Archive for September, 2001

Promowanie talentów

Friday, September 28th, 2001

- 16 lat temu grupa młodych ludzi, uczniów IV kl. II LO w Zawierciu przyszła tu zaprezentować swoją twórczość – wspomina Bogdan Dworak, gospodarz spotkania. – Poziom tych utworów był porównywalny ze znanymi krajowymi debiutami literackimi. Wspólnie zorganizowaliśmy pierwsze spotkanie literackie.

- Podczas czwartków grupa recytatorów “Otwarty Balkon” prezentowała utwory znanych poetów, często gościł u nas zaprzyjaźniony teatr krakowski “Stu”, który wystawiał m.in. sztukę “Kto się boi Virginii Worf” – wspomina Rafał Kierzynka, poeta z grupy literackiej “Szalej”. – Nie formułowaliśmy programu, łączyło nas to, że byliśmy z Zawiercia, stworzyliśmy tzw. grupę sytuacyjną. Nasza twórczość ukazywała się w lokalnych pismach, wyszło kilka powielaczowych tomików.

Młodzi twórcy prezentowali swoje poetyckie przemyślenia. Utwory egzystencjalne, pełne smutku i pytań o sens życia, nawiązania do twórczości znanych poetów literatury polskiej. “Mam 22 lata, nie ocali mnie nawet śmierć…”, recytowała Marta Błeszyńska.

- Z poezji się nie wyrasta, towarzyszy człowiekowi przez całe życie, daje pewien dystans do rzeczywistości – dodaje Rafał Kierzynka.

- Chciałbym, by te spotkania zapoczątkowały tradycję czwartków literackich, które w latach 1985 – 1990 cieszyły się dużą popularnością wśród mieszkańców Zawiercia – mówi Bogdan Dworak. – Dzisiejsza impreza zgromadziła wielu twórców, przyszli również mieszkańcy. Dobrze by było, gdyby młodzi ludzie uwierzyli, że ich twórczość jest ważna, może się podobać i mają ją przed kim zaprezentować.

Na spotkaniu, które z czasem przerodziło się w biesiadę literacką, obecni byli wszyscy ci, którzy współtworzyli klimat tamtych spotkań, też przedstawiciele “Raptularza”, kwartalnika drukującego utwory debiutanckie.

- Takie spotkania są konieczne, ożywiają życie kulturalne miasta, pozwalają zaprezentować się poetom. Poezja to przecież nie tylko natchnienie, ale praca nad słowem, sztuka, którą warto docenić, choćby tylko nieliczna grupa była w stanie ją zrozumieć – mówi Michał Zamora, student architektury na Politechnice Śląskiej. – Być może wkrótce powstanie nowa grupa poetycka.

- Spotkania mają swój klimat, atmosferę sprzyjającą rozmyślaniom. Pozwalają młodym ludziom wyjść ze swą twórczością z ukrycia – mówi Ewa Rauk, studentka prawa. – Prezentowane tu utwory świadczą o dojrzałości twórców, są ciekawe, często zaskakujące i warte posłuchania.

- W Zawierciu jest wielu młodych, zdolnych ludzi, tworzących “dla siebie”. Ciągle brakuje jednak osób, które chciałyby pomóc młodym, wypromowałyby ich dzieła – mówi Katarzyna Błeszyńska, nauczycielka filozofii w Liceum Katolickim w Zawierciu. – Dobrze, że stwarza się szansę poetom, wciąż jednak na swój wielki dzień czekają muzycy, malarze…

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Pierwsze wykopy pod dinozaury

Friday, September 28th, 2001

Od tygodnia na terenie przy dwóch sztucznych akwenach w Ogrodzieńcu słychać warkot katapilarów. Rozpoczęła się budowa aquaparku.

- Na razie niwelujemy nierówności terenu. Wywożony jest humus, czyli miękka ziemia próchnicza, która potem przyda się przy budowie okalającej przyszły aquapark architektury zielonej. Karczuje się część drzew, wypalamy trawy i korzenie. W przyszłym tygodniu przystąpimy do drenażu terenu, bo okazało się, że jest to teren podmokły. W tym samym czasie zaczniemy kopać fundamenty – wyjaśnia Włodzimierz Niewiara, kierownik robót.

Dogodne położenie przyszłego aquaparku powoduję, że turyści będą mieli blisko do wszystkich najciekawszych miejsc w gminie, bo od południowej strony będzie można spacerem przejść na teren Centurii i Krępy, a na północy od aquaparku rozciąga się już widok ruin zamku i Góra Birów.

Jurajski Park Wodny ma być w istocie wielofunkcyjnym kompleksem rekreacyjno-konferencyjnym z zapleczem hotelarskim i gastronomicznym.

Podstawowy obiekt to oczywiście kryta pływalnia, ale będą także baseny zewnętrzne. Oprócz tego w tzw. części mokrej będzie brodzik dla dzieci, lądowiska dla zjeżdżalni zewnętrznych oraz jacuzzi.

Największa frajda dla dzieci i dorosłych to zjeżdżalnie. W Ogrodzieńcu będą m.in. dwie zewnętrzne o długości 160 m i 130 m. Żaden nowoczesny basen ani park wodny nie obędzie się oczywiście bez biczy i masaży wodnych – w jurajskim aquaparku będzie ich sporo.

Wszystkich wodnych atrakcji będą strzec wynurzające się z wody olbrzymie dinozaury. Rośliny będą także przypominały faunę rodem z okresu jury.

Zaplanowano też budowę restauracji z rozsuwanymi drzwiami, tak aby rodzice pijąc kawę mogli spoglądać na kąpiące się w basenie brzdące. A jeśli tego mało to na wszystkich gości czekać będzie sala bilardowa, siłownia, strzelnica sportowa, kręgielnia i boisko do squasha.

Wszystko w jurajskim parku będzie nowoczesne i w pełni zautomatyzowane.

Goście przy wejściu otrzymają kartę chipową, dzięki której będą mogli otworzyć każde drzwi, skorzystać z każdej atrakcji, kupić na kartę drinka i nawet zamknąć swoją szafkę.

- Budowa qauparku ma być zakończona już na przełomie 2002 i 2003 roku. Kapitał jest całkowicie polski. Przewidujemy, że opłata za godzinę w parku wodnym będzie wynosić 8 zł. Liczba osób, które będą mogły popływać i skorzystać z innych atrakcji w ciągu godziny, określona jest, zgodnie z biznesplanem, na 240 osób. Liczymy jednak, że średnio na godzinę odwiedzać będzie aquapark 70 gości – mówi Jadwiga Michta, prezes spółki Jurajski Park Wodny.

Autor artykułu: PATRYCJA STRĄK

Jeszcze o nas usłyszycie

Friday, September 28th, 2001

Udany debiut piłkarek Zametu Strzybnica w II lidze nieco zweryfikował ostrożne wypowiedzi trenera Leszka Kiełbusiewicza o możliwościach tarnogórzanek. Efektowny pogrom Unii Opole (9:0) i bardzo dobra gra Zametu pozwala już teraz snuć plany o awansie do I ligi, może nawet w tym sezonie.

Jutro nasze piłkarki powinny potwierdzić dobrą dyspozycję w meczu z Golem Częstochowa.

Leszek Kiełbusiewicz na początku września był ostrożny przy wytyczaniu planów na nadchodzący sezon.

- Po raz pierwszy będziemy grać w lidze, a wiadomo, że debiutanci zawsze muszą zapłacić frycowe. Kilka drużyn z naszej grupy znamy, kilka nie. O awans do pierwszej ligi będzie bardzo trudno. Musimy się jeszcze wiele nauczyć. Zamet jest bardzo młodym zespołem – mówił Kiełbusiewicz.

Młodość może się jednak okazać atutem tarnogórzanek. Zaledwie jedna zawodniczka ma ponad 20 lat a średnia wieku zespołu wynosi 16 lat. Niedługo Zamet Strzybnica może być jedną z najlepszych drużyn w kraju. O ile sekcja nagle się nie rozpadnie, bo wciąż brakuje pieniędzy i sponsorów.

- Właśnie tego się obawiam, że nagle ktoś powie nie i drużyna się posypie. Na razie jest wspaniale. Dziewczyny mają niesamowitą chęć do gry. Trenują z takim zapałem, że pozazdrościć im mogą zawodowi piłkarze. A i umiejętności ciągle rosną. Obserwuję to na bieżąco, bo córka gra w zespole i widziałem prawie wszystkie mecze tej drużyny – mówi Henryk Pniewski, którego spotkaliśmy na pierwszym ligowym meczu Zametu.

Mirela Pniewska zdobyła już w lidze trzy bramki, ale Zamet ma też wiele innych skutecznych piłkarek. Najlepszym dowodem jest gra Joanny Operskalskiej, Katarzyny Jelonek i Marty Heflik. Cała trójka zdobyła w ligowej premierze po dwa gole. Operskalskiej miało zabraknąć w meczu z Unią, ale…

- Robert Góralczyk, trener kadry narodowej do lat 18, zwolnił specjalnie na sobotę naszą zawodniczkę ze zgrupowania w Bukownie. Trzeba było po nią pojechać i zaraz po meczu odwieźć z powrotem. Opłacało się. bo zagrała bardzo dobrze i skutecznie. Nie przeżyłaby chyba, jeśli zabrakłoby jej w naszym debiutanckim meczu – mówi Arkadiusz Lenartowicz, drugi trener Zametu.

Operskalska ma dopiero 14 lat, ale gra w piłkę jak chłopak. Czasem kibicuje jej brat, z którym często ,kiwała się” na domowym podwórku.

- Z Asi to chyba będzie kiedyś dobra piłkarka. Już wiele potrafi i ciągle chce się uczyć. Ona ma piłkę nożną we krwi i wiem, że jej gra bardzo spodobała się Robertowi Góralczykowi, trenerowi kadry juniorek. Ja też gram w piłkę, w rezerwie Ruchu Radzionków na pozycji stopera – opowiada Damian Operskalski.

Czasem liczy się brat piłkarz, czasem rodzinna tradycja. Henrietta Fiecek kiedyś pokochała piłkę nożną i starała się grać jak najczęściej. Teraz w jej ślady idzie córka Maria.

- Sama wybrała i widzę, że chce, więc niech gra. Marysia trenuje dopiero pięć miesięcy. W podstawówce lubiła grać w siatkówkę. Teraz wręcz przepada za piłką nożną. Kibicuję jej, jeśli tylko mam czas – mówi pani Henrietta.

- Sądzę, że kibice jeszcze o nas usłyszą. Jest szansa na wejście do pierwszej ligi jeszcze w tym sezonie. Ciekawa jestem, jak zaprezentujemy się jutrzejszym meczu z Golem Częstochowa. Gol wygrał w pierwszej kolejce 3:0 i jest wiceliderem. My prowadzimy, więc będzie to mecz na szczycie. Może przyjdzie więcej kibiców niż na mecz z Unią Opole. Chcemy wygrać – zapewnia Operskalska.

- Wciąż jest za wcześnie na to, by mówić o naszych szansach na awans. Od trenerów pierwszoligowych drużyn, którzy oglądali nasze mecze, słyszałem, że będziemy faworytami grupy. Oby się to potwierdziło. Wygrajmy kilka meczów i wtedy będziemy sią zastanawiać, co dalej. Może jednak wkrótce będzie ta pierwsza liga? – zastanawia się trener Kiełbusiewicz.

W Polsce są trzy grupy II ligi. Ich zwycięzcy spotkają się w turnieju barażowym. Dwie drużyny automatycznie awansują do I ligi, trzecia zmierzy się z ósmą drużyną ekstraklasy o miejsce na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Autor artykułu: ANDRZEJ MADEJCZYK

Wygrać ze śmieciami

Thursday, September 27th, 2001

Koło Ekologiczne bierze udział w konkursie ogłoszonym przez Fundację Nasza Ziemia. Ma zlokalizować i sfotografować podczas akcji ,Sprzątania świata” dzikie wysypiska i stworzyć mapę, pokazującą ich rozmieszczenie.

- Oczywiście trzeba też obmyśleć plan ich zagospodarowania – mówi Alicja Markiewicz, opiekunka Koła. – W Eko-Zwiadzie wzięło udział 13 osób. Liczba dzikich wysypisk na terenie Zawiercia przeraziła młodych ludzi, wystosowali do władz miasta pismo o ich zlikwidowanie i zapobieganie powstawaniu następnych. Do pisma dołączono mapę lokalizacyjną i zdjęcia.

Tradycyjnie już Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego zaprosił do wspólnego sprzątania jurajskich szlaków młodzież z zaprzyjaźnionych szkół.

W tegorocznej akcji udział wzięło wraz z opiekunami 145 dzieci ze SP z Dzwono-Sierbowic, SP nr 3 z Dąbrowy Górniczej, SP z Krzykawy, Gimnazjum nr 1 z Pilicy oraz LO z Pilicy i ZSO z Dąbrowy Górniczej. Zebrano wspólnie ponad 100 worków śmieci!

- Jeszcze zanim w Polsce na dobre zadomowiła się akcja ,Sprzątania świata”, my już od 1982 r. organizowaliśmy podobną akcję pod hasłem ,Czysta Jura”, również angażującą w sprzatanie najbliższej okolicy młodzież szkolną – mówi Grażyna Morcinek, wicedyrektor Zespołu Parków. – Chodziło o to, by oczyścić ze śmieci najbardziej atrakcyjne turystycznie miejsca, rezerwaty, okolice pomników przyrody. W ciągu roku w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym w Smoleniu prowadzimy dla młodzieży szkolnej zajęcia z zakresu edukacji ekologicznej, jednym z jej ważniejszych punktów jest odpowiedź na pytanie co robić, by nie produkować śmieci.

- Podsumowanie tegorocznej akcji nastąpi w październiku – mówi Ewa Żurowska, koordynator akcji zorganizowanej przez Zespołu Parków. – Do 12 października szkoły zobowiązały się nadesłać sprawozdania i zdjęcia z przeprowadzonej akcji, najlepsi otrzymają nagrody.

W akcji ,Sprzątania świata” uczestniczyły dzieci i młodzież z całego powiatu. Przedszkolaki sprzątały najczęściej tereny wokół przedszkoli, młodsi uczniowie wokół szkół, a starsi wyznaczone tereny w gminie.

W Łazach kilkudniową akcję koordynowała Straż Miejska. Młodzież sprzątała całą gminę: lasy, przydrożne rowy, tereny wokół szkół, gimnazjaliści przez cały piątek uprzątnęli tereny wokół zalewu na Mitrędze.

Urząd Miejski w Zawierciu otrzymał worki i rękawiczki z fundacji ,Silesia”.

Uczniowie SP w Ogrodzieńcu sprzątali teren wokół szkoły, gimnazjaliści las i tereny w pobliżu Krępy, wcześniej uczestniczyli w pogadance na temat sprzątania świata, gospodarki odpadami, zainicjowali również zbiórkę makulatury.

W Porębie młodzież sprzątała teren wokół amfiteatru i osiedle Przemysłowe. Uczniowie z Rzędkowic sprzątali tereny wokół skałek, lasy i przydrożne rowy. Włodowiczanie posprzątali tereny wokół zalewu i boiska sportowego oraz las.

Okolice Podlesic i Górę Zborów sprzątali gimnazjaliści z Kroczyc, młodsze dzieci okolice szkoły.

Uczniowie LZ w Wierbce tradycyjnie już oprócz sprzątania śmieci w okolicach najbardziej uczęszczanych dróg, zajęli się pomalowaniem zniszczonego przystanku autobusowego, sami zakupili na ten cel farbę.

Również w Szczekocinach, Irządzach i Żarnowcu młodzież z zaangażowaniem sprzątała swoje gminy.

Najwięcej śmieci na jurajskich duktach pozostawiają turyści. Głównym problemem Jury jest brak koszy na śmieci lub ich niewystarczająca ilość w miejscach najbardziej uczęszczanych przez turystów.

O tym jednak, jak zaradzić tego typu problemom, powinny decydować władze gmin, to one również odpowiadają za gospodarowanie (zapobieganie powstawaniu i usuwanie) dzikimi wysypiskami. Jednak odpowiedzialność za środowisko spoczywa przede wszystkim na nas i o tym nie możemy zapominać.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Promowanie talentów

Thursday, September 27th, 2001

- 16 lat temu grupa młodych ludzi, uczniów IV kl. II LO w Zawierciu przyszła tu zaprezentować swoją twórczość – wspomina Bogdan Dworak, gospodarz spotkania. – Poziom tych utworów był porównywalny ze znanymi krajowymi debiutami literackimi. Wspólnie zorganizowaliśmy pierwsze spotkanie literackie.

- Podczas czwartków grupa recytatorów ,Otwarty Balkon” prezentowała utwory znanych poetów, często gościł u nas zaprzyjaźniony teatr krakowski ,Stu”, który wystawiał m.in. sztukę ,Kto się boi Virginii Worf” – wspomina Rafał Kierzynka, poeta z grupy literackiej ,Szalej”. – Nie formułowaliśmy programu, łączyło nas to, że byliśmy z Zawiercia, stworzyliśmy tzw. grupę sytuacyjną. Nasza twórczość ukazywała się w lokalnych pismach, wyszło kilka powielaczowych tomików.

Młodzi twórcy prezentowali swoje poetyckie przemyślenia. Utwory egzystencjalne, pełne smutku i pytań o sens życia, nawiązania do twórczości znanych poetów literatury polskiej. ,Mam 22 lata, nie ocali mnie nawet śmierć…”, recytowała Marta Błeszyńska.

- Z poezji się nie wyrasta, towarzyszy człowiekowi przez całe życie, daje pewien dystans do rzeczywistości – dodaje Rafał Kierzynka.

- Chciałbym, by te spotkania zapoczątkowały tradycję czwartków literackich, które w latach 1985 -1990 cieszyły się dużą popularnością wśród mieszkańców Zawiercia – mówi Bogdan Dworak. – Dzisiejsza impreza zgromadziła wielu twórców, przyszli również mieszkańcy. Dobrze by było, gdyby młodzi ludzie uwierzyli, że ich twórczość jest ważna, może się podobać i mają ją przed kim zaprezentować.

Na spotkaniu, które z czasem przerodziło się w biesiadę literacką, obecni byli wszyscy ci, którzy współtworzyli klimat tamtych spotkań, też przedstawiciele ,Raptularza”, kwartalnika drukującego utwory debiutanckie.

- Takie spotkania są konieczne, ożywiają życie kulturalne miasta, pozwalają zaprezentować się poetom. Poezja to przecież nie tylko natchnienie, ale praca nad słowem, sztuka, którą warto docenić, choćby tylko nieliczna grupa była w stanie ją zrozumieć – mówi Michał Zamora, student architektury na Politechnice Śląskiej. – Być może wkrótce powstanie nowa grupa poetycka.

- Spotkania mają swój klimat, atmosferę sprzyjającą rozmyślaniom. Pozwalają młodym ludziom wyjść ze swą twórczością z ukrycia – mówi Ewa Rauk, studentka prawa. – Prezentowane tu utwory świadczą o dojrzałości twórców, są ciekawe, często zaskakujące i warte posłuchania.

- W Zawierciu jest wielu młodych, zdolnych ludzi, tworzących ,dla siebie”. Ciągle brakuje jednak osób, które chciałyby pomóc młodym, wypromowałyby ich dzieła – mówi Katarzyna Błeszyńska, nauczycielka filozofii w Liceum Katolickim w Zawierciu. – Dobrze, że stwarza się szansę poetom, wciąż jednak na swój wielki dzień czekają muzycy, malarze…

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Pierwsze wykopy pod dinozaury

Thursday, September 27th, 2001

Od tygodnia na terenie przy dwóch sztucznych akwenach w Ogrodzieńcu słychać warkot katapilarów. Rozpoczęła się budowa aquaparku.

- Na razie niwelujemy nierówności terenu. Wywożony jest humus, czyli miękka ziemia próchnicza, która potem przyda się przy budowie okalającej przyszły aquapark architektury zielonej. Karczuje się część drzew, wypalamy trawy i korzenie. W przyszłym tygodniu przystąpimy do drenażu terenu, bo okazało się, że jest to teren podmokły. W tym samym czasie zaczniemy kopać fundamenty – wyjaśnia Włodzimierz Niewiara, kierownik robót.

Dogodne położenie przyszłego aquaparku powoduję, że turyści będą mieli blisko do wszystkich najciekawszych miejsc w gminie, bo od południowej strony będzie można spacerem przejść na teren Centurii i Krępy, a na północy od aquaparku rozciąga się już widok ruin zamku i Góra Birów.

Jurajski Park Wodny ma być w istocie wielofunkcyjnym kompleksem rekreacyjno-konferencyjnym z zapleczem hotelarskim i gastronomicznym.

Podstawowy obiekt to oczywiście kryta pływalnia, ale będą także baseny zewnętrzne. Oprócz tego w tzw. części mokrej będzie brodzik dla dzieci, lądowiska dla zjeżdżalni zewnętrznych oraz jacuzzi.

Największa frajda dla dzieci i dorosłych to zjeżdżalnie. W Ogrodzieńcu będą m.in. dwie zewnętrzne o długości 160 m i 130 m. Żaden nowoczesny basen ani park wodny nie obędzie się oczywiście bez biczy i masaży wodnych – w jurajskim aquaparku będzie ich sporo.

Wszystkich wodnych atrakcji będą strzec wynurzające się z wody olbrzymie dinozaury. Rośliny będą także przypominały faunę rodem z okresu jury.

Zaplanowano też budowę restauracji z rozsuwanymi drzwiami, tak aby rodzice pijąc kawę mogli spoglądać na kąpiące się w basenie brzdące. A jeśli tego mało to na wszystkich gości czekać będzie sala bilardowa, siłownia, strzelnica sportowa, kręgielnia i boisko do squasha.

Wszystko w jurajskim parku będzie nowoczesne i w pełni zautomatyzowane.

Goście przy wejściu otrzymają kartę chipową, dzięki której będą mogli otworzyć każde drzwi, skorzystać z każdej atrakcji, kupić na kartę drinka i nawet zamknąć swoją szafkę.

- Budowa qauparku ma być zakończona już na przełomie 2002 i 2003 roku. Kapitał jest całkowicie polski. Przewidujemy, że opłata za godzinę w parku wodnym będzie wynosić 8 zł. Liczba osób, które będą mogły popływać i skorzystać z innych atrakcji w ciągu godziny, określona jest, zgodnie z biznesplanem, na 240 osób. Liczymy jednak, że średnio na godzinę odwiedzać będzie aquapark 70 gości – mówi Jadwiga Michta, prezes spółki Jurajski Park Wodny.

Autor artykułu: PATRYCJA STRĄK

Pustki na trybunach

Tuesday, September 25th, 2001

Po porażce z Wybrzeżem Gdańsk, kibice czarnego sportu w Rybniku wyraźnie dali znać, że nie są zadowoleni z postawy rekinów. W ostatnią niedzielę tylko 2 i pół tysiąca fanów speedwaya oglądało zwycięstwo miejscowych nad rzeszowską Stalą.

Żużlowcy RKM-u Rybnik nadal walczą o awans do ekstraklasy. Z jakim skutkiem, jeszcze wciąż nie wiadomo. Najważniejsze, że nie gubią punktów. W ostatnim swoim ligowym występie podejmowali drużynę Stali Rzeszów. Rzeszowianie pod nieobecność dwóch czołowych swoich zawodników Grzegorza Rempały i Krzysztofa Barona nie byli w stanie zagrozić rybniczanom. Już po pierwszych biegach było wiadomo, że rekiny nie przegrają tego pojedynku, a jedyną niewiadomą będą rozmiary zwycięstwa. Ostatecznie skończyło się generalnym triumfem gospodarzy 65:25. Wynik wystarczy za cały komentarz do tego spotkania.

Na uwagę zasługuje natomiast fakt, że po dłuższej nieobecności w zespole Rybnika pojawił się Lars Gunnestad. Szwed kilka dni temu został indywidualnym mistrzem swojego kraju. W meczu ze Stalą Lars zdobył 11 punktów, ale (jak sam mówi) nie był do końca zadowolony ze swojego występu.

- Nie jeździłem rewelacyjnie i nie wiem, czy przekonałem do siebie trenera Jana Graboskiego – wyznał po spotkaniu Szwed.

Autor artykułu: RG

Poczytajmy wspólnie!

Tuesday, September 25th, 2001

Gliwicka Miejska Biblioteka Publiczna włącza się do ogólnopolskiej akcji “Cała Polska czyta dzieciom”. W trzech filiach najmłodsi, razem z rodzicami, będą mogli posłuchać jak czytają włodarze Gliwic.

W filii biblioteki na osiedlu Sikornik będzie można posłuchać prezydenta Zygmunta Frankiewicza i jego zastępcy Janusza Moszyńskiego. Na placu Inwalidów Wojennych ? Andrzeja Pańczyszyna i Ryszarda Trzebuniaka, a z kolei w filii na osiedlu Kopernika – Andrzeja Jarczewskiego i przewodniczącego Rady Miejskiej, Zdzisława Goliszewskiego.
We wszystkich bibliotekach wspólne czytanie rozpocznie się o godz. 10., a w akcję włącza się także nasza redakcja.

- Serdecznie zapraszamy dzieci razem z rodzicami. Akcja kierowana jest bowiem głównie do starszych, tak by wyrobić w nich nawyk wspólnego z dziećmi czytania – mówi Anna Pietras z Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Nie wiadomo jeszcze, jakie książki wybiorą wytypowani do akcji. Wiadomo tylko, że ma to być polska literatura dziecięca.

Autor artykułu: (jh)

Niekończące się kłopoty GKS

Tuesday, September 25th, 2001

W Katowicach sytuacja jest napięta. Po pierwsze dlatego, że w ostatnich czterech meczach drużyna straciła aż 9 punktów, dopisując do stanu posiadania zaledwie 3. Po drugie, wszyscy czekają na wyniki wyborów i to, czy nestor klanu Marian Dziurowicz dostał się do Sejmu.

- Według moich informacji szanse na to, by tata dostał się do Sejmu, są raczej nikłe – mówi prezes GKS, Piotr Dziurowicz. – PSL nigdy nie dostał w Katowicach mandatu.
Jedynie raz otrzymał go pan Ścierski, ale z listy krajowej… Ludzie głosowali nie na nazwiska, lecz na partie. W dużych miastach PSL szacunkowo otrzymał 1,5-2 procent głosów. Tak więc trudno liczyć na powodzenie.

Włodarza GKS martwi jednak postawa drużyny i zanosi się na to, że najbliższe dni będą służyły przede wszystkim uświadomieniu drużynie i trenerowi powagi sytuacji. – Jest dla mnie niezrozumiałe, że drużyna we wtorek gra źle, w sobotę z Odrą znakomicie, a ostatnio w Łodzi żenująco słabo – kontynuuje Dziurowicz junior. – Ta drużyna w tym składzie udowodniła, że może wygrać niemal z każdą drużyną w lidze.
Będę rozmawiał z piłkarzami. Oni nie mogą sobie wybierać meczów, w których będą walczyć. Muszą sobie zdać sprawę, że to nie jest zabawa, lecz gra o duże pieniądze. Nie mogą swym brakiem odpowiedzialności niweczyć pracy i zaangażowania wielu ludzi. Na obecną chwilę nie biorę pod uwagę możliwości zwolnienia trenera Białka. W niedzielę jest mecz z Polonią Warszawa, ostatnia z ostatnich szans na to, by nadal liczyć się w walce o czołową czwórkę. Co będzie w razie niepowodzenia, czas pokaże…

Katowicki klub – mimo pozyskania sponsora – nadal boryka się z problemami. W klubie wciąż nie ma ciepłej wody, są problemy z potwierdzeniem do gry Samuela Godwina, Philipe’a Umukoro i Jacka Wysockiego, kolejna rata zaległych pieniędzy ma być wypłacona pod koniec października. W sobotnim meczu w Łodzi trener Janusz Białek miał na ławce rezerwowych tylko dwóch graczy z pola: 18-letniego Adama Giesę i przechodzącego anginę Jacka Kowalczyka. – Uważam, że po dobrym początku rozbudziliśmy nieco apetyty naszych sympatyków – mówi szkoleniowiec GKS. – Teraz przyszedł kryzys, ale forma powoli wraca. Czy się obawiam zwolnienia z pracy? Nie myślę o tym wcale. W tych warunkach uważam, że pracujemy najlepiej jak się da i nie ma tragedii. Szczyt możliwości to też nie jest, ale trzeba pamiętać, że zawodnicy mają prawo być zmęczeni.

Dodatkowym problemem jest fakt, że w najbliższym meczu z Polonią nie będzie jeszcze mógł grać jeden z filarów drużyny z Bukowej, Artur Andruszczak. Za uderzenie rywala łokciem dostał bowiem od PZPN dwa mecze dyskwalifikacji. Jeśli chodzi o potwierdzenie wspomnianych wcześniej graczy, związek nie chce ich uprawnić do gry, bo… – Właściwie nie wiem dlaczego – kończy Dziurowicz. – Ponoć wpłynęły na nas jakieś skargi. Właśnie tą sprawą zajmę się w tym tygodniu i liczę, że w niedzielę będą mogli zagrać.

Kibiców katowickiego klubu martwi też fakt, że nowi gracze: Krzysztof Sadzawicki i Marcin Janus nie stanowią nawet uzupełnień składu. – Co do pierwszego, nie zgodzę się z tą opinią. Sadzawicki wkomponował się w zespół. A Janus? Cóż, widać potrzebuje więcej czasu ? podsumował Białek.

Autor artykułu: MARCIN JAROSZEWSKI

Ziemski czy grodzki?

Monday, September 24th, 2001

(DĄBROWA GÓRNICZA) Wczoraj, od godziny 6 do 20, mieszkańcy mogli wyrazić swoją opinię, dotyczącą utworzenia powiatu ziemskiego z siedzibą w Dąbrowie Górniczej. Dziewięć punktów konsultacyjnych pracowało w niedzielę tak, jak komisje wyborcze, ale obwody nie pokrywały się.

- Na karcie mieszkaniec wpisuje swoje nazwisko, pesel, a potem, w zależności od tego czy jest za, przeciw, albo wstrzymuje się od głosu, podpisuje się w określonej rubryce – wyjaśniał zasady głosowania Zbigniew Kałuża, członek komisji konsultacyjnej w klubie “Krąg” na Mydlicach.

Już dwie godziny po otwarciu punku na karcie konsultacyjnej podpisało się 40 osób. Wszyscy byli za utworzeniem powiatu ziemskiego.

Jeśli wczoraj ktoś nie mógł wziąć udziału w konsultacjach społecznych, może to zrobić do piątku włącznie. Dla mieszkańców otwarte będą dwa punkty konsultacyjne: w siedzibie Urzędu Miasta, przy ul. Kościuszki 25, w godz. od 9 – 18 i przy ul. 3 Maja 42, w godz. od 9 – 15.

Autor artykułu: (pat)