Archive for November, 2001

Lecznica z jakością

Friday, November 30th, 2001

Trzy lata temu Szpital Miejski w Wodzisławiu był pierwszym w Polsce, który otrzymał certyfikat akredytacyjny. Jest on odpowiednikiem certyfikatów jakości zarządzania w firmach i instytucjach publicznych. Akredytacja została przyznana na trzy lata. Po upływie tego okresu placówka po raz kolejny zgłosiła się do programu. Kilka dni temu otrzymała akredytację.

- Biorąc pod uwagę obecną mizerię służby zdrowia, jesteśmy dumni z tego osiągnięcia. Przez trzy lata nie tylko bowiem utrzymaliśmy wysoki poziom usług, ale nawet poprawiliśmy się. Trzy lata temu spełnialiśmy wymogi akredytacji w 83 procentach (certyfikat jest przyznawany po spełnieniu 75 procent zaleceń). Teraz spełniliśmy 87 procent wymaganych norm – pochwalił się nam Sławomir Ogórek, dyrektor wodzisławskiego szpitala.

Program akredytacyjny szpitali jest realizowany w Polsce od pięciu lat. Polega na kompleksowej ocenie zamkniętych placówek służby zdrowia. Kontrolowane są zarządzanie ludźmi i majątkiem, właściwe wyposażenie, opieka i przestrzeganie praw pacjentów, warunki leczenia chorych, stosowane procedury medyczne itp. W ocenie szpitali uczestniczą także sami pacjenci. Na 700 polskich szpitali certyfikatem akredytacyjnym może się pochwalić raptem około 70 placówek. Wodzisławska lecznica jest trzecią, której po raz drugi udało się otrzymać to prestiżowe wyróżnienie.

- Wysoką jakość świadczonych przez nas usług, a co za tym idzie zainteresowanie pacjentów, widać przede wszystkim po liczbie porodów i noworodków. Ten wskaźnik spada praktycznie w każdym szpitalu. U nas wciąż idzie w górę. Jest to związane z oferowanymi przez nas bezpłatnymi porodami rodzinnymi i dobrą opieką świadczoną na oddziale. Pacjentki dobrze się tu czują, dlatego przyjeżdżają nawet z ościennych miast – dodaje dyrektor Ogórek.

Otrzymanie certyfikatu nakłada na szpital obowiązek stałego podnoszenia jakości oferowanych usług. Wyróżnione placówki mogą być wyrywkowo kontrolowane nawet kilka razy do roku. Powinny też na bieżąco inwestować w rozwój. Wodzisławski szpital o to dba. W ostatnim czasie powstała tu nowa pracownia rentgenowska z pomieszczeniem do podawania silnych leków cytostatycznych. W najbliższym czasie planowana jest także przebudowa izby przyjęć i traktu operacyjnego. Realizacja inwestycji będzie jednak zależna od środków, jakie przeznaczy na nie powiat, będący organem założycielskim szpitala.

Autor artykułu: MIROSŁAWA KSIĄŻEK

Za kilka dni Spodek zamieni się w baśniową krainę

Friday, November 30th, 2001

Czy Święty Mikołaj istnieje naprawdę? Kto w niego wierzy – dzieci już chyba nie? Po obejrzeniu widowiska w katowickim Spodku krąg niedowiarków na pewno się zmniejszy. Bo tam szóstego grudnia pojawi się prawdziwy Mikołaj.

Spektakl to nie tylko dla dzieci – z przyjemnością obejrzą go również rodzice. Ale to właśnie najmłodsi będą się najlepiej bawić. W tym dniu Spodek zamieni się w baśniową, tajemniczą zimową krainę, którą widzowie będą poznawać wraz z bohaterami widowiska. A na scenie wystąpią ich ulubieńcy, dotychczas znani jedynie z ekranów telewizorów.

Zanim na estradzie zobaczymy Mikołaja, wystąpią: Kaja Paschalska, Just 5, Ich Troje i Stachursky. Może uda się zdobyć ich autograf? Na pewno będzie można kupić płytę, kasetę albo plakat swojego ulubieńca. Najmłodszych bawić będą Pan Tik-Tak, Ciotka Klotka i Fasolki. A wszystkim wykonawcom przez cały czas towarzyszyć będą szczudlarze, śnieżynki i krasnale.

Nie zabraknie fantastycznych efektów specjalnych, dobrej muzyki, niespodzianek, konkursów z nagrodami i, oczywiście, prezentów od Świętego Mikołaja. Wszystko pod patronatem “Dziennika Zachodniego” i serwisu internetowego “Nasze Miasto”.

Dla naszych młodszych Czytelników – Internautów mamy nie lada gratkę – bilety na czwartkowy (godz. 10.30) spektakl “Jeżeli jesteś, Mikołaju…”, który odbędzie się pod patronatem “Dziennika Zachodniego” i serwisu internetowego “Nasze Miasto”. Spośród osób, które prawidłowo odpowiedzą na jedno, proste pytanie: który z wykonawców występujących w tym widowisku naprawdę nazywa się Jacek Łuszczok?, wybierzemy szczęśliwców, którzy zobaczą to widowisko.

Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres konkurs@dz.com.pl

Wraz z odpowiedzią prosimy o podanie imienia i nazwiska oraz dokładnego adresu pocztowego.

UWAGA!!!
Nadsyłanie większej ilości e-maili nie zwiększa szans na wygraną.

Autor artykułu: DN

Zdrożeje, bo musi?

Friday, November 30th, 2001

Podczas wtorkowej (bardzo burzliwej) sesji Zgromadzenia Międzygminnego Związku Wodociągów i Kanalizacji zdecydowano, że od stycznia mieszkańcy będą płacić o 56 groszy więcej za metr sześc. wody. O 41 groszy wzrośnie też opłata za odprowadzanie ścieków, a tzw. stała opłata, zamiast pięciu, wyniesie sześć zł.

Sprawa dotyczy gmin zrzeszonych w MZWiK (tworzą go wszystkie gminy powiatu poza Lubomią, która posiada własne ujęcia i jako jedyna nie jest obsługiwana przez wodzisławskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji). PWiK żądało 28-procentowej podwyżki. Prezes PWiK Wiesław Blutko argumentował, że spółka jest w złej sytuacji finansowej, spowodawanej czynnikami niezależnymi.

- Ekonomii nie można oszukać. Wymiana starych rur jest potrzebna, żeby nie dochodziło do awarii i zapewniona była ciągłość dostaw. Musimy mieć jednak na to pieniądze. Tymczasem sprzedaż wody nam spada, a koszty rosną – tłumaczył prezes Blutko.

Niektórzy samorządowcy (np. z Wodzisławia i Radlina) nie chcieli słyszeć o podwyżce ponad wskaźnik inflacji (czyli ok. 6 procent). Marian Urbanek, przedstawiciel Wodzisławia w MZWiK przypominał, że już od sierpnia mieszkańcy dostają wodę złej jakości. Ponoszą koszty związane z jej “odpuszczaniem”. Narzekają, że woda ledwo nadaje się do mycia. – Jak zareagują na wiadomość o podwyżce? – zastanawiał się Urbanek.

“DZ” też już pisał o skargach mieszkańców wodzisławskich os. Dąbrówki, Piastów i 30-lecia, gdzie (zwłaszcza w soboty po południu) z kranów leci brudna ciecz. W MZWiK mówią, że powodem są problemy techniczne Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów (które dostarcza wodę do PWiK) wywołane m.in. mniejszym zapotrzebowaniem na wodę. Pół roku temu zlikwidowano kopalnię “1 Maja” (największego lokalnego odbiorcę wody). Wody prawie już nie pobierają Koncentraty. To rodzi konieczność przebudowy niektórych sieci. PWiK zapewnia, że kłopoty z wodą w wodzisławskich osiedlach powinny zakończyć się do 15 grudnia. Złych humorów mieszkańców z pewnością to jednak nie poprawi.

- Tak wysoka podwyżka jest nieuzasadniona. Problem można było rozwiązać inaczej. Wystarczyłoby trochę dobrych chęci – skomentował Jan Grabowiecki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej “ROW” (największej w Wodzisławiu) i szef Rady Miejskiej.

Mieczysław Żabicki, dyrektor biura MZWiK powiedział nam, że podwyżka jest spowodowana głównie wprowadzeniem 2-procentowego tzw. podatku rurowego, uchwalonego przez rady gmin. W dodatku PWiK całą kwotę z podwyżki będzie musiało odprowadzić do kas samorządów. Duży wpływ miały też działania GPW, które we wrześniu podniosło ceny hurtowe wody o 7 procent. Wzrosła również opłata środowiskowa, która w przypadku zrzutu ścieków jest większa aż o 500 procent(!). To kolejny powód podwyżki.

- Sprawa jak widać jest skomplikowana, dlatego też dyskusja była burzliwa – oświadcza dyrektor Żabicki. – Z problemem, mimo posiadania własnych ujęć, nie radzi sobie nawet Lubomia, która zresztą rozważa możliwość przystąpienia do MZWiK. Chciałbym zwrócić uwagę na paradoks: radni nakładając na PWiK wspomniany podatek, który w stosunku do roku ubiegłego wzrasta o 1100 proc., na sesji Zgromadzenia MZWiK muszą podjąć decyzje o cenach wody i odprowadzania ścieków, równoważących ich wcześniejsze ustalenia.

Autor artykułu: MIROSŁAWA KSIĄŻEK, ELŻBIETA PIERSIAKOWA

Śladem Pegaza

Thursday, November 29th, 2001

,Śladem Pegaza” to doroczny konkurs cieszący się zainteresowaniem ludzi z całego Śląska stawiających pierwsze pisarskie kroki.

Odbywa się w trzech kategoriach – na poezję, opowiadanie i felieton – z których największym zainteresowaniem cieszy się ta pierwsza.

Tak było i tym razem. Za najlepsze utwory poetyckie uznano wiersze Małgorzaty Pacholskiej-Wandasiewicz z Dąbrowy Górniczej. II miejsce zajął Marcin Kowol z Katowic, III przyznano Annie Witek z Sosnowca. Wyróżnienia otrzymali: Anna Turkiewicz z Pyskowic, Ewa Kwiecień z Będzina, Piotr Dudek z Katowic i Marek Łabiak z Bytomia.

Autor artykułu: (jol)

Żubry potrzebują Indian

Thursday, November 29th, 2001

Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska po raz szósty rozdało nagrody w konkursie plastyczno-literackim zatytułowanym ,Żubry potrzebują Indian”.

Spośród 214 prac plastycznych równorzędnymi nagrodami książkowymi nagrodzono 33 uczniów. Siedem osób spośród 132 otrzymało nagrody za prace fotograficzne, a osiem za literackie.

- Lubię malować i wędrować po górach. Kiedy jestem w Beskidach, wprost nie mogę oprzeć się pięknu krajobrazu.
Jest tu wspaniała harmonia między lasem, roślinami i skałami. Często po kilku godzinach marszu siadam i zaczynam szkicować – powiedziała nam Alicja Tokarz z SP nr 4 w Zabrzu.

Autor artykułu: (BL)

Comenius dla każdego

Thursday, November 29th, 2001

Przedstawiciele szkół zainteresowanych przystąpieniem do programów edukacyjnych Unii Europejskiej wczoraj spotkali się z koordynatorami projektów ,Comenius”, polegających na współpracy placówek z różnych państw.

Obecnie w woj. śląskim szkoły prowadzą 96 projektów, najwięcej w kraju. Koordynatorzy radzili im, jak szukać partnerów do międzynarodowej współpracy i pozyskiwać unijne pieniądze.

Wczorajsze spotkanie w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym przygotowano w ramach Tygodnia Comeniusa. W jego centralnych obchodach w Brukseli uczestniczył tylko jeden nauczyciel z Polski, Leszek Jabłoński z VI LO im. J. Długosza w Katowicach. Jego szefowa, Bogusława Kral-Mrowiec, dyrektorka liceum powiedziała nam, że ich uczniowie współpracują z wychowankami 5 zagranicznych placówek, przygotowując przewodnik po unikatowych dzielnicach.

Katowiccy licealiści prezentują Giszowiec i Nikiszowiec.

Autor artykułu: (tal)

Hamburgerowa pianka

Wednesday, November 28th, 2001

McDonald’s Polska otrzymał pozwolenie na sprzedaż piwa w 30 restauracjach. Jasne z pianką można na razie kupić w dziewięciu warszawskich restauracjach i w jednej w Żyrardowie. W większości są to restauracje typu ,Drive”, czyli dla zmotoryzowanych. Za małą puszkę piwa (0,33 l) trzeba zapłacić 4,99 zł. Biorąc pod uwagę nie tylko ceny w innych restauracjach warszawskich, ale także w pozostałych dużych miastach, ta cena nie jest zbyt wygórowana. Dlaczego McDonald’s zdecydował się na takie posunięcie? – Opieraliśmy się przede wszystkim na gustach naszych klientów. Coraz częściej spotykamy się z pytaniami właśnie o piwo. Chcemy trafić w gust klienta – odpowiada Krzysztof Kłapa, rzecznik prasowy McDonald’s Polska.

W niektórych państwach Europy ,król hamburgerów” wcześniej zdecydował się na wprowadzenie piwa do swojego menu. Tak jest m.in. w Austrii, Niemczech, Francji i Rumunii. – Jeśli pomysł wypali także u nas, to możliwe, że weźmiemy pod uwagę kolejną grupę restauracji, gdzie również wprowadzimy do sprzedaży piwo. Na razie jednak za wcześnie na takie dywagacje – przekonuje Kłapa.

Być może więc już niedługo w restauracjach McDonald’sa normalnym widokiem staną się grupki osób popijających napój chmielowy. Niekoniecznie zagryzających przy tym frytkami lub hamburgerem. – Nadal chcemy zachować wizerunek restauracji rodzinnej – zastrzega rzecznik McDonald’sa. Sprzedaż odbywa się oczywiście zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zarówno osoba niepełnoletnia, jak też będących pod wpływem alkoholu nie ma co liczyć na kupno piwa. – Nasz personel został dobrze przeszkolony – dodaje Kłapa.

Autor artykułu: MICHAŁ TABAKA

Ludyczna komedia o hanysach i gorolach

Wednesday, November 28th, 2001

Sympatycy śląskiej śpiewogry Mariana Makuli – “Pomsty”, napisanej w gwarze na podstawie “Zemsty” A. Fredry (a jest ich niemało!), z pewnością będą usatysfakcjonowani najnowszą jego propozycją – “Zolytami”.

Tym razem jest to zabawa na temat komedii “Ożenek” M. Gogola, napisana w śląskiej gwarze wierszem. “Zolyty” dotykają tych samych problemów obyczajowych i społecznych, choć akcja toczy się prawie dwa wieki później, w Rudzie Śląskiej. Makula z wrodzonym sobie talentem przenosi akcję na śląskie podwórko z familokami, górnikami i gorolami.

Frelka, czyli panna na wydaniu, Róża Kwaśno – w tej roli Jolanta Bauszek – jest mniej więcej tak samo bezbarwna i naiwna, jak pierwowzór. Inni są pretendenci do jej ręki.

Jeden z nich to lwowiak, Alfons Patryk von Skarpeta – bardzo dobry w tej roli Jacenty Jędrusik – który, jak wielu dziś goroli, chce mówić w śląskiej gwarze. Kiedy pojawia się na scenie z dwoma innymi kawalirami zabawa jest przednia. Zgrabnie wyreżyserowane sceny zbiorowe w domu panny na wydaniu z dowcipnymi dialogami to prawdziwe perełki.

Kawalir Bonifacy Smażonka, biznesmen – świetny Robert Talarczyk – jest uosobieniem śląskiej staranności i… dupowatości. Nieustannie śmieszy publiczność kopidoł, czyli grabarz; Czesław Jakubiec jest tu wyrazisty i groteskowy.

Jorg Ciapała z magistratu – Zbigniew Stryj – pojawia się, nie wiedzieć czemu, jako butny, arogancki synalek, by w scenach z Różą przeistoczyć się w nieśmiałego faceta. Dopiero wtedy wierzymy w każde jego słowo, do tego wypowiadane ładną gwarą.

Nadprzebojowa jest swatka Ana – Marta Tadla. Gorzej radzi sobie z emocjami na scenie panna Jolanta Bauszek, za to ładnie śpiewa. Spektakl jest nierówny aktorsko.

Mariana Makuli ani na odrobinę nie opuścił humor. Pomieścił w ludycznych ,Zolytach” sporo zgrabnych i śmiesznych wierszy, ale akcja rozkręca się nazbyt wolno. Autor świntuszy, czasem dosadnie, dobieraj rym tak, by na końcu: “pizło”, “srało”, ,dżistło”, ku uciesze większości publiczności. Mniejszości dźwięczy to w uszach jak styropian na szybie.

Nie-Ślązacy będą mieli kłopot z dosłownym zrozumieniem wielu słów, ale ich sens wynika z akcji, która jest czytelna i jednoznaczna. Ślązacy bawią się na tym spektaklu lepiej.

Makula nigdy nadmiernie nie dbał o czystość gwary, niepotrzebnie nadużywa germanizmów, za co pewnie oberwie od folklorystów, ale troski o śląskość nie można mu odmówić.

W tej muzycznej zabawie oczekiwałam więcej muzyki. Piosenek jest kilkanaście, wśród nich kilka szlagierów – “Amorek”, “Wróżba Cygana”, finałowe ,Zolyty” (som lepsze niż piwo, ważniejsze niż mecz). Muzykę napisał Grzegorz Spyra. Nie jest to pierwsza współpraca Makuli i Spyry, tak samo udana, jak poprzednie.

Nazbyt oszczędną scenografię przygotowała Renata Kochańska – fotel, stół, łóżko i… trochę odpustowe plansze z namalowanym wnętrzem familoka.

Autor artykułu: TERESA SEMIK

Poetyckie ,Podniebie”

Wednesday, November 28th, 2001

Ten wieczorek poetycki był dla wielu literackim debiutem. Mimo że aula audytoryjna jest jedną z największych sal Biblioteki Śląskiej (ponad 100 miejsc siedzących), a wieczorki poezji nie należą do imprez najbardziej obleganych, wypełniła się ona po brzegi w czasie ,Podniebia poetyckiego”. Był to wieczór autorski, który wypełniła twórczość studentek i studentów Uniwersytetu Śląskiego. Zorganizowało go, przy pomocy B.Ś., Stowarzyszenie ,Podniebie” tworzone przez młodych ludzi z tej uczelni.

Spotkanie rozpoczęła poezja śpiewana zespołu ,Ewolucja”. Po nim na scenę wyszła pierwsza trójka.

- Chcieliśmy nieco ubarwić imprezę – mówi Piotr Krupka, student, jeden z organizatorów. – Stąd poprosiliśmy poetów, by wystąpili w trójkach. Prezentacja jeden po drugim mogłaby być trochę nudna, a poza tym konfrontacja kilku ciekawych osobowości zawsze wypada interesująco.

Zgodnie z tym na początek zaserwowano wybuchową mieszankę, gdyż obok spokojnej twórczości Anny Wiech i Tomasza Pyzika zaprezentowała się nieco ekscentryczna i prowokująca Tora Austerkratz. Później wystąpili Jan Kijonka i Dawid Stwora. Każdy kolejny występ przeplatał się z krótką wstawką zespołu muzycznego spajającą niejako całość. Dodatkowo po wierszach Łukasza Więcka, Tomasza Wilgosa i Anny Kobylec zorganizowano konkurs. Zabawa polegała na tym, żeby osoby wylosowane spośród publiczności – wśród nich znalazł się prof. dr hab. Jan Malicki, dyrektor Biblioteki Śląskiej – mając do dyspozycji słowa przygotowane wcześniej przez organizatorów, napisały wiersz. Zwycięstwo, przyznane najgłośniejszymi oklaskami, przypadło Wojtkowi Wawocznemu, studentowi Akademii Ekonomicznej.

Po przerywniku wystąpiły Agnieszka Starzyńska i Agnieszka Szczepanik prezentujące poezję Michała Wiaterka, oraz Izabela Zięba. Na koniec zaś zaprezentowały się Aleksandra Ślifirska i Aneta Bergieł. W czasie spotkania można było także zobaczyć prace studentów katowickiej ASP: Tomasza Pałasza, Moniki Szymaniec i Bartosza Myszy.

- Impreza była bardzo interesująca – stwierdził prof. Jan Malicki. – Mamy zamiar wydać tomik wieńczący to wydarzenie, a w perspektywie je kontynuować, by dać szansę piszącej młodzieży.

Autor artykułu: ŁUKASZ BUSZMAN

Gwiazdy w tenisówkach?

Tuesday, November 27th, 2001

Trzydzieści pięć sylwetek osób, bez których Teatr Rozrywki nie byłby takim teatrem jak jest, przedstawia Jolanta Król w wydanej właśnie książce pod tajemniczym tytułem “Gwiazdy noszą tenisówki”.

Książkę już w tym tygodniu będzie można nabyć w Teatrze Rozrywki, potem w księgarniach, ale najpierw “Rozrywka” szykuje niespodziankę dla swoich wiernych widzów. Już dzisiaj o g. 19 rozpocznie będziemy mogli oglądać artystów chorzowskiej sceny na koncercie (w reżyserii Dariusza Miłkowskiego) promującym tę publikację.

Wystąpią m.in. Maria Meyer, Elżbieta Okupska, Stanisław Ptak, Jacenty Jędrusik, zespoły: baletowy i wokalny, chór dziecięcy. Zagra Piotr Wojtasik oraz orkiestra pod dyr. Jerzego Jarosika. Bilety w cenie od 5 do 35 zł można nabyć w kasie teatru.

Autor artykułu: (bf)