocy w zawierciańskich rodzinach.
– Mamy nadzieją, że wyniki tych ankiet pozwolą zobrazować faktyczny rozmiar problemu – mówią ambasadorzy kampanii, Bożena Gwizdek i Maria Freihofer. – Zdajemy sobie sprawę, że problem przemocy w rodzinie jest problemem wstydliwym, tabu. O nim się raczej nie mówi – dzieci nie chcą narażać rodziców, rodzice nie przyznają się do popełnionych win.
Wyniki tych ankiet poznamy dopiero po wakacjach, wtedy też zorganizowana zostanie debata, podczas której podjęta zostanie również dyskusja na temat konkretnych metod i sposobów zapobiegania przemocy.

Autor artykułu: Iwona Kuźniak

Gwarancja jakości

Thursday, June 28th, 2001

W działającej od ponad 150 lat drukarni im. Karola Miarki w Mikołowie oddano do użytku urządzenie Image Control CPC 24 (w Polsce jest ich tylko osiem, w województwie śląskim jedno, właśnie w mikołowskiej drukarni).

- Nowe urządzenie daje nam gwarancję powtarzalności druku w dowolnej ilości egzemplarzy i jakości na światowym poziomie. Ma to szczególne znaczenie przy drukowaniu na przykład opakowań i etykiet – powiedział nam inż. Wacław Szeliga.

Nowe urządzenie pozwala prowadzić bardzo dokładną kontrolę kolorystyczną, umożliwia także w czasie kilkudziesięciu sekund wykonanie pomiaru spektrofotometrycznego odbitki, jej cyfrowe porównanie z zapamiętanym wzorem i automatyczne wprowadzenie korekty ustawienia kałamarzy z farbą w maszynie drukującej.

Autor artykułu: (KSK)

Zmiany w Kopeksie

Thursday, June 28th, 2001

Podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy katowickiego Kopeksu doszło do zmian w Radzie Nadzorczej spółki. Zapadła również decyzja o wypłacie dywidendy dla akcjonariuszy. Największa suma trafi do skarbu państwa.

Marta Gołębiewska i Jerzy Pakulski są już nowymi członkami Rady Nadzorczej katowickiego Kopeksu SA. Zastąpili na stanowiskach odwołanych przez WZA Lucynę Gniewek i Mariana Kiełbowicza. Zarówno Rada, jak i zarząd spółki otrzymali skwitowanie od akcjonariuszy.

WZA Kopeksu miało bardzo sprawny przebieg. Wynika to jednak przede wszystkim z faktu, że ponad 80 procent akcji spółki wciąż pozostaje w rękach skarbu państwa. Obecnie trwają starania o pozyskanie inwestora strategicznego, ale rozmowy prowadzone w tej sprawie od kilkunastu miesięcy nie przynoszą na razie konkretnych rezultatów.

Różnice zdań pomiędzy przedstawicielami skarbu państwa a zarządem firmy ujawniły się podczas głosowania uchwał o podziale zysku. Zdaniem zarządu, ponad 2,75 miliona zł należałoby przeznaczyć na kapitał zapasowy.

- Mamy opracowaną strategię rozwoju firmy, która spowoduje umocnienie pozycji firmy na najbardziej perspektywicznych rynkach – mówi Janusz Gacmanga, rzecznik prasowy Kopeksu. – Obecnie zachodzi konieczność finansowego wsparcia niektórych przedsięwzięć, ale teraz widać, że będziemy mieli na to mniej pieniędzy.

Inne zdanie mieli jednak reprezentanci skarbu państwa, którzy chcieli, by jak najwięcej pieniędzy przeznaczonych zostało na dywidendę. Przegłosowano więc, że do akcjonariuszy trafi zamiast 934 tys. zł – o co wnioskował zarząd – aż 2,52 miliona zł. Oznacza to, że za każdą akcję udziałowcy otrzymają 1,27 zł.

- Skarb państwa szuka teraz wszędzie pieniędzy – powiedział nam jeden z uczestników WZA w Kopeksie. – Nie liczy się rozwój firmy, tylko łatanie sypiącego się budżetu. Podobna sytuacja miała ostatnio miejsce w kilku innych firmach, gdzie państwo ma znaczące udziały.

Autor artykułu: (jal)

Podobali się w Opawie

Thursday, June 28th, 2001

Dziś w zabrzańskim Teatrze Nowym o godz. 16.30 wręczone zostaną nagrody konkursu na plakat I Festiwalu Dramaturgii Współczesnej ,Rzeczywistość przedstawiona – Zabrze 2001″. Wygrał ten konkurs Tomasz Wygrzywalski, a pozaregulaminową nagrodę zdobył Mirosław Kostyła. Festiwal odbędzie się jesienią. Przed wakacjami zespół Teatru Nowego gościnnie wystąpił w Opawie.

Na deskach Teatru Śląskiego (Slezského Divadla) zabrzanie przedstawili muzyczną komedię Gábora Drégelya ,Dobrze skrojony frak”. Wszystko wskazuje na to, że w rewizycie na zabrzańskiej scenie zobaczymy ,Jeptišky II” (,jeptiszki” to po czesku zakonnice) Dana Goggina, czyli zrealizowaną w Opawie drugą wersję dobrze znanego nam z chorzowskiego Teatru Rozrywki musicalu ,Nunsense”. ,Jeptišky II” będą miały premierę we wrześniu, ale dyrektor Andrzej Lipski mógł już obejrzeć jedną z ich prób. Teatr w Opawie, jak i wiele innych scen czeskich, w jednym gmachu prezentuje spektakle dramatyczne, operowe, operetkowe i baletowe. Gra codziennie. Występ zabrzan wypadł w niedzielę. Miał charakter zamknięty (dla klientów i pracowników pewnego banku) ale wzbudził spore zainteresowanie. Publiczność reagowała niezwykle żywiołowo, świetnie wychwytując treść dialogów a zwłaszcza ich odniesienia do współczesności.
Ogromnie chwalono w kuluarach i na pospektaklowym spotkaniu z artystami opawskimi aktorski kunszt zabrzan, plastyczność i wyrazistość ich gry. Solistka operowej sceny powiedziała mi nawet, że nie przypuszczała, iż będzie się mogła jeszcze czegoś nauczyć, a od zabrzan dostała sporą lekcję wybornego aktorskiego rzemiosła. Zaintrygowała ją również ogromnie wokalna kondycja dramatycznego przecież zespołu. Szalenie podobał się pomysł umieszczenia w dramaturgii spektaklu żywego zespołu muzycznego. Marzena Mikuła-Drabek (fortepian, także autorka muzyki do spektaklu, w którym wykorzystano teksty piosenek Jerzego Jurandota), Jacek Gros (skrzypce) i Dariusz Kasperek (klarnet) zebrali wiele pochwał. Sporo mówiono również o swoistym teatralnym uroku dekoracji Anny Sekuły i orgii jej pomysłów kostiumowych, zwłaszcza w kreacjach pań. W rozmowach opawska widownia zwracała też uwagę na wartką reżyserię Włodzimierza Pawlaka i niesztampowy ruch sceniczny, skomponowany przez Henryka Konwińskiego.

Aktorzy? Wszyscy dostali kwiaty. Na czeskich scenach zdarza się to niezwykle rzadko. Ale też nasi grali jak z nut, a co mnie cieszyło najbardziej – zabrzańska młodzież podobała mi się bardziej niż podczas premiery, gdy wydawało mi się, iż młodsi nie do końca czują, iż grają coś, co wyrasta ponad czystą farsę. W Opawie dali postaci bardziej krwiste, bardziej ,byli”, niż grali. Więc równie gorące brawa, jak Hanna Boratyńska, Wincenty Grabarczyk, Andrzej Lipski, Zbigniew Stryj, Renata Spinek, Mieczysław Całka, Jolanta Niestrój-Malisz, Danuta Lewandowska i Wiesław Kańtoch, dostali i Barbara Berent, Robert Lubawy, Marek Rachoń, Sabina Głuch, Marian Wiśniewski, Krzysztof Urbanowicz i Jacek Wojnicki.
Cieszyła się z takiego przyjęcia polskiej propozycji dyrektor Śląskiego Teatru, Sylva Gapkova. – Chciałabym – mówiła mi – by i nasza propozycja spodobała się polskiej widowni. Niechby stało się to pretekstem do częstszej wymiany, przecież żyjemy tak niedaleko od siebie.

To Sylva Gapkova wybrała ,Dobrze skrojony frak” z repertuaru Teatru Nowego, tak jak Andrzej Lipski podjął decyzję o przedstawieniu nam ,Zakonnic”, wystawianych przez zespół dramatyczny opawskiego teatru. W chorzowskim kontekście to dobry pomysł. Jeśli w lżejszym repertuarze oswoimy się ze spektaklami w języku czeskim, może potem równie chętnie zechcemy obejrzeć tamte realizacje ,Snu nocy letniej”, ,Wiśniowego sadu” czy ,Kto się boi Wirginii Woolf”. Jeśli się będą podobać, łatwiej pewnie będzie o sponsorów takich artystycznych wojaży. Czekamy zatem na ,Jeptišky”.

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Piramida Ceglińskiego

Wednesday, June 27th, 2001

W Tychach ma powstać pierwsze w świecie centrum terapii naturalnej mieszące się w… piramidzie. Dzisiaj zostanie podpisany akt notarialny oddający na własność ponad 7000-metrową działkę w Paprocanach Piramidzie – spółce z o.o., której prezesem jest znany bioenergoterapeuta Tadeusz Cegliński.

Wiele osób wyraża uznanie dla mojej odwagi Od iks lat myślałem o takim przedsięwzięciu. Miało ono zostać zrealizowane w Międzybrodziu. Myślałem, że będą musiał pożegnać się z tym miastem, ale cieszę się, że projekt urzeczywistni się tutaj, w Tychach – powiedział nam Tadeusz Cegliński, podkreślając swój lokalny patriotyzm.

Piramida ma stanąć na wzgórzu-czakramie mającym, zdaniem niektórych radiestetów, szczególne właściwości energetyzujące, tuż obok wschodniego wejścia do Ośrodka Wypoczynkowego. W skład zakupionej od miasta w drodze przetargu działki wchodzi duży parking od strony północnej, którego funkcja zostanie zachowana. Piramida będzie mniej więcej w skali 1:5 zachowywać proporcje największej i najbardziej znanej w świecie piramidy Cheopsa, której potęga, kszałt i przypisywane jej właściwości od dawna fascynowały ludzi. Oryginał ma 146 metrów wysokości.
Długość kwadratowego boku wynosi 230 metrów. Jej nowoczesna paprocańska wersja ma mieć wysokość około 30 metrów – plus minus tyle, co dziesięciokondygnacyjny wieżowiec.

- W piramidzie przewidziano miejsca hotelowe, gastronomiczne, salę kongresową, ale przede wszystkim szereg specjalistycznych gabinetów terapeutycznych i rehabilitacyjnych itd. Tam również zostanie przeniesione Centrum Terapii Naturalnej T. Ceglińskiego – poinformował nas Adam Antosiewicz, menedżer projektu, który o kontrowersyjnych planach budowy piramidy, wizji zagospodarowania Paprocan i rozwoju południowej części miasta mówił od lat. – Piramida będzie elementem większej całości, w skład której wejdzie spacerowe corso, molo i szereg innych przedsięwzięć urzeczywistniających ideę Zintegrowanego Obszaru Rekreacyjno-Turystycznego dla Południowej części Tychów aż po Pszczynę.

- Przewidujemy, że postanie tutaj co najmniej 80 miejsc pracy. Nie chcemy nikomu robić konkurencji. Przewidujemy, że damy szansę rozwoju innym. Jestem człwoeikiem odpowiedzialnym i nie boję się tego przedsięwzięcia – powiedział T. Cegliński.

Przewiduje się, że piramida, której koncepcję architektoniczną opracowali Andrzej Krzysztof Barysz i Aleksander Nowacki, powstanie w ciągu dwóch.

Autor artykułu: MARIAN RYGLEWICZ

Szybka mistrzyni

Wednesday, June 27th, 2001

Mimo nie skończonych jeszcze dwunastu lat Hanna Leks może już poszczycić się sporą kolekcją zdobytych pucharów. Ostatnio podczas zawodów w Częstochowie dorzuciła do swoich zbiorów kolejne trofeum – mistrzostwo kraju w szachach szybkich.
Reprezentantka Startu Katowice pozostawiła w pokonanym polu aż 40 zawodniczek, które wzięły udział w rywalizacji w kategorii wiekowej do lat 12. Warto przy okazji podkreślić, źe triumf orzeszanki nie miał żadnych znamion przypadku, ponieważ w dziewięciu meczach udało się jej zgromadzić komplet punktów. Jak twierdzą fachowcy, takiego wyniku nie osiągnął już dawno żaden zawodnik na zawodach tak wysokiego szczebla.
Kilka dni przed tym wydarzeniem Hanna Leks wróciła z Krymu, gdzie broniła honoru naszego kraju podczas dwóch spotkań z Ukrainą. Za pierwszym razem nasze reprezentantki przegrały 4:7, ale za drugim razem było już znacznie lepiej. Zawody zakończyły się wygraną naszych reprezentantek 6:5, co należy odnotować w kategorii sukcesu, gdyż jest pierwsza oficjalna wygrana reprezentacji Polski w historii kontaktów z szachami z Ukrainy. Nasza reprezentantka, co prawda, zremisowała swój pojedynek, ale jej rywalką była aktualna mistrzyni Europy i świata, Anna Muzyczuk. Takie rozstrzygnięcie dobrze rokuje przed kolejnym spotkaniem tych zawodniczek, które najprawdopodobniej będzie miało miejsce za kilkanaście tygodni podczas indywidualnych mistrzostw świata.

Wyniki mistrzostw Polski
w szachach szybkich:
Dziewczęta do lat 12: 1. Hanna Leks (Start Katowice). 2. Anna Nawrot (Polonia Wrocław) 3. Małgorzata Nowak (Pocztowiec TP SA Poznan) 4. Wioletta Sobierska (JOK Jarocin), 5. Agata Zajkowska (Lider Białystok), 6. Maria Gościniak (Solny Zieleniewo)

Autor artykułu: (gość)

O restrukturyzacji

Wednesday, June 27th, 2001

Konferencja naukowa na temat nowoczesnych metod zarządzania przedsiębiorstwem w warunkach gospodarki rynkowej odbędzie się jutro w Miejskim Ośrodku Kultury w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu.

O metodach zarządzania w warunkach koniecznej restrukturyzacji opowie dr Henryk Dźwigoł, prezes Rudzkiej Spółki Węglowej, prof. Jan Wojtyła, rektor Akademii Ekonomicznej w Katowicach, przedstawi referat na temat elastycznych form zatrudniania, natomiast rachunek kosztów stałych i zmiennych jako elementu zarządzania kopalnią zreferuje prof. Kazimierz Czopek z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Po krótkiej przerwie na kawę i konferencji prasowej, około godz. 11.45, rozpocznie się druga część konferencji, w której znajdą się wykłady na temat roli i znaczenia motywacji w zarządzaniu zmianami w przedsiębiorstwach górniczych (prof. Henryk Przybyła z Politechniki Śląskiej), wyzwań dla nadzoru właścicielskiego oraz skutecznego zarządzania przedsiębiorstwem w gospodarce transformacji (Paweł Kamiński i Michał Dybuła z Banku Światowego) oraz rekonwersji przemysłowej autorstwa dr Marii Gruz ze Szkoły Zarządzania Uniwersytetu Śląskiego.
Zainteresowanych tematem organizatorzy zapraszają na godzinę 10.

Autor artykułu: (JAS)

Stop dla centrum

Monday, June 25th, 2001

(BYTOM) Ponad 2 tys. osób podpisało się pod protestem przeciwko budowie kompleksu rozrywkowo- usługowego na bytomskim pl. Kościuszki. Taką możliwość wykorzystania placu zaakceptowali na ostatniej sesji bytomscy radni.

Zdaniem miejskich przedsiębiorców kolejny supermarket przyczyni się do zupełnego upadku małych i średnich przedsiębiorstw w mieście.

Osprawie, która budzi tyle emocji wśród mieszkańców Bytomia pisaliśmy na łamach “DZ” w ubiegłym miesiącu. Przypomnijmy, że inwestor zwrócił się do bytomskiego UM o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu pod budowę centrum rozrywkowo?usługowego Bytom Plaza. Centrum, a razem z nim podziemny parking, 40 małych sklepów, bank, poczta, apteka, kawiarnia, multikino i sala bilardowa, miałoby się mieścić na placu Kościuszki. Ewa Kowalik, naczelnik Wydziału Architektury bytomskiego UM, powiedziała w piątek “DZ”, że do tej pory żadna inna firma oficjalnie nie zainteresowała się pl. Kościuszki. Bytomscy przedsiębiorcy nie zgadzają się na budowę, jak twierdzą czwartego hipermerketu, w mieście. Postanowili więc połączyć siły i utworzyć, na razie jeszcze nieoficjalne stowarzyszenie, protestujące przeciwko budowie kompleksu. Jest ich już ponad dwa tysiące.

- Inwestycja jest niezgodna z obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego. Po drugie godzi w interes małych i średnich firm działających w naszym mieście. Konsekwencją budowy takiego kompleksu będzie również upadek dwóch bytomskich kin – twierdzi Janusz Pyzalski, bytomski przedsiębiorca. – Wszystko wskazuje na to, że lokalny podatnik wyparty zostanie przez obcy kapitał. A inwestor po dokonaniu drenażu i tak ubogich kieszeni obywateli naszego miasta, wyprowadzi pieniądze nie tylko z Bytomia, ale nawet z kraju.

Do protestu przyłącza się również Cech Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Bytomiu.
- Uważamy, że budowa kompleksu uniemożliwi dalszą egzystencję drobnych przedsiębiorstw, które nie wytrzymają konkurencji z kolejnym supermarketem – twierdzi Jan Gawdzik, starszy Cechu.

Zupełnie inaczej patrzą na problem władze Bytomia.
- W trakcie budowy centrum znalazłoby zatrudnienie około tysiąca osób. Zrobimy wszystko, by były to bytomskie firmy. Natomiast po otwarciu kompleksu powstałoby około 700 nowych miejsc pracy. Nieprawdą jest, jakoby inwestycja była niezgodna z planem zagospodarowania przestrzennego. Bez względu na to, co ostatecznie powstanie na placu Kościuszki i tak projekt zabudowy placu będzie weryfikowany przez specjalną komisję składającą się z architektów, konserwatorów zabytków i urbanistów. Przypominam też, że na razie inwestor zwrócił się jedynie o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania przestrzennego. Do budowy droga jeszcze daleka – mówi Piotr Konarski, rzecznik prasowy bytomskiego UM.

Argumenty nie przekonują jednak protestujących, którzy postanowili spotkać się w poniedziałek 2 lipca w Kinoteatrze “Bałtyk”.

Autor artykułu: JOANNA LIDOCHOWSKA