Ewelina W. zeznała w piątek przed bielskim Sądem Okręgowym, że zna Mariusza M., pseudonim Niedźwiedź. Mężczyzna oskarżony jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, którą kierował Ryszard Niemczyk, ps. ,Rzeźnik”, jeden z najniebezpieczniejszych przestępców w Polsce. Mariusza M. policja zatrzymała w cieszyńskim mieszkaniu Eweliny W. w sierpniu 2000 roku. Kobieta zeznała, że poznała Niedźwiedzia na dyskotece w bielskim klubie Quinn latem 1999 roku. Później widywała się z nim regularnie. Razem wyjechali nawet do Włoch, do matki Eweliny W. na Święta Bożego Narodzenia.
- Nigdy u Mariusza nie widziałam broni ani narkotyków. Nie mówił także o tym, że brał udział w napadzie na konwój Prosper Banku – zeznała przed sądem. Patrząc po sali, rozpoznała także dwóch innych oskarżonych. Stwierdziła, że zna ich z widzenia. – Zwróciłam na nich uwagę w dyskotece, bo byli w moim typie – dodała. Na pytania obrońcy oskarżonego, jak często spotykała się z Niedźwiedziem w 1999 roku, stwierdziła, że nie pamięta. Przyznała jednak, że często urządzali sobie jednodniowe wypady do hotelu w Oświęcimiu. Mariusz M. ze spokojem i lekkim uśmiechem na twarzy słuchał wyjaśnień kobiety.
Danuta P., właścicielka mieszkania w Tychach, które od października 1999 r. do 21 stycznia, czyli dnia aresztowania wynajmował od niej Adam K., świadek koronny w procesie, stwierdziła natomiast, że lokal wynajęła przez agencję nieruchomości.
- Umowę podpisałam z wysokim, krótko obciętym mężczyzną, który przedstawił się jako Mariusz Przybyła – powiedziała. W aktach procesu zaznaczono, że był to sam Ryszard Niemczyk. Danuta P. nie była jednak o to w piątek pytana ani przez oskarżycieli, ani przez obrońców jego żołnierzy.
Sąd nie zezwolił także w piątek na wyjazd z kraju Joanny D. oskarżonej o to, że przechowywała broń oskarżonym. Wniosek złożył obrońca kobiety. Sąd uznał, że zarzuty postawione Joannie D. są zbyt poważne, by mogła wyjechać z Polski.
Autor artykułu: ANNA CHAŁUPSKA