Kilka dni temu, znana wszystkim miłośnikom folkloru, Jadwiga Jurasz z Wieprza odbierała nagrodę marszałka województwa śląskiego za upowszechnianie kultury w dziedzinie amatorskiego ruchu artystycznego. Konkretnie za stworzenie, prowadzenie i rozwój zespołu Mali grojcowianie, a następnie również zespołu Grojcowianie.
- Pierwszy, dziecięcy zespół założyłam w roku 1995. Szybko zdobywać zaczął nagrody na wojewódzkich przeglądach. Najpierw trzecie, potem pierwsze. Na “Żywieckich godach” braliśmy zawsze czołowe miejsca. Wyjeżdżaliśmy dwa razy do Zielonej Góry, dwa razy do Nowego Sącza. Zawsze wracaliśmy z laurami, za stroje, śpiew, czy upowszechnianie dawnych zabaw dziecięcych – wspomina Jadwiga Jurasz.
Były też laury krajowe. Kilka lat temu druga nagroda na Ogólnopolskim Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie, w roku ubiegłym nagroda pierwsza.
Grupa Grojcowianie powstała niedawno z konieczności. Dzieci, a właściwie już młodzież, która wyrosła z zespołu, wcale nie miała się z nim zamiaru rozstawać. Żal było żegnać sę na siłę, trudno było łączyć ze znacznie młodszymi tancerzami. Pojawił się więc pomysł stworzenia nowej grupy. W tym roku wystąpiła po raz pierwszy jako odrębny zespół na festiwalach w Żywcu, Zakopanem i Węgrowie. Obecnie tańczy w nim 35 osób. Gdy do tego dodać 48 małych, wśród których najmłodszy ma 8 lat, robi się całkiem niezła gromadka. Jest jeszcze 28 startujących scenicznie maluchów, które do występów dopiero się przygotowują. Tegoroczna choinka i Mikołaj dla wszystkich tańczących u pani Jadwigi wymagały zrobienia 120 paczek. Impreza odbędzie się w niedzielę w nowej siedzibie w Brzuśniku. Przy takiej ilości ludzi zrobiło się bowiem dość ciasno w Domu Ludowym w Wieprzu, w którym zespoły działały do tej pory. Dzięki istniejącemu od kilku lat Stowarzyszeniu Grojcowianie udało się wyremontować dużą salę w Brzuśniku, dzierżawioną od gminy.
Artystycznych pasji Jadwiga Jurasz nie wyniosła z domu rodzinnego. Tam nauczyła się gwary i pokochała ją. Potem w szkole często musiała się jej wstydzić, bo czasy były takie, że folklor zanikał, wyśmiewano się z tych zaciągających gwarowo. – Człowiek starał się szkolić i być pańskim, a potem dopiero zaczął cenić własne korzenie – mówi laureatka.
Udzielała się w wielu zespołach. Jodłach, Ziemi Żywieckiej, zespole im. Józefa Szczotki w Milówce. Potem skończyła studium folklorystyczne w Nowym Sączu, które nauczyło dumy ze znajomości tradycji. Ludzie mówili między sobą gwarą, na spotkania przychodzili w strojach ludowych. Gdy odeszła z Ziemi Żywieckiej, założyła Małych grojcowian i wkrótce potem stowarzyszenie. Bardzo pomaga jej obecnie 25-letnia Brygida Murańska, która przygotowuje dzieci muzycznie. Tańczyć uczą się na specjalnych kursach, o autentyczne układy choreograficzne i teksty piosenek dba pani Jadwiga.
Mimo bardzo napiętego programu zajęć, który prowadzi pierwszą grojcowiankę na wszystkie niemal imprezy folklorystyczne, gdzie współtworzy niepowtarzalną konferansjerką ich klimat i bogactwo, znajduje jeszcze czas na wychowywanie dzieci. Nie ukrywa wprawdzie, że bez męża i mamy oraz teściów nie udałoby się odpowiednio dbać o dwójkę małych córek, ale robi, co może, by poświęcać im jak najwięcej czasu. Jego część musi przeznaczać dodatkowo na szycie strojów ludowych, czym zajmuje się w ramach działalności twórczo-gospodarczej. Okazuje się, że posiadaniem tradycyjnego stroju góralskiego zainteresowane są nie tylko zespoły folklorystyczne, ale również osoby prywatne.
Autor artykułu: WANDA THEN