Archive for August, 2001

Nagroda za sukcesy

Monday, August 27th, 2001

- Biorąc pod uwagę dokonania z pierwszego półrocza można stwierdzić, że Ochotnicza Straż Pożarna z Kuźniczki Nowej jest najdynamiczniej rozwijającą się formacją tego typu w mieście – cieszy się Ryszard Fornal, prezes OSP. – Świadczy o tym jej aktywność na zawodach sportowo-pożarniczych oraz zabezpieczanie wielu imprez m.in. wyścigu kolarskiego.

Dzięki funduszom z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej, dotacji z Urzędu Miasta i wypracowanym własnym środkom wzbogacili się ostatnio o nowy sprzęt specjalistyczny: dwuprzęsłową, 10-metrową drabinę, piłę spalinową i kosiarkę mechaniczną.

Strażacy najbardziej cieszą się z pełnego umundurowania, w jakie wyposażona została jedna sekcja, tj. 9 osób. Są z nich dumni, bo nie tylko prezentują się w nich wspaniale, ale wiedzą, że podczas gaszenia pożaru będą dobrze zabezpieczeni.

Wszystkich druhów jest 50. Seniorzy to: Leszek Śladowski (naczelnik OSP), Piotr Stychno, Przemysław Stańczyk i Piotr Dyrda. Najmłodszymi są: Karol Fornal i Adrian Okrainy, a młodzież to: Marta Stańczyk, Justyna Piekoszewska, Paweł Dyrda, Łukasz Białek, Dariusz Woszczek, Grzegorz Kołodziej i Dariusz Moleta.

Ochotnicy z Kuźniczki Nowej doczekali się też własnej siedziby. Do tej pory korzystali z gościnności tutejszej świetlicy środowiskowej. Teraz mają swoje pomieszczenie, wyremontowane, oczywiście, własnym sumptem.

Autor artykułu: (Ste)

Oddaj krew!

Monday, August 27th, 2001

Dzisiaj, po raz kolejny w tym roku, przed Domem Handlowym Centrum stanie ambulans należący do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach.

W godzinach od 9 do 16 zdrowe osoby w wieku 18-65 lat mogą oddać krew. Mężczyźni mogą to robić co dwa miesiące, kobiety co trzy.

- Krew można oddawać bez uszczerbku dla zdrowia, bo wszystkiej jej składniki odnawiają się – przypomina Krystyna Kocurek, kierownik ambulansu.

Autor artykułu: (Ste)

Srebro już mamy

Friday, August 24th, 2001

Legenda głosi, że pierwszą bryłę srebronośnego kruszcu wyorał chłop Rybka około 1490 roku. Na gruntach wsi Tarnowice zaczęły powstawać “gory” (po staropolsku), czyli kopalnie. Stąd nazwa miasta – Tarnowskie Góry. Bryłę srebra, która przyniosła tyle bogactwa, tarnogórzanie zachowali do dziś.

Wspaniała przeszłość uskrzydla mieszkańców miasta. Rozmiłowani w swojej ziemi i jej historii wciąż zaskakują nowymi pomysłami, niespotykaną przedsiębiorczością. To wielka przyjemność wędrować z nimi po minionych wiekach, by odnajdywać wskazówki, jak dobrze przeżyć jutro. Taka okazja nadarzy się 25 sierpnia – Tarnowskie Góry stają wówczas do konkursu o tytuł “Złotej Miejscowości Radia Katowice”. Wszyscy goście są mile widziani.

Miasto cieszyło się przez wieki opinią grodu majętnego, który może godnie przyjąć nawet koronowane głowy. Odwiedzili gród gwarków: Jan III Sobieski z królową Marysieńką, August II Mocny, August III, król szwedzki Karol XII, car Aleksander I. Odwiedzili Tarnowskie Góry: niemiecki poeta romantyczny Johann Wolfgang Goethe, Józef Wybicki, Julian Ursyn Niemcewicz, niemiecki lekarz Robert Koch, późniejszy laureat nagrody Nobla.

Bez wątpienia swoje istnienie miasto zawdzięcza bogactwom ziemi – rudom ołowiu, srebra, cynku i żelaza. Był to najnowocześniejszy ośrodek górnictwa kruszcowego na Górnym Śląsku. Wiek XVI to złoty wiek miasta. Kres tej świetności położyła najpierw wojna trzydziestoletnia (1618-1648 r.), a następnie zaraza (1676 r.), która ustąpiła po “procesji błagalnej” do Piekar. Na pamiątkę tego zdarzenia tarnogórzanie zobowiązali się co roku, w niedzielę po 2 lipca, wyruszać z pielgrzymką do Sanktuarium Matki Boskiej Piekarskiej. Zobowiązanie to wypełniają do dziś.

To tutaj sprowadzono z Anglii maszynę parową do odwadniania wyrobisk górniczych – jedną z pierwszych w Europie. Złoża były jednak coraz uboższe i wydobycie zamarło na początku ubiegłego stulecia.

Tarnogórzanie uczynili z górniczej przeszłości turystyczny i kulturalny atut. Wspaniale potrafią “sprzedawać” to, co odległe, a tym samym intrygujące, i co wciąż pozostaje w krajobrazie miasta – stare kopalnie, szyby. Przystosowanie Kopalni Zabytkowej do zwiedzania jej przez osoby niepełnosprawne, na wózkach inwalidzkich (w sąsiedztwie jest ośrodek rehabilitacji w Reptach) było inicjatywą na medal.

Dziś nową dumą tarnogórzan jest “Kompleks rekreacyjno-kąpieliskowy” (park wodny), składający się z zespołu basenów, siłowni i sauny, salek fitness, solarium, gabinetu masażu.

Spacerkiem przez wieki
Tarnogórzanie wiele troski wkładają w to, by ślady przeszłości były mocno zaakcentowane w architekturze miasta. Większość zabytkowych budowli pochodzi z czasów powstawania i rozwoju górnictwa kruszcowego srebra i ołowiu. Najciekawsze to:
l Kopalnia Zabytkowa (ul. Szczęść Boże 52) – fragment labiryntu wykopalisk górniczych na głębokości 40 m. Trasa turystyczna o długości 1700 m, część szlaku (270-metrowy odcinek) pokonuje się łodziami.

l Sztolnia “Czarnego Pstrąga” (park repecki) – fragment najdłuższej sztolni odwadniającej (600 m). Trasę pokonuje się w łodziach, podziwiając m.in. stalaktyty.

l Dom przy ul. Gliwickiej 6 z początku XVI wieku, z wmurowaną bryłą srebra, którą podobno wyorał chłop Rybka. To jeden z najstarszych budynków w mieście, pierwsza siedziba władz miejskich i Urzędu Górniczego. Podczas buntu górników w 1534 roku piwnice pełniły rolę więzienia.

l Dom Sedlaczka (Rynek 1) z XVI wieku z renesansowym stropem. Był siedzibą starostwa ziemi bytomskiej, od 1805 roku – winiarnia. Na piętrze muzeum.

l Ratusz (Rynek 4) w stylu neogotyckim, wzniesiony w latach 90. XIX wieku. Elewację zdobią wykute w piaskowcu herby: hrabiowski Hencklów von Donnersmarck, królestwa pruskiego, cesarstwa niemieckiego, prowincji śląskiej, trójpolowy miejski nadany w 1562 roku, margrabiowski Jerzego Hohenzollerna.

l Dom Cochlera (Rynek 5) z XVII wieku. Jest tu najstarsza w mieście apteka “Pod Aniołem”, założona w 1790 roku przez burmistrza Cochlera.

l Dom Petrascha (Rynek 2) – z XVI wieku pozostały tylko piwnice z kolebkowymi sklepieniami. Właścicielem był mistrz pocztowy Ferdynand Petrasch, który założył w nim w 1713 roku pierwszą tarnogórską księgarnię.

l Dom Bernharda (Rynek 13) z początku XVI wieku. Do 1608 roku siedziba magistratu.

l Dom Szymkowica (Rynek 14) z przełomu XVI i XVII wieku. Właścicielem był burmistrz Stanisław Szymkowic. Mieszczanie chcieli przeznaczyć go na magistrat. W 1908 roku na jego miejscu wzniesiono bank i tak już pozostało.

l Dworek szlachecki (ul. Górnicza 7) – zajazd z XVII wieku, w którym gościli Johann Wolfgang Goethe (1790) i Julian Ursyn Niemcewicz (1821).

l Pałac w Rybnej z 1796 roku, w stylu późnobarokowym. Był własnością rodzin: Blachów, Warkocza, Chrząszczewskich i Koschutzkich.

Osobliwości przyrody
Kopalnia Zabytkowa oraz Sztolnia “Czarnego Pstrąga” stały się największym na Górnym Śląsku i jednym z największych w Polsce miejsc zimowania nietoperzy.

Na terenie miasta jest 120 pomników przyrody, najwięcej dębów (76). Spore ich skupisko rośnie w Reptach. Najciekawszy taki pomnik to kasztan jadalny w plebanii parafii św. Mikołaja w Reptach Starych – uważany za największy okaz tego gatunku w Europie Środkowej.
Rezerwat leśny “Segiet” na pograniczu z Bytomiem rozpościera się na Srebrnej Górze, porośniętej lasem bukowym. Po średniowiecznej kopalni pozostały leje, zapadliska, szyby. Z kolei zespół przyrodniczo-krajobrazowy “Park w Reptach i dolina Dramy” na pograniczu ze Zbrosławicami wyróżnia się 200-letnim lasem bukowym. Prawną ochroną objęte są też dwa parki: przypałacowy (ul. Lipowa), założony przez ród Hencklów von Donnersmarck, oraz przypałacowy w Rybnej, założony przez ród Koschutzkich.

Autor artykułu: TERESA SEMIK

Nie ma w mieście miejsc bezpiecznych

Friday, August 24th, 2001

Cztery duże zbiorniki z amoniakiem i tysiące niebezpiecznych cystern przejeżdżają w ciągu miesiąca przez Częstochowę. Niebezpieczeństwem wycieku zagrożone jest praktycznie całe miasto.

Podczas większych upałów jest chłodzona wodą nawierzchnia sztucznego lodowiska przy ul. Sobieskiego. To dlatego, że pod nim kryją się zbiorniki z 8 tonami ciekłego amoniaku. Specjaliści od Obrony Cywilnej twierdzą, że zagrożenia wyciekiem nie ma, ale na zimne trzeba dmuchać. W razie awarii trzeba byłoby ewakuować co najmniej kilka tysięcy osób. Około 20 ton, czyli połowa zbiorników z amoniakiem, jest zlokalizowana w Chłodni przy ulicy Bór, 2 tony w Mleczgalu za centrum M1 i niewielkie ilości w browarze przy Ogrodowej.

Płk Stanisław Słyż z miejskiego Wydziału Zarządzania Kryzysowego, Ochrony Ludności i Spraw Obronnych uważa jednak, że tony amoniaku nie są dla miasta groźne.
- Są dobrze zabezpieczone i monitorowane – uważa. – Znacznie większe potencjalne zagrożenie stanowią przejeżdżające przez miasto cysterny z materiałami niebezpiecznymi.

Przewożą gazy płynne, paliwa i chemikalia i muszą uzyskać zgodę na przejazd i poruszać się wyznaczoną trasą. W Częstochowie podstawowe trasy przejazdu tranzytem to DK-1 na kierunku północ-południe, trasa przez Olsztyn w kierunku wschodnim oraz ul. Rocha i al. Jana Pawła II albo Główna, św. Barbary, św. Kazimierza, Pułaskiego i dalej znów Jana Pawła II. Niektóre z tych ulic są bardzo wąskie i kręte, co stwarza dodatkowe zagrożenie. Na DK-1 zagrożeniem jest wielki ruch samochodów, jeden nieostrożny manewr może się skończyć wywrotką cysterny z toksycznym czy żrącym ładunkiem. Tymczasem dziennie przejeżdża trasą przez miasto około 100 takich ładunków.

- W razie wypadku cysterny strefa bezpieczeństwa wynosi około 3 km – mówi płk Słyż. – W Częstochowie oznacza to w zasadzie, że zagrożone jest całe miasto.

Nie ma jednak innej drogi. Cysterny nie mają którędy ominąć miasta. Szansą jest jedynie planowana autostrada, która pozwoli wyprowadzić niebezpieczne ładunki poza miasto. Kiedy to jednak nastąpi nie wiadomo.

Autor artykułu: TOMASZ ZABOROWICZ

Ściągnęli zaległości

Friday, August 24th, 2001

Z windykacji zaległego podatku od środków transportu budżet miejski odzyskał prawie 35,5 tysiąca złotych. Magistrat dostarczył dłużnikom tysiące wezwań do uregulowania zaległości.

Aby efekty windykacji długów były jak najlepsze, zatrudniono nawet na umowy-zlecenia gońców, którzy roznoszą wezwania do domów. Dzięki tej akcji budżet miasta odzyskał od października 1999 r. do końca lipca br. 35.486,82 zł.
Dłużnicy płacą nie tylko kwoty zaległego podatku, ale także narosłe odsetki, które często są większe niż nieuregulowana składka. Osoby w trudnej sytuacji materialnej mogły się starać o umorzenie długów składając umotywowany wniosek w magistracie. Było też kilkanaście przypadków pomyłkowych wezwań do uregulowania długów.

Pieniądze ściągnięte z zaległego podatku pójdą na remonty miejskich ulic, m.in. na modernizację przejazów tramwajowych na skrzyżowaniu alej: Najświętszej Maryi Panny z Kościuszki i Wolności. Zastosowano tam nowoczesną technologię tzw. strunową. Teraz samochód przejeżdżający przez torowisko nie podskakuje na nierównościach. Część kwoty wydano na przebudowę skrzyżowania ulic: Dekabrystów i Kilińskiego.

Autor artykułu: (JS)

Towarzystwo pod lupą

Thursday, August 23rd, 2001

(TARNOWSKIE GÓRY) 30 wybranych Towarzystw Budownictwa Społecznego z całej Polski skontrolowała Najwyższa Izba Kontroli. W wielu z nich wykryto nieprawidłowości. NIK nie kontrolował tarnogórskiego Międzygminnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

- Otrzymaliśmy jedynie do wypełnienia ankietę, w której proszono nas o informacje na temat prowadzonej przez nas działalności – mówi Czesław Krysiak, prezes tarnogórskiego MTBS-u.

Podobne ankiety NIK rozesłał do wszystkich TBS-ów. O tym, że w niektórych przeprowadzono szczegółową kontrolę, dowiedzieliśmy się z prasy. U nas takiej kontroli nie było – mówi Krysiak.

Kontrolerzy NIK wykryli w działalności niektórych TBS-ów uchybienia i nieprawidłowości. Chodziło głównie o finansowanie budowy domów z mieszkaniami na wynajem. Zgodnie z prawem, 30 proc. kosztów budowy powinny pokrywać gminy, a 70 proc. – kredyt z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego. Jeśli nie można uzyskać dotacji z gminy, to w kosztach mogą partycypować np. zakłady pracy. Prawo nie zezwala jednak na uzależnianie przez TBS-y przydziału mieszkań od partycypacji w kosztach. Tymczasem sześć spośród skontrolowanych towarzystw tak właśnie robiło.

- U nas w ogóle nie ma tego problemu. Wszystkie nasze inwestycje prowadzimy tylko i wyłącznie z udziałem gmin – mówi prezes Krysiak.

W ankiecie, którą kilka dni temu tarnogórski MTBS odesłał do NIK, pytano m.in. o majątek firmy.

- Nasze towarzystwo zarejestrowało się 14 lipca 1997 roku. Wówczas kapitał akcyjny spółki wynosił 1 milion 218 tysięcy złotych. Obecnie przekracza już 30 milionów. Nasz majątek wart jest ponad 50 milionów – mówi prezes. – Oprócz Tarnowskich Gór przystąpiły do naszego TBS-u Miasteczko Śląskie, Lubliniec, Zabrze i Knurów.

We wrześniu do MTBS przystąpi Ruda Śląska. Przymierza się do tego także gmina Bytom. Rada Miejska podjęła już uchwałę w tej sprawie. Zadaniem MTBS w Bytomiu byłaby rewitalizacja osiedla Zgorzelec.

Ankieterzy NIK pytali także o zrealizowane do tej pory inwestycje. W 1999 r. MTBS oddał do użytku 62 nowe mieszkania na wynajem w Tarnowskich Górach, a w tym roku – 24 mieszkania w Lublińcu. Na początku września w Zabrzu zostaną oddane do użytku kolejne 72 mieszkania. W październiku rozpocznie się budowa 120 mieszkań w Knurowie i 29 w Zabrzu. W planach na 2002 r. jest budowa 200 mieszkań w Zabrzu i 120 w Rudzie Śl. i budowa co najmniej 62 mieszkań na tarnogórskim osiedlu Sielanka. MTBS chce też do zmodernizować tarnogórskie osiedle Mickiewicza. Projekt zakłada m.in. wymianę węglowego ogrzewania i nadbudowanie budynków, co pozwoli uzyskać 78 nowych mieszkań. Prace rozpoczną się w przyszłym roku.

Autor artykułu: KATARZYNA STOTKO

Podwójne mistrzostwo

Thursday, August 23rd, 2001

(ZAWIERCIE) Dwa złote medale przywiózł z rozegranych we Włocławku mistrzostw Europy w modelarstwie samolotowym zawiercianin Marian Kaziród, startujący w klasie F4B, czyli makiet na uwięzi. Reprezentant zawierciańskiego MOK “Centrum” triumfował zarówno w klasyfikacji indywidualnej, jak i drużynowej.

Podczas mistrzostw Starego Kontynentu Marian Kaziród startował modelem czterosilnikowego Avro Lancaster, brytyjskiego bombowca z czasów II Wojny Światowej. Niemiłą niespodziankę przyniósł zawiercianinowi tzw. pokaz statyczny, podczas którego pięcioosobowa komisja sędziowska ocenia wierność modeli z oryginałami. Jego Lancaster otrzymał 1.827 pkt., o 24 “oczka” mniej od modelu samolotu Jak-52 Rosjanina Slawy Czubatowa.

Polak wyszedł na pierwsze miejsce w klasyfikacji łącznej mistrzostw po pierwszym locie, ocenionym na 1.680 pkt. Slawa Czubatow musiał zadowolić się wynikiem o prawie setkę “oczek” gorszym (1.562,5 pkt.). W drugiej próbie w locie górą był jednak właściciel Jaka. Slava Czubatow zapisał na swoje konto 1.593,5 pkt., odzyskując pozycję lidera. Marian Kaziród w drugim locie musiał zadowolić się wynikiem 1.362 pkt.

O losach tytułu mistrzowskiego decydował zatem trzeci przelot. Lancaster zawiercianina spisał się w niej doskonale. Polak uzyskał w tej próbie najwyższą ocenę w całych zawodach (1.723 pkt.) i jednocześnie wynik łączny (suma pokazu statycznego ze średnią z dwóch najlepszych prób w locie) 3.528,5 pkt. Jego najgroźniejszy rywal, Slawa Czubatow w ostatnim przelocie przeżył dramat. W jego modelu zgasł silnik i próbę sędziowie ocenili na zaledwie 282 pkt. Rosjanin zdobył ostatecznie 3.429 pkt. i musiał się zadowolić tytułem wicemistrzowskim. Trzecie miejsce przypadło Piotrowi Zawadzie z Poznania, który startował modelem Mileva M-14. Jego łączny wynik to 3.218,8 pkt. (pokaz statyczny 1.652 pkt., przeloty kolejno: 1.438, 5 pkt., 1.460,5 pkt. i 1.673 pkt.). Tuż za podium uplasowali się dwaj reprezentanci Ukrainy: Walery Kramarenko z modelem transportowego An-26 (3.198,5 pkt.) i Aleksander Babiczew, dysponujący makietą An-8 (3.104,3 pkt.).

Wywalczone we Włocławku mistrzostwo Europy, było już czwartym w kolekcji Mariana Kaziroda. Wcześniej triumfował on w 1991 r. w Częstochowie, 1995 r. w Dęblinie i 1997 r. w rumuńskiej Suceavie. Zawiercianin jest także trzykrotnym mistrzem Świata (1992 r. Stany Zjednoczone, 1994 r. Holandia, 1996 r. Francja) oraz wicemistrzem Świata z 1998 r. z Pretorii.

Złote medale mistrzostw Europy polscy modelarze zdobyli na włocławskim lotnisku również w klasyfikacji drużynowej. Nasza reprezentacja, w składzie: Marian Kaziród, Piotr Zawada i Bogusław Małota z Ostrowa Wielkopolskiego zakończyła rywalizację z dorobkiem 9.592,5 pkt., wyprzedzając Rosję (8.508,6 pkt.), Ukrainę (8.200,3 pkt.) i Czechy (8.159,5 pkt.).

We Włocławku walczono również o tytuły mistrzów Europy w klasie F4C, czyli makiet samolotów sterowanych radiem. Zwyciężył Czech Pavel Stencl. Najlepszy z naszych reprezentantów koninianin Marek Dąbrowski był trzynasty.

Autor artykułu: (wow)

O dwa miliony taniej

Thursday, August 23rd, 2001

(BĘDZIN) Niemal o połowę zmniejszyli, podczas przetargu, wykonawcy żądaną cenę za pięć inwestycji drogowych, zaplanowanych przez będziński samorząd powiatowy. Starostwo zaoszczędziło w ten sposób… 2 mln zł.

Kosztorys na przebudowę ulic Pokoju w Będzinie, Wiejskiej w Czeladzi, 1 Maja w Strzyżowicach, Polnej w Bobrownikach oraz budowę chodników wzdłuż ulic Zagłębiowskiej i Krakowskiej w Siewierzu wynosił 4 mln 614 tys. zł. Zwycięzcy przetargów mają wykonać wszystkie prace, za… 2 mln 611 tys. zł.

- Skorzystaliśmy z trudnej sytuacji na rynku. Firmy walczą o zlecenia, nawet jeżeli wykonują je po kosztach – wyjaśnia Zdzisław Banaś, członek zarządu powiatu będzińskiego. – Dzięki niższym cenom, zapewne wykonamy jeszcze jedną inwestycję oraz mniej zadłużymy się w banku.

Na realizację niezbędnych inwestycji drogowych radni powiatowi postanowili zaciągnąć 3 mln zł kredytu.

Autor artykułu: (maw)

Z petycją do sądów

Wednesday, August 22nd, 2001

Kilkuset hutników z Huty ,Baildon” wspieranych przez rodziny pikietowało wczoraj przed katowickimi sądami. Domagali się odwołania syndyka masy upadłościowej. Petycje w tej sprawie wręczyli prezesom Sądów: Okręgowego i Rejonowego.

,Dotychczasowe działania syndyka Andrzeja Kasprzyka doprowadziły do niekontrolowanych wybuchów niezadowolenia społecznego i głodówki protestacyjnej. Zarzucamy mu też nienależytą dbałość o interesy firmy i jej pracowników, nawet w tak dramatycznym okresie, jakim jest stan upadłości” – napisali związkowcy w petycjach.

Związkowcy zaznaczyli, że sądy w RP są niezawisłe i nie chcą na nie wywierać nacisku, ale mają nadzieję, że sąd weźmie też pod uwagę w swoich decyzjach, względy społeczne.

- Jesteśmy zainteresowani sprawiedliwym rozwiązaniem tej sprawy – zadeklarował Jerzy Guja, wiceprezes katowickiego Sądu Okręgowego. Uchylił się jednak od oceny działań syndyka, choć zarzuty przeciw niemu związkowcy z ,Baildonu” przekazali już kilka dni temu.
- Syndyk do najbliższego czwartku ma na nie odpowiedzieć – powiedział Jerzy Guja.

,Precz z syndykiem” – krzyczeli przed budynkami sądów hutnicy. Demonstracja, mimo że przeszła niemal przez całe centrum Katowic, nie wywołała większych oznak niezadowolenia, ani wśród stojących w korkach kierowców, ani mieszkańców, których do okien zwabił hałas.
Była to już trzecia demonstracja w obronie miejsc pracy w ,Baildonie”. Już 30 dni trwa protestacyjna głodówka. Obecnie tę formę protestu prowadzi 13 osób; wczoraj rano jeden z najdłużej głodujących trafił do szpitala.

- Musimy się zastanowić nad innymi działaniami, bo dotychczasowe okazują się nieskuteczne – powiedział Leszek Hombek wiceprzewodniczący zakładowej ,Solidarności”.

Autor artykułu: (jal)

Cysterny jak poduszka

Wednesday, August 22nd, 2001

Trzy wagony: dwie cysterny i wielka, czteroosiowa węglarka wykoleiły się wczoraj około godz. 10 na dworcu PKP w Radzionkowie. Towarowy pociąg jechał z Tarnowskich Gór do Bierawy. W pozostałych 29 cysternach, które na szczęście nie wypadły z torów, wiózł metanol.

Na razie nie ustalono jeszcze, co było przyczyną wypadku. Bada to sześcioosobowa komisja specjalistów.

- Wiemy, że maszynista był trzeźwy. Podczas przesłuchania twierdził, że do wypadku doszło, ponieważ odmówiły posłuszeństwa hamulce lokomotywy – mówi Norbert Brząkała, prokurator rejonowy w Tarnowskich Górach.

Prawdopodobnie maszynista hamował przed czerwonym światłem. Kiedy stwierdził, że hamulce nie działają, skierował pociąg na tor awaryjny, by nie dopuścić do zderzenia z innym składem i uniknąć w ten sposób tragedii.

Przez cały dzień jeden z torów na szlaku Radzionków – Bytom był nieprzejezdny. Drogę zagradzała leżąca w poprzek węglarka. Podnosił ją specjalny pociąg ratunkowy z Tarnowskich Gór. Ruch pociągów odbywał się wahadłowo po drugim, wolnym torze.

- Nie mieliśmy wiele do roboty, bo cysterny, które się wykoleiły były puste, a z pozostałych, na szczęście, nie było żadnych wycieków. Węglarka i dwie puste cysterny były z przodu pociągu. Zadziałały jak swego rodzaju specyficzna ,poduszka powietrzna” – powiedział ,DZ” mł. asp. Wojciech Strach z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej z Radzionkowa, który dowodził wczoraj strażacką akcją.
- Mieszkańcy Radzionkowa mogą mówić o prawdziwym szczęściu. Byli o krok od tragedii. Gdyby metanol wybuchł, doszłoby do ogromnego nieszczęścia. Zagrożone byłoby całe miasto – mówi prokurator Brząkała.

Autor artykułu: (ks)