Archive for February, 2002

Arbiter rozstrzygnie

Thursday, February 28th, 2002

Pan Krzysztof wziął kredyt na dwa lata. Gdy do spłacenia zostało mu jeszcze kilka rat, zorientował się, że choć umowa została zawarta na dwa lata, to harmonogram spłaty ktoś przygotował na trzy. Dla pana Krzysztofa oznaczało to dodatkowe koszty. Miał nadzieję, że bank szybko skoryguje błąd, ale pani w okienku była nieustępliwa.

- Może pan spłacić kredyt wcześniej, czyli w dwa lata, ale wysokość odsetek nie podlega negocjacji i trzeba je pokryć za czas, na który wziął pan kredyt, to znaczy na trzy lata – upierała się pracowniczka banku. Dłużnikowi przyszedł w sukurs powiatowy rzecznik konsumenta w Mikołowie.

- Z tego typu sprawami, gdy z jednej strony jest poszkodowany konsument, a z drugiej bank, nie mamy do czynienia często – mówi Adam Zawiszowski, rzecznik konsumenta w Mikołowie. – Te, które się zdarzają, dotyczą zwykle problemów z kartami płatniczymi.

Bankowy Arbitraż Konsumencki powołano przy Związku Banków Polskich. Na razie mamy tylko jednego arbitra – jest nim Katarzyna Marczyńska, doświadczony sędzia gospodarczy.

- Bankowy Arbitraż Konsumencki jest znaną w wielu krajach instytucją, która ma z jednej strony odciążać sądy w rozstrzyganiu drobnych sporów między bankami i ich klientami, a z drugiej ułatwić tym klientom, dzięki uproszczonej procedurze, dochodzenie swoich praw – wyjaśnia Norbert Jeziolowicz ze Związku Banków Polskich. – Chcemy, by rozpatrywanie spraw trwało kilka tygodni (w przypadku kart płatniczych może trwać dłużej).

Banki zapowiadają, że będą się przyglądały nowej instytucji.

Urząd arbitra konsumenckiego powołano tylko dla klientów indywidualnych i będzie on interweniował wówczas gdy wartość sporu nie przekracza 8 tys. zł. Dla pozostałych klientów indywidualnych, podobnie jak dla firm, jedynym miejscem rozstrzygnięcia sporu pozostaje sąd.

Kierując sprawę do arbitra pamiętajmy, że musi mieć ona charakter pieniężny – nie możemy się np. skarżyć na złą obsługę. Nie można też zgłaszać się ze sporami, do których doszło przed 1 lipca 2001 roku. Ponadto nie możemy szukać pomocy u arbitra, gdy sprawą zajmował lub zajmuje się już sąd.

Każdy, kto skieruje swoją sprawę do bankowego arbitra konsumenckiego, otrzyma odpowiedź, czy została ona przyjęta do rozpatrzenia. W razie zwrócenia wniosku lub gdy uznana zostanie racja banku, klient traci całość lub część opłaty manipulacyjnej (wynoszącej 50 zł). Gdy arbiter podzieli jego zdanie, pieniądze wracają do skarżącego się klienta. Orzeczenia arbitra są dla banków wiążące i ostateczne. Natomiast niezadowolonemu z nich klientowi nie zamykają drogi sądowej.

Autor artykułu: JOLANTA SZYMCZYK

Spokojnie, mamy czas

Thursday, February 28th, 2002

Decyzję w tej sprawie rząd miał podjąć podczas wtorkowego posiedzenia. Tymczasem do dyskusji na temat projektu nie doszło.
- Rząd zajmie się utworzeniem holdingu na najbliższym posiedzeniu – uspokaja minister gospodarki Jacek Piechota. – Jednak sytuacja sektora bardzo się ostatnio pogorszyła, huty są w sumie zadłużone na 4 miliardy złotych.

Przygotowany przez specjalistów z Ministerstwa Gospodarki program zakłada utworzenie holdingu PHS SA jako spółki, do której zostałyby wniesione akcje czterech hut: Sendzimira, Katowice, Floriana i Cedlera. Jeszcze kilka dni temu urzędnicy z ministerstwa twierdzili, że graniczną datą powstania PHS jest 1 marca. Okazało się jednak, że dotychczas nie przygotowano wszystkich potrzebnych do tego dokumentów.

- Przeciągnięcie sprawy o tydzień nie jest zagrożeniem dla tego programu – mówi Jerzy Podsiadło, prezes Huty Katowice i krakowskiej Huty im. Tadeusza Sendzimira. – Szczególnie trudna sytuacja panuje w Krakowie. Były tam nawet problemy z zapewnieniem ciągłości produkcji.

Zdaniem Jacka Piechoty konsolidacja hut uatrakcyjni ofertę prywatyzacyjną. Resort gospodarki nadal jest w kontakcie z inwestorami zainteresowanymi prywatyzacją hut, które utworzą PHS. Chodzi o indyjską firmę Ispat oraz tzw. eurokonsorcjum (firmy Arbed, Usinor, Thyssen Krupp, Salz Gitter). Zanim dojdzie do prywatyzacji konieczne jest jednak przeprowadzenie programu inwestycyjnego. Jak wynika z ostatnich informacji, szanse na sfinansowanie inwestycji mają tylko trzy polskie huty. Przed prywatyzacją do PHS mogłoby zostać włączone jeszcze kilka innych zakładów.

Autor artykułu: (jal)

Już po raz piąty – najważniejszy polski przeglad teatralny

Thursday, February 28th, 2002

Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej “Interpretacje” cieszy się znakomitą opinią między innymi przez czytelną formułę sędziowską. Każdy z jurorów przyznaje jedną nagrodę najwyżej ocenionemu przez siebie reżyserowi, zaś ten, który owych jurorskich nagród zbierze najwięcej staje się zdobywcą Lauru Konrada – nagrody głównej festiwalu. Z Katowic w przeszłości wywieźli ją: Anna Augustynowicz, Grzegorz Jarzyna i Remigiusz Brzyk. Tylko w 2000 roku katowickiej Grand Prix nie wręczono, choć najbliżej niej znaleźli się Piotr Cieplak i Jarosław Żamojda. W tym roku o Laur Konrada walczyć będą: Monika Pęcikiewicz, Piotr Cieplak, Andrzej Bubień, Jacek Orłowski i Łukasz Kos – w teatrze żywego planu, a w teatrze telewizyjnym – Dariusz Kuciewicz i Wojtek Smarzowski. Do jury zaproszono tym razem: Annę Augustynowicz, Jana Englerta, Adama Hanuszkiewicza, Gustawa Holoubka, Jana Kantego Pawluśkiewicza i Franciszka Starowieyskiego – znakomite grono wybitnych artystów różnorodnie postrzegających teatr, grono, któremu na pewno nie umkną zarówno inscenizacyjno-reżyserskie, jak i aktorskie, muzyczne i plastyczne aspekty spektakli.

Pełny program festiwalowych prezentacji do 7 marca na scenie Teatru Śląskiego i w auli Uniwersytetu Śląskiego przy ul. Bankowej 11 (tu prezentowane są spektakle telewizyjne; wstęp wolny) przypomnimy na łamach “Dziennika Zachodniego”. Festiwal pod patronatem prezydenta Katowic, Piotra Uszoka, odbywa się przede wszystkim dzięki mecenatowi samorządu miasta Katowice. Honorowo patronują mu zaś minister kultury, Andrzej Celiński i marszałek województwa śląskiego, Jan Olbrycht.

Niezmiennie od 1998 roku: l szefem artystycznym festiwalu jest Kazimierz Kutz l “Interpretacje” organizuje wraz z Urzędem Miasta – Instytucja Kultury “Estrada Śląska”, kierowana żelazną ręką dyrektor Grażyny Szołtysik l “Dziennik Zachodni” jest festiwalu patronem prasowym.

Patronem katowickiego konkursu jest Konrad Swinarski, najwybitniejszy inscenizator współczesnego teatru polskiego, który w drugiej połowie lat czterdziestych mieszkał u krewnych w Katowicach. Muzeum Historii Katowic w swoich zbiorach ma reprezentatywny zbiór pamiątek po artyście a także jego szkiców, obrazów i projektów scenograficznych. Na poprzednie “Interpretacje” MHK wydało katalog tej kolekcji a także tom M. Katarzyny Gliwy “Krytycy o Swinarskim. Wybór najciekawszych recenzji ze spektali Konrada Swinarskiego”. W tym roku, we wtorek 5 marca o godz. 16 w Muzeum Historii Katowic odbędzie się dyskusyjne spotkanie pt. “Rozmowy o Konardzie Swinarskim i reżyserii”, których gospodarzem będzie dr Józef Opalski, autor jednej z najciekawiej napisanych książek o teatrze, wznowionych przed dwoma laty “Rozmów o Konradzie Swinarskim i Hamlecie”. To z tej książki wynotowaliśmy kilka poniższych opinii o Konradzie Swinarskim:

Swinarski (…) doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak dziwnym zajęciem jest bycie reżyserem i jakie najrozmaitsze piętra świadomości i nieświadomości trzeba w tej pracy pokonywać.
Krystian Lupa

Swoje pomysły snuł wyraźnie na zasadzie opozycji. Z taką swoją, powiedzmy… barokową wrażliwością. Kiedy coś zaczynało mu się zgadzać, brzmieć harmonijnie, zaraz starał się to zohydzić, przekręcić. Tak uzyskiwał bogactwo figury ludzkiej czy bogactwo zachowania. Szukał wieloznaczności, nie zaś sprowadzał do jednoznaczności. (…)

Założenie Swinarskiego, iż tekst jest mądrzejszy od reżysera, jest bardzo pokorne, ale i bardzo mądre. Kiedy dramaturgowie tworzą sztuki, w i d z ą niejako całe przedstawienie, ale zapisują tylko jego drobną część. (…) Swinarski potrafi odczytać to w i d z e n i e dramaturga, potrafi wyczuć, gdzie ukrywa się aluzja, podtekst, to, co dla dramaturga oczywiste, ale nie zapisane. Nie – zrozumieć co autor napisał, ale odszukać to, co autor widział pisząc.
Jan Błoński

Konrad właściwie robił przedstawienia o sobie.
Anna Polony

Gdyby prześledzić ciągi myślowe choćby tylko przedstawień krakowskich Swinarskiego, można byłoby ułożyć siatkę obsesji, które przewijały się przez całą jego twórczość. Z (…) obsesją grzechu pierworodnego na czele. Ja – wobec świata, ja – wobec Boga lub szatana, ja – wobec mojej kondycji i na ile potrafię ją przezwyciężyć, ja – wobec historii…
Józef Opalski

Przed żadnym innym reżyserem nie potrafiłabym się tak obnażyć. Dzięki temu człowiek odkrywał w sobie zupełnie niesamowite, niemożliwe sprawy.
Anna Dymna

W środę odbędzie się jeszcze jedno, towarzyszące “Interpretacjom” spotkanie. O godz. 14 w sali Rady Wydziału Filologicznego UŚl. przedstawione zostaną zeszyty “Pamiętnika Teatralnego”, poświęcone Jerzemu Grotowskiemu.

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Założyli związek

Tuesday, February 26th, 2002

Wczoraj w rybnickim magistracie odbyło się spotkanie założycielskie Związku Gmin i Powiatów Subregionu Zachodniego Województwa Śląskiego z siedzibą w Rybniku. Uczestniczyli w nim przedstawiciele samorządów naszego regionu. Jednym z gości był również Jan Olbrycht, marszałek województwa śląskiego.

- Uczestnicy spotkania przegłosowali uchwałę o powołaniu do życia związku gmin i powiatów subregionu zachodniego. Przyjęto również statut i wybrano komitet założycielski. W jego składzie znaleźli się przedstawiciele Raciborza, Rybnika, Żor, powiatu wodzisławskiego oraz gminy Krzyżanowice – mówi Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego Urzędu Miasta.

Przypomnijmy, iż z inicjatywą utworzenia związku w 2000 roku wyszedł Adam Fudali, prezydent Rybnika. Organizacja ma zabiegać o środki finansowe z Unii Europejskiej. Samorządowcy wspólnie chcą walczyć m.in. o budowę drogi Racibórz-Pszczyna. Zadanie to wpisane jest w strategię rozwoju województwa śląskiego. Niestety na jego realizację nie ma na razie środków ani w budżecie województwa, ani w poszczególnych miastach.

Związek chce także przyczyniać się do rozwoju szkolnictwa wyższego oraz poprawy środowiska naturalnego w regionie.

Autor artykułu: (q)

Telefony limitowane

Tuesday, February 26th, 2002

Kierownictwo Komendy Powiatowej Policji zdecydowało o zablokowaniu większości aparatów telefonicznych, uniemożliwiając tym samym prowadzenie rozmów z osobami spoza komendy. Funkcjonariusze mogą korzystać z telefonów kierowników komórek organizacyjnych, po odnotowaniu rozmów. Jest to spowodowane trudną sytuacją finansową olkuskiej komendy, szukającej kolejnych oszczędności.

W ubiegłym roku zablokowano możliwość połączeń międzymiastowych i z abonentami telefonów komórkowych. Innymi sposobami oszczędzania było wprowadzenie limitów na paliwo dla radiowozów (każdy może przejechać 500 km miesięcznie) oraz częściowej rezygnacji z usług poczty (korespondencję z urzędami w powiecie olkuskim roznoszą sami policjanci). W tym roku na wydatki rzeczowe KPP ma otrzymać zaledwie 600 tys. zł. Na utrzymanie 27 radiowozów i ich naprawy olkuscy policjanci dostają 117 tys. zł, a na wydatki łącznościowe 126 tys. zł.

Autor artykułu: (RAS)

Teatralny język ciała

Tuesday, February 26th, 2002

W Pałacu Kultury Zagłębia odbył się popis słuchaczy działających przy Teatrze ,Elsynor” warsztatów. Kilkanaście scenek wyreżyserował Jerzy Leszczyński, aktor-mim, reżyser, choreograf, założyciel Teatru Wizji i Ruchu w Lublinie w 1969 roku.

- Udział w warsztatach zdecydowanie poszerzył horyzonty adeptom zajęć teatralnych. Młodzi ludzie poznali podstawy teatru ruchu, a kontakt z taką materią, który miał miejsce po raz pierwszy w ich życiu, był nieprawdopodobnie rozwijający – wyjaśnia Marek Wilk, dyrektor Teatru “Elsynor”, prowadzący na co dzień zajęcia studia teatralnego. – Spotkania te są kolejną inspiracją, rozwojem wrażliwości na piękno, harmonię ruchów, poczucie rytmu, wyrażanie ciałem swoich uczuć, myśli, intencji. W konsekwencji uwrażliwiają i odkrywają pokłady, które, gdyby nie te zajęcia, mogłyby pozostać unieruchomione.
Uczestnicząc w prawie półtoragodzinnym widowisku zapomina się o codziennych sprawach, skupia na aktorstwie młodych ludzi, na co dzień uczniów miejscowych szkół średnich i studentów. Przedstawiane przez nich etiudy i playbacki pantomimiczne, powiązane z muzyką klasyczną, popową, rockową, hip-hopową zmuszają widza do zastanowienia się, odkrycia nowego znaczenia słów, ponownego przeanalizowania tekstów piosenek. Jeszcze długo po koncercie kołatają po głowie piosenki Renaty Przemyk czy Agnieszki Chylińskiej, w interpretacji młodych uczennic.

- Przyśpieszyłem pokaz, chciałem spuentować, zamknąć klamrą pewien etap pracy, pokazać to, czego młodzi ludzie się nauczyli – mówi Jerzy Leszczyński, prowadzący warsztaty, gość Teatru “Elsynor”. – Zwłaszcza że warto ich pokazać, nawet na tym etapie, bo są pracowici, chętni, wrażliwi, otwarci i inteligentni. A wśród nich jest parę znakomitych talentów, rokujących aktorskie nadzieje na przyszłość.

W przedstawieniu wzięło udział 8 osób: Justyna Kalamat, Tomasz Banasik, Beata Lisiewska, Maria Świech, Sergiusz Rzeszowski, Małgorzata Staranowicz, Roma Teper i Malwina Fitko. Młodzi ludzie przełamali barierę wstydu, tremy. W naturalny sposób pokazali siebie, swoje ludzkie reakcje, zachowania w określonych sytuacjach itp. Obsługą techniczną widowiska zajmował się Leszek Wiślak.

Premiera “Cynamonowych sklepów” (tytuł pochodzi od jednej z etiud) odbędzie się w Teatrze “Elsynor” w PKZ w najbliższy piątek, o godz. 18. Warto zobaczyć efekty wspólnego wysiłku amatorów i zawodowców, tym bardziej, że wstęp na przedstawienie jest bezpłatny.

Autor artykułu: LUCYNA STĘPNIEWSKA

W Katowickiej Piłkarskiej Lidze Halowej

Monday, February 25th, 2002

Dopiero dwa mecze ma za sobą drużyna Abstynent Częstochowa, która z dużym opóźnieniem zgłosiła się do rozgrywek II ligi, ale już nie okupuje ostatniego miejsca. ,Abstynenci” po falstarcie w pierwszym występie, tym razem wygrali z Korkociągiem 10:3. Abstynent ma na koncie trzy punkty i jest przedostatni. Natomiast Hoga PL, która rozegrała do tej pory jedenaście meczów, nie zdobyła jeszcze ani jednego punktu! W pierwszej lidze wciąż prowadzi Kokott. Tym razem lider pokonał ekipę Huty ,Katowice” 6:1. Grupa pościgowa – England i Netia ma rozegrany o jeden mecz mniej.

Wyniki 13 kolejki, I liga: KHT Katowice – Manhattan 1:15 (0:7), Huta ,Katowice” Dąbrowa Górnicza – Kokott 1:6 (1:2), Bogucicka 7 Katowice – Geo-Dat 7:2 (2:2), Kolejarz – Bryka Chorzów 4:8 (2:4).

1. Kokott 13 26 84:53
2. Bogucicka 13 24 57:39
3. Manhattan 13 24 84:48
4. Geo-Dat 12 21 71:58
5. Bryka 13 21 47:54
6. Huta ,K-ce” 13 17 57:72
7. KHT 13 11 67:99
8. Kolejarz 12 4 36:80

Wyniki 13 kolejki, II liga: Korkociąg – Abstynent Częstochowa 3:10 (3:4), Jukon – Graphium 2:6 (0:3), Laguna Bieruń – Kredyt Bank 20:1 (9:1), Nobiles – Majnardi 2:2 (1:1), Hoga PL – Hajduki, Silesia – England (przełożone). W tabeli prowadzi Laguna – 37 punktów. Drugi jest zespół England – 31, a trzecia Netia – 28.

Autor artykułu: (TOK)

Nadal bez punktów

Monday, February 25th, 2002

Po pierwszym secie wydawało się, że ten mecz szybko się zakończy. Przewaga siatkarek z Węgrowa była bowiem miażdżąca. W kolejnych zawodniczki Wulkanu udowodniły, że znają się na swym fachu. Nie potrafiły jednak do końca wykorzystać szansy na zwycięstwo i w efekcie przegrały 2:3.

Dla naszego zespołu gra zaczęła się praktycznie dopiero od drugiego seta.

- To co pokazałyśmy w pierwszym secie, było po prostu niczym. Taka gra zawstydziła nas. Myślę, że to głównie przyczyniło się do tego, że podjęłyśmy walkę. Chciałyśmy pokazać, że potrafimy grać, a nie tylko dostawać – powiedziała Agnieszka Mortka.

Początkowo w drugiej partii wszystko układało się normalnie, czyli po myśli zawodniczek Nike, które objęły prowadzenie 10:5. Po atakach Magdaleny Grzesiak, Ilony Farkowskiej i udanej zagrywce wprowadzonej na parkiet Aleksandry Król przewaga stopniała do trzech punktów. Przy stanie 10:14 udanie zablokowała zbicie rywalki Wala Obuchowska. Dwa punkty z zagrywki zdobyła z kolei Grzesiak i przewaga Nike wynosiła tylko jeden punkt. Później minimalnie przeważały przyjezdne. W końcówce nie zabrakło jednak emocji. Po udanym zbiciu Grzesiak i autowym ataku Gabrieli Laskowskiej Wulkan prowadził 22:21. Przyjezdne miały piłkę setową przy rezultacie 25:24. Po ataku Mortki doszło jednak do wyrównania. Podczas kolejnej akcji piłkę na aut posłała Olga Koracovicova, a set zakończył się udanym blokiem Mortki przy zbiciu Marleny Mieszały.

- Trudno powiedzieć, co się stało w drugim secie. Częstochowa zaczęła lepiej przyjmować. Myślałyśmy, że będzie to łatwe zwycięstwo. Niestety, okazało się, że jest inaczej – stwierdziła Olga Koracovicova.

W trzecim secie częstochowski zespół znów musiał odrabiać straty. Węgrowiankom brakowało do zwycięstwa tylko dwóch punktów (23:19). Udany atak Mortki, aut Koracovicowej i asowa zagrywka Obuchowskiej spowodowały, że przewaga rywalek zmalała do jednego punktu. Piłkę setową wywalczyła celnym zbiciem Mieszała, lecz dwa nieasamowicie mocne zbicia Farkowskiej doprowadziły do remisu. Przy stanie 25:25 znów w głównej roli pokazała się Mortka, a partię zakończyła atakiem w taśmę Izabela Rutkowska.

Niestety, częstochowianki nie poszły za ciosem. W czwartej odsłonie wyrównana walka trwała do stanu 9:9. Później siatkarki Nike udanie atakowały, a akcje naszych zawodniczek kończyły się na bloku. Był moment, że przewaga Nike wynosiła aż 8 punktów (19:11). Tak wielkich strat nie sposób odrobić.

Optymistycznie było początkowo w tie breaku. Nasze siatkarki prowadziły w nim 5:3, lecz szybko doszło do wyrównania. Na pierwszą przerwę techniczną Wulkan schodził przegrywając 6:8. Później udało się doprowadzić do wyrównania, lecz dwa ataki Laskowskiej zakończyły się zdobyciem punktów. Podczas następnej akcji w aut posłała piłkę Żenia Czerneckaja. Pierwszą meczową piłkę obroniły częstochowianki po bloku na Laskowską. Podczas następnej nie zmarnowała jednak okazji Mieszała.

- Za często chyba psułyśmy zagrywkę i za rzadko łapałyśmy przeciwniczki w bloku – podsumowała spotkanie A. Mortka.

Podczas konferencji prasowej Izabela Rutkowska zaskoczona była nieobecnością kapitana częstochowskiego zespołu. – Płacze – wyjaśnił trener Janusz Majkusiak.

- Mecz był na przeciętnym poziomie. Od drugiego seta było dosyć dużo obrony i walki ze strony gospodarzy. Zaczęli grać odważne w ataku i bardzo dobrze w obronie. My zamiast zagrać, jak w pierwszym secie, popełniliśmy za dużo błędów. Mecz powinien się skończyć szybciej – powiedziała Rutkowska.

- Pierwszy set nas uśpił. Częstochowa praktycznie nie wyprowadziła nawet kilku skutecznych ataków. Zawodniczki zbyt szybko poczuły chyba, że mecz jest wygrany. Cieszę się, że potrafiły się zmobilizować i zagrać bardzo dobrze w czwartym secie oraz skutecznie w tie breaku – stwierdził Robert Kupisz, trener Nike Węgrów.

- W pierwszym secie każde wprowadzenie piłki do akcji kończyło się zdobyciem punktów przez Nike. Gdyby był to mniej doświadczony zespół, po dwóch kolejnych przegranych setach mógłby się załamać. U nas oprócz umiejętności zabrakło doświadczenia, które powinno wziąć górę w sytuacjach takich jakie miały miejsce – zreasumował trener Janusz Majkusiak.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Lepiej niż w domu

Monday, February 25th, 2002

Dwunastoletnia Magda przychodzi do świetlicy środowiskowej prowadzonej przez Straż Miejską w budynku przy ul. Krakowskiej ze swoją 6-letnią siostrą Justyną.

- Tu jest fajnie, ciepło i przytulnie. Lepiej niż w domu. Można lekcje w spokoju odrobić, pobawić się – mówią dziewczynki. – W domu jest nas siedmioro. Wszyscy mieszkamy w jednym pokoju.

Świetlica funkcjonuje w siedzibie Straży Miejskiej od trzech miesięcy. Jest czynna od 13.00 do 20.00. Przychodzi tu ponad 30 dzieciaków mieszkających przy okolicznych ulicach: Krakowskiej, Małej, Nadrzecznej, Katedralnej, Przemysłowej.

- To jedna z najbardziej zaniedbanych części miasta, zamieszkana przez najuboższą część społeczeństwa. Podczas patroli nie raz trafialiśmy na te zaniedbane dzieci. Postanowiliśmy im pomóc – mówi Artur Hołubiczko, komendant Straży Miejskiej w Częstochowie. – Walczyliśmy o to, żeby wolne pomieszczenia w naszym budynku przeznaczyć na świetlicę dla dzieci, a nie na magazyn eksponatów muzealnych.

Dzieci teraz mają tu znakomite warunki. Korzystają z trzech pomieszczeń: do zabawy i oglądania telewizji, ćwiczeń i gry w piłkę, i ping-ponga oraz do odrabiania lekcji. Na parterze budynku trwa remont dużej sali gimnastycznej, w której będzie można rozgrywać mecze.

- Dzieci pięknie i chętnie malują. Zużywają niesamowite ilości papieru i kredek, ale efekty są wspaniałe – wychowawczyni Aneta Michalik pokazuje ekspozycję ich prac na ścianie świetlicy. Opowiada, jak prowadziła wywiady środowiskowe dzieci, które chcieli ściągnąć do świetlicy, rozmawiała z ich rodzinami.

- Napatrzyłam się tam na ludzką biedę – mówi. – To dzieci z niepełnych rodzin. Ich rodzice najczęściej są bez pracy. Niektórzy mają problem alkoholowy. Zdarza się, że w domu nie ma nawet prądu. Dla matki jednego z naszych podopiecznych całym dochodem jest 60 zł zasiłku rodzinnego na dziecko. Niektórych nie stać na zakup chleba nawet na niedzielę.

Dzieci dostają w świetlicy podwieczorek i kolację. Dwa razy w tygodniu jedzą tu gorące posiłki: raz zupę, a raz drugie danie. To dla wielu jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia.

- Jeśli zostają jakieś kanapki, pakujemy je i dajemy dzieciom do domu – mówi Aneta Michalik.

- Żywność: wędlinę, pieczywo, przetwory mleczne, słodycze a także mazaki, kredki, papier kolorowy dostajemy od sponsorów – mówi komendant Hołubiczko. – Chcemy zdobyć dla dzieci ręczniki, żeby mogły tu się umyć w ciepłej wodzie. Nie każde z nich ma w domu odpowiednie do tego warunki.

Niektóre – jak opowiada wychowawca Tomasz Gajewski, który często pomaga im w matematyce – nie mają nawet podręczników potrzebnych do nauki.

- Pochodzą z rodzin, które spadły na dno biedy, z dzielnicy która staje się slumsem Częstochowy – mówi.

Dzieci powoli się oswajają, otwierają, opowiadają o swoich problemach. Najstarszą z podopiecznych jest 17-letnia Marta, najmłodszym niespełna półtoraroczny Dawidek, który przychodzi tu z 8-letnim bratem Jordanem i 11-letnią siostrą Dagmarą.

- Każdego dnia mamy zajęcia socjoterapeutyczne. Jest zebranie społeczności, podczas którego każde dziecko mówi jak minął mu dzień – tłumaczy Tomasz Gajewski. – Znajdują się w sytuacji ekspozycji. Uczą się kontaktować z ludźmi, nie bać się ich, kiedy będą musiały przed nimi stanąć.

Autor artykułu: VIOLETTA GRADEK

Urząd Celny otrzymał kolejne wyróżnienie za walkę z piractwem

Friday, February 22nd, 2002

Chociaż producenci podrabianych towarów mają coraz nowsze pomysły, jak przewieźć je przez granicę, na ich drodze stoją coraz lepiej przygotowani celnicy. Od wielu lat Urząd Celny w Cieszynie znajduje się w krajowej czołówce, jeżeli chodzi skuteczną walkę z piratami. W ubiegły piątek dyrektor Zbigniew Damiec odebrał kolejną nagrodę w tej dziedzinie. Tym razem podczas corocznej uroczystości wręczania Złotych szlabanów cieszyńscy celnicy zostali uhonorowani za zwalczanie piractwa fonograficznego.

- To jest nagroda za całokształt – przyznaje Elżbieta Gowin, rzecznik prasowy Urzędu Celnego w Cieszynie. – Wprawdzie w ubiegłym roku zatrzymaliśmy ponad 8 tys. sztuk pirackich nagrań, ale mamy bardzo duże sukcesy w tej dziedzinie. W 1999 roku, dzięki celnikom z Chałupek, został rozpracowany szlak tranzytowy między Czechami, Polską i Danią, którym wędrowały nielegalne płyty. Ponieważ nie mogliśmy sprawdzić, jaka jest ich treść, bo wejście do nich było zakodowane, dlatego skorzystaliśmy z pomocy Związku Producentów Audio Wideo. Dzięki zebranym informacjom, udało się przeprowadzić międzynarodową akcję, w wyniku której zajęto setki tysięcy płyt. Wartość zawartych na nich programów oszacowano na ponad milion funtów brytyjskich – dodała Gowin.

W 2001 roku na przejściach granicznych podlegających pod cieszyński Urząd Celny królowała podrobiona odzież. Celnicy 32 razy podejmowali decyzję o zatrzymaniu towaru, wobec którego istniało podejrzenie, że zawiera podrobione znaki firmowe albo był piracki. W tym czasie zostało zatrzymanych 38 tys. sztuk towarów, w tym 16 tys. odzieży, 13 tys. sprzętu AGD i 8 tys. nośników audio-wideo i gier komputerowych. Nie wszystkie renomowane firmy, których wyroby zostały podrobione, zdecydowały się skierować sprawę na drogę sądową (było 11 takich przypadków).

Naruszenie przepisów o ochronie praw własności intelektualnej, handlowej i przemysłowej nie jest przestępstwem ściganym z urzędu. Dlatego to firma musi chcieć skierować sprawę na drogę sądową. Jeżeli tak się stanie, jeszcze się nie zdarzyło, żeby sąd wydał inną decyzję, jak zniszczenie towaru. Gdy dzieje się inaczej, towar jest clony i dopuszczany do obrotu.

W czym tkwi przyczyna sukcesu? – Bardzo dobrze układa się współpraca między szeregowymi celnikami, którzy dokonują bezpośrednio odprawy, a koordynatorem do spraw ochrony własności. Nasi pracownicy, którzy zajmują się zwalczaniem piractwa, biorą udział w licznych szkoleniach z udziałem ekspertów z różnych firm. Uczą się na nich rozróżniania towarów oryginalnych od podróbek – powiedziała Gowin.

Autor artykułu: TOMASZ WOLFF