Archive for March, 2002

Sajmirki już pozują

Monday, March 25th, 2002

Dwie młode, jedne z najmniejszych małp świata – sajmiri, urodzone w chorzowskim zoo w listopadzie i grudniu ubiegłego roku, można już oglądać w pawilonie dla małp. Dotychczas poddane kwarantannie były niedostępne dla zwiedzających, jednak teraz z żywą ciekawością reagują na zaciekawionych ich zachowaniem ludzi.

Całe stado małp, składające się obecnie z 9 sztuk, już wkrótce przeniesie się do nowej, oszklonej woliery, dzięki której można będzie je zobaczyć w pełnej okazałości.

Autor artykułu: (krzyw)

Alpinus, polska firma produkująca specjalistyczną odzież sportową, redukuje załogę

Monday, March 25th, 2002

167 osób zostało zwolnionych w ubiegłym roku. Na pracowników, głównie szwaczki, padł blady strach. Obecnie w świętochłowickiej siedzibie oraz oddziale “Alpinusa” w Siemianowicach łącznie zatrudnionych jest około 300 pracowników. W najlepszych latach 97-98 było ich około 500. Nasze rozmówczynie, prosząc o anonimowość, skarżą się na niepewną przyszłość.

- Na zebraniu z pracownikami nasz kierownik produkcji, Tadeusz Szymbara zapytał nas, czy już wiemy, że najprawdopodobniej nasz oddział będzie likwidowany. Lokal ma być sprzedany, ale na razie nie znalazł się jeszcze kupiec. Byłyśmy przerażone, bo od dawna słyszałyśmy takie pogłoski. Dzisiaj tak trudno znaleźć krawcowej dobrą pracę. Inne firmy albo zatrudniają na umowę-zlecenie, bez opłacania składek ZUS-u, albo na takich warunkach, że po miesiącu, dwóch mogą zwolnić bez żadnych powodów. Ostatnio się nieco uspokoiło, ale nie wiadomo, jak będzie dalej. Groźba dalszych zwolnień wisi w powietrzu – mówi jedna z nich.

Tadeusz Szymbara zaprzecza, że miałby kiedyś powiedzieć takie słowa.
- To kłamstwo, nigdy nie mówiłem o sprzedaży firmy. Prawdą jest fakt, że kobiety są przerażone. Od dłuższego czasu mam zwyczaj organizowania spotkań z załogą. Informuję ją na bieżąco o sytuacji zakładu. Wciąż padają pytania “Na jak długo mamy robotę”. Nie ukrywałem, że zwolnienia są nieuniknione i w pierwszej kolejności obejmą najsłabszych pracowników, nie nadążających na taśmie – tłumaczy.
Dodaje także, że zawsze osobiście wręczał wypowiedzenie, po uprzednich konfrontacjach z brygadzistką i kierownikiem zmiany. W pierwszej kolejności zwalniano panie, które miały możliwość skorzystania z renty pomocowej, wcześniejszej emerytury.

- Dokładnie dowiadywałem się o sytuacji rodziny. Były przypadki pań, których wypowiedzenie zostało wstrzymane ze względu na niepracującego męża, dzieci na utrzymaniu, tragiczną sytuację rodziny. Panie wiedziały, że gdyby znalazły się w krytycznej sytuacji, mogą się do nas zgłosić – dodaje Szymbara.
Pracownicom obiecano pomoc w formie zleceń. Żadna jednak nie skorzystała z tej możliwości. Mówi się także o pomocy kierownika w znalezieniu pracy w firmach prowadzonych przez znajomych. Z dziesięciu skierowanych do nich pracownic jedna ponoć została przyjęta. Niektóre krawcowe przeszły na wcześniejsze emerytury.
- Jedna zwolniła się na własną prośbę, bo miała możliwość skorzystania z renty po mężu. Żegnała się z nami, współpracownicami, słowami “Ja mam z czego żyć, wy musicie utrzymywać rodziny”. Inne nie miały takich możliwości – opowiadają pracownice.

Artur Hajzer, prezes firmy, rozwiewa nadzieję kobiet o pozostaniu w pracy do emerytury.
- Od 1998 r. szwaczki są systematycznie zwalniane, ale nie było grupowych zwolnień. Wszystkie szwaczki powinny brać pod uwagę fakt, że ten przemysł nie ma przyszłości w kraju. W dobie globalizacji i otwarcia się na świat nie wytrzymamy konkurencji krajów III świata. “Alpinus” od lat etapami umiejscawia produkcję poza granicami Polski m.in. w Chinach, Wietnamie. Menagerowie produkcji muszą zdawać sobie sprawę, że rośnie konkurencja zakładów z Rumunii, Bułgarii, gdzie koszty produkcji są zdecydowanie niższe. Produkcja w Polsce będzie trwała jeszcze kilka lat, w coraz mniejszym zakresie – tłumaczy.
Dodaje także, że wszystkie pracownice namawia do spokojnego przemyślenia możliwości przekwalifikowania się, a także poprawy wydajności i organizacji pracy. Najdłużej, czyli maksymalnie osiem lat, będą pracować te szwaczki, które zaakceptują płace na obecnym poziomie, przy zwiększeniu wydajności o 100 proc.

Po 10 kwietnia, kiedy ze sklepów spłyną zamówienia na sezon jesienno-zimowy okaże się, ile będzie pracy. Nie wyklucza się kolejnych zwolnień.

Autor artykułu: JUSTYNA CYRUS

Debata o bezrobociu

Friday, March 22nd, 2002

Już po raz trzeci zawierciańskie koło Stowarzyszenia Młode Centrum razem z Młodzieżowym Biurem Pracy OHP zorganizowało debatę poświęconą bezrobociu wśród młodzieży. Na spotkanie zaproszono uczniów najstarszych klas techników oraz przedsiębiorców. Młodzież sporo narzekała na ogromne bezrobocie oraz interesowała się możliwością zatrudnienia przy spisie powszechnym. Przedsiębiorcy podkreślali natomiast, że mimo sporego bezrobocia cały czas trudno jest znaleźć dobrego pracownika.

- Młodzi ludzie bardzo późno zaczynają szukać pracy i dziwią się, gdy nie ma dla nich ofert w “pośredniaku”. Niestety, większość z nich stanie w kolejce po zasiłek – mówi Dariusz Kajdan z firmy “Ogromet”. – Proponowaliśmy uczniom techników pracę podczas wakacji, ale żaden z nich nie był zainteresowany. Lato to dla nich czas odpoczynku, a nie nabierania doświadczenia zawodowego.

Zdaniem pracodawców, właśnie brak doświadczenia zawodowego jest największą przeszkodą utrudniającą młodzieży znalezienie pracy.

Autor artykułu: (wow)

Zaraźliwy świerzb

Friday, March 22nd, 2002

Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Zawierciu odkryła, że w tym roku znacznie zwiększyła się zachorowalność w powiecie zawierciańskim na niektóre choroby zakaźne, w tym na świerzb.

- W 2001 r. zgłoszono 3196 zachorowań na choroby zakaźne i zatrucia związkami chemicznymi. W porównaniu z rokiem 2000 zmniejszyła się liczby zachorowań na szkarlatynę, różę czy ospę wietrzną. Wzrosła zaś liczba zachorowań na salmonelozy, biegunki u dzieci, bakteryjne zatrucia pokarmowe, zapalenia opon mózgowych, różyczkę, świerzb, świnkę i grypę – poinformował podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Wiesław Olechnowicz, powiatowy inspektor sanitarny. – W stosunku do województwa i kraju w naszym powiecie jest wyższa zachorowalność na szkarlatynę, różyczkę, ospę wietrzną i na świerzb.

W powiecie ponad dwukrotnie wzrosła liczba przypadków zachorowań na świerzb w porównaniu do roku 2000, a prawie 8-krotnie do 1999 r. W 2001 r. odnotowano 143 przypadki świerzbu. Zachorowania wystąpiły we wszystkich gminach powiatu, szczególnie w gminach Poręba, Zawiercie, Łazy, Pilica, Włodowice i Kroczyce. Dotyczyły osób w różnym wieku, przy czym najwięcej przypadków, tj. 56,5 proc., rozpoznano u dzieci i młodzieży do 19 lat.

- Najbardziej widocznym objawem tej choroby jest silny, uporczywy świąd, nasilający się wieczorem i podczas snu, gdy ciało jest rozgrzane. Świąd jest efektem reakcji alergicznej organizmu na produkty przemiany materii świerzbowca – wyjaśnia Wiesław Olechnowicz. – U osoby po raz pierwszy zarażonej tym pasożytem, pierwsze widoczne objawy ujawniają się dopiero po miesiącu od zakażenia. U osób, które już wcześniej miały świerzb, objawy widoczne są po 2 dniach. Zarazić się jest łatwo: wystarczy, że chwilę dłużej przytrzymamy dłoń osoby zarażonej.

Jak chronić się przed tą chorobą? Dbać o higienę, a w przypadku zauważenia niepokojących objawów, natychmiast zgłosić się do dermatologa.

Najważniejsze, by nie traktować choroby jako tematu wstydliwego. Tylko w ten sposób można ograniczyć jej rozprzestrzenianie.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Obawy i plotki

Friday, March 22nd, 2002

Pracownicy Opla z niedowierzaniem przyjęli wiadomość, że firma zamierza zmniejszyć zatrudnienie. Informację o redukcji etatów Sławomir Ciebiera, szef zakładowej “Solidarności”, podsumował tak: – Straciliśmy poczucie stabilizacji. Nikt nie przypuszczał, że taka firma jak Opel może zwalniać.

Informację o nieprzedłużaniu umów zawartych na czas określony podano w grudniu ubiegłego roku. Ostatni pracownicy, z którymi nie zostaną one przedłużone, odejdą w połowie tego roku. Problem dotyczy 420 osób.

Fabrykę mają przenieść na Ukrainę, gdzie jest tańsza siła robocza – takimi informacjami bombardowali “DZ” pracownicy zakładu. – To plotki, stanowczo im zaprzeczam. W Gliwicach zainwestowano ponad miliard marek i jest to inwestycja długofalowa – stwierdził Wojciech Osoś, rzecznik prasowy Opel Polska. – Natomiast ci, którzy byli objęci umowami na czas określony, mieli świadomość, że mogą one ulec nieprzedłużeniu.

Jak twierdzi Osoś, w gliwickiej fabryce nie przewiduje się dalszej redukcji etatów.

Autor artykułu: MARLENA POLOK

Sztuka nie musi oznaczać konkurencji

Thursday, March 21st, 2002

Joanna Przygoda, Joanna Garasińska, Magdalena Rokosa i Justyna Olszewska-Budzik były niegdyś uczennicami Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Częstochowie. Po ukończeniu nauki wszystkie podjęły decyzję o studiach artystycznych. Justyna ukończyła Wydział Architektury Wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Magdalena – wychowanie artystyczne w częstochowskiej WSP, Joanna Garasińska – architekturę wnętrz w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a Joanna Przygoda specjalizowała się w grafice na tej samej uczelni. Wszystkie wróciły do swojego miasta i dawnej szkoły już jako nauczycielki przedmiotów artystycznych. Tu pracują do dziś. Są zadowolone z wybranej drogi.

- Nauczanie w szkole o tym profilu wręcz motywuje do pracy twórczej. Mając do czynienia z młodymi, utalentowanymi ludźmi, czujemy się zobligowane również do pracy nad sobą – opowiadają. – Dobrze się rozumiemy z młodzieżą. Szkoła jest niewielka, wszyscy się znają. Wprawdzie obowiązki pedagogiczne pochłaniają sporo czasu, ale wystarczyło go nam jeszcze na rozwijanie własnych zainteresowań.

Wszystkie cztery panie uczestniczyły w wystawach środowiskowych i ogólnopolskich, Joanna Przygoda zajmowała się także projektowaniem strojów i prezentacją swoich kolekcji. Lecz żadna z nich nie miała jeszcze na swoim koncie indywidualnej wystawy.

- Jest to przedsięwzięcie czaso- i kapitałochłonne. Dlatego też podjęłyśmy decyzję o wspólnej prezentacji naszej sztuki. Dużej pomocy udzieliła nam szkoła, w ktorej jesteśmy zatrudnione oraz nasze rodziny i znajomi. Między innymi dlatego przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem – opowiadają.

Prezentowane na wystawie prace zostały dobrane w sposób nieco przewrotny, ale zgodnie z rzeczywistymi zainteresowaniami jej uczestniczek. J. Garasińska przeznaczyła na nią malowane w technice tłustej pasteli pejzaże i martwe natury, J. Przygoda – również wykonane pastelami, ale tzw. suchymi obrazy o tematyce stanowiącej połączenie codzienności i wizji, które ona wywołuje. J. Olszewska-Budzik maluje zaś najchętniej realistyczne pejzaże oraz martwe natury i takie prace zaprezentowała. M. Rokosa tworzy obrazy ceramiczne. W technice tej ceni sobie najbardziej możliwość eksperymentu i ,zamierzoną przypadkowość”, jak sama określa to zjawisko.

Współpraca artystek układała się i nadal układa bardzo dobrze. Obie Joanny, Justyna i Magdalena uprawiają sztukę, którą w zasadzie trudno połączyć wspólnym mianownikiem. A jednak ich dzieła świetnie się uzupełniają. Artystki zaś o swojej pracy mówią bardzo naturalnie. Podkreślają, że sztuka nie jest dla nich polem do rywalizacji i że wspólne przedsięwzięcie nic nie zmieniło w ich wzajemnych stosunkach.

- Jesteśmy uduchowione, ale jednocześnie mocno stąpamy po ziemi. Najlepszym tego dowodem jest powodzenie naszej wystawy. Następnej na razie nie planujemy, ale być może uda się nam powtórzyć ten pomysł i wspólnie zaaranżujemy następną, tym razem w większym mieście – puentują.

Autor artykułu: JOANNA TOMCZYŃSKA

Dwie porażki naszych siatkarek

Thursday, March 21st, 2002

Po zwycięstwie w Kaliszu, siatkarki Wulkana dwukrotnie podejmowały w tym tygodniu w hali Polonia rywalki z Calisii. Oba spotkania zakończyły się porażkami częstochowianek.

We wtorek gra była momentami bardzo wyrównana. W końcówkach każdego z setów kaliszanki odskakiwały jednak na kilka punktów i pewnie wygrywały. Wczoraj podopieczne trenera Janusza Majkusiaka postawiły rywalkom wyższe wymagania. Przy większej koncentracji mogły nawet wygrać mecz, ale udało im się zwyciężyć tylko w pierwszym secie.

W podstawowym składzie wyszła tym razem jako rozgrywająca Aleksandra Słoma. Na parkiecie pojawiła się też w pierwszej szóstce Wala Obuchowska.

Początek meczu był bardzo wyrównany. Przy stanie 11:10 dwa razy technicznie zaatakowała Ilona Farkowska. W dalszej części gry przyjezdne doprowadziły do remisu (15:15). Nasze siatkarki zdobyły jednak kolejno cztery punkty. Ostatnie piłki tej partii były bardzo emocjonujące. Przy stanie 24:23 Żenia Czernieckaja źle wystawiła piłkę Agnieszce Mortce i znów był remis. Udany atak Farkowskiej, a później blok Magdaleny Grzesiak zakończyły seta.

W drugiej partii znakomitą passę serwisową miała Obuchowska, która trzy punkty z rzędu zdobyła bezpośrednio z zagrywki. Częstochowianki osiągnęły prowadzenie 16:11, lecz szybko roztrwoniły przewagę. Dwa razy zatrzymane zostały blokiem, a następnie dwukrotnie nie odebrały zagrywki wprowadzonej nieco wcześniej na parkiet Agnieszki Kisielewicz. W końcówce brylowała w ataku Kamila Frątczak, a na zagrywce niesamowicie silnie uderzała Katarzyna Sielicka.
Trzecia partia zaczęła się dla Wulkana bardzo pomyślnie. Na przerwę techniczną nasze siatkarki schodziły prowadząc 8:3. Tym razem bardzo dobrze zagrywała Słoma. Od stanu 12:12 pięć punktów z rzędu zdobyła jednak Calisia. Sielicka niesamowicie mocno zagrywała na Edytę Marchwicką. Trener Majkusiak zdecydował się w końcu zastąpić ją na odbiorze Mortką. Mimo ambitnej gry, nie udało się odrobić strat.
Czwarta partia przez niemal cały czas przebiegała pod dyktando kaliszanek. Wulkanowi w pewnym momencie udało się zbliżyć na jeden punkt (9:10), lecz rywalki szybko odskoczyły na bezpieczny dystans.

Przeciwniczki miały po swojej stronie znacznie więcej atutów. Edyta Kucharska i Sielicka imponowały zarówno na zagrywce, jak i w ataku. Bardzo przydatna w grze ofensywnej była Frątczak. Trudno było ominąć wysoki blok, w którym znajdowała się Barbara Merta. Nasze akademiczki robiły co mogły. Nie ustrzegły się jednak słabszych momentów, podczas których zupełnie gubiły się w grze. Potrafiły uzyskać kilkupunktowe prowadzenie, lecz jeszcze szybciej je traciły.

- Chcielibyśmy nie skończyć swej edukacji w Kaliszu. Wiem, że przegraliśmy z zespołem lepszym, bardziej utytułowanym. Przerasta on nas w każdym elemencie sztuki siatkarskiej. Nie dysponujemy na dzień dzisiejszy ani jedną zawodniczką, która potrafiłaby w momentach decydujących podnieść poziom gry drużyny. Jeśli w naszym zespole jakiś trybik sprawuje się gorzej, przenosi się to na wynik całej drużyny. Mam nadzieję, że w Kaliszu pójdziemy starym zwyczajem do lasu. Może tam dziewczyny nabiorą wiary w siebie. Chciałbym, abyśmy zaprezentowali się tam lepiej niż w Częstochowie – powiedział trener Majkusiak.

Szkoleniowiec Calisii Marian Durlej przyznał, że wczorajszy mecz był trudniejszy od poprzedniego. Częstochowianki popełniały jego zdaniem mniej błędów. – Nie było wielkiej siatkówki, ale to walka o utrzymanie – stwierdził.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Cmentarz na Lisińcu

Thursday, March 21st, 2002

Na budowę cmentarza komunalnego w dzielnicy Lisiniec wydano już 12 milionów złotych. Potrzeba drugie tyle do zakończenia inwestycji.
- Do końca listopada zostanie zakończony pierwszy etap budowy – mówi Grzegorz Cierpiał, zastępca naczelnika Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta. – Pod koniec roku będą się tam mogły odbywać pierwsze pochówki.

Byliśmy wczoraj na budowie cmentarza. Monumentalne tzw. kolumbarium, w którym będą składane urny z prochami zmarłych, jest już gotowe. Robotnicy budują kolejne kwatery do pochówków w stylu amerykańskim. Jednakowe płyty betonowe, na których zostaną wyryte nazwiska zmarłych przykrywają płytkie, wąskie doły na urny.

W domu przedpogrzebowym trwają prace wykończeniowe. Podobnie w pomieszczeniu do przechowywania zwłok i w krematorium. Jednak spopielanie zwłok będzie możliwe dopiero w przyszłym roku. W tym nie ma w budżecie miasta pieniędzy na zakup pieców. Mają być trzy takie urządzenia. Jedno kosztuje 1,1 mln zł. Oferty złożyli producenci angielscy, szwedzcy i włoscy.

Prawie milion złotych zostanie wydanych w tym roku na zakup wyposażenia technicznego nekropolii. Cmentarz będzie monitorowany przez całą dobę. System kontrolny to wydatek 80 tys. zł. Za 50 tys. zł administracja otrzyma sieciowy system komputerowy z dostępem internetowym dla osób szukających informacji o zmarłych oraz połączeniem z ZUS, USC, a także z programem SEGIZ – systemem ewidencji grobów i zmarłych.

Najprawdopodobniej administratorem nekropolii będzie Częstochowski Zakład Komunalny, dawny ZGO zawiadujący wysypiskiem w Młynku-Sobuczynie. Z planów zakupu urządzeń wynika, że przy cmentarzu będzie firma pogrzebowa. 200 tys. zł przeznaczono na specjalny samochód do organizacji pochówków. Przewidziano w wyposażeniu odkurzacze przemysłowe do utrzymania porządku w alejkach m.in. do zbierania liści.

Zaprojektowano i wytyczono aleję zasłużonych, ciągnącą się prostopadle przez cały cmentarz, obsadzoną tujami. Dla kogo znajdzie się przy niej miejsce zdecydują radni określając kryteria w specjalnej uchwale. Na cmentarzu zostanie bunkier, pozostałość przedwojennych umocnień garnizonu częstochowskiego.

Na około 30 hektarach jest miejsce na 55 tysięcy grobów. W sytuacji, gdy na wszystkich częstochowskich cmentarzach praktycznie nie ma już miejsc nowa nekropolia jest bardzo potrzebna.

Historia lisinieckiego cmentarza to także historia protestów okolicznych mieszkańców. Przede wszystkim nie chcieli oni dopuścić do wybudowania krematorium. Dziś emocje opadły.
* * *

Stanisław Łyko:
- Teraz nie ma sensu dyskutować czy powinien tu być cmenatrz komunalny. Zresztą jak budowałem dom to już był ten mały parafialny. A krematorium budzi pewne kontrowersje. Ale nie musi być uciążliwe. Bardzo rzadko wieje północny wiatr, więc dym nie będzie leciał w naszą stronę. A po przeciwnej są tylko pola.

Andrzej Szymanek:
- Ze znalezieniem wolnego miejsca na cmentarzach jest ogromny problem. Dlatego ten komunalny, budowany na Lisińcu to konieczność. Krematorium nie powinno budzić emocji. To jest wolny wybór sposobu pochówku. Myślę, że dla pobliskich domów nie powinno stanowić zagrożenia.

Autor artykułu: JANUSZ STRZELCZYK, JACENTY DĘDEK

Przełajowi specjaliści

Wednesday, March 20th, 2002

Zawodnicy i zawodniczki CKS Budowlani Częstochowa zdominowali Mistrzostwa Śląska w biegach przełajowych, które odbyły się W Rudzie Śląskiej. Nasi lekkoatleci zdecydowanie wygrali klasyfikację zespołową. Odbyło się 14 biegów kobiet i mężczyzn w czterech kategoriach wiekowych od dziecięcej do juniorów. W każdym z biegów startowało po kilkadziesiąt zawodników z terenu województwa śląskiego.

1000 m dzieci: 2. Dorota Gagla, 6. Łukasz Staromłyński (oboje UKS 50 Częstochowa), Paulina Wieczorek (Budowlani), 8. Paweł Skwarczyński (LUKS ,12″ Częstochowa), 17. Agnieszka Klajnowska (MUKS Żak Częstochowa);

1000 m (młodzicy): 4. Daniel Woch (UKS 50), 7. Daniel Górniak, 29. Andrzej Pyrkosz (obaj ULKS Pająk Konopiska);

2000 m (młodzicy): 5. Pamela Glondalska (MUKS Żak), 8. Małgorzata Kamińska, 10. Anna Ryner, 11. Michał Kiciński, 13. Łukasz Grajcar (wszyscy ULKS Pająk), Michał Swarczyński (LUKS ,12″);

2000 m (juniorki młodsze): 3. Ernesta Tomza, 7. Nina Gabryś, 9. Marta Kwasek, 17. Paulina Woźniak (wszystkie Budowlani);

3000 m (juniorzy młodsi): 1. Jarosław Jarosz, 2. Grzegorz Urbanik, 7. Michał Kołodziejczyk, 8. Damian Szczęsny (wszyscy Budowlani); juniorki młodsze – 1. Aleksandra Jawor, 6. Olga Marczak, 9. Marta Królikowska (wszystkie Budowlani);

5000 m (juniorzy młodsi): 1. Artur Grzegorczyk, 2. Łukasz Skoczyński, 4. Radosław Góral, 6. Kamil Kieca, 7. Jakub Jelonek, 11. Łukasz Struski (wszyscy Budowlani);

2000 m (juniorki): 4. Nina Tomala (Budowlani);

3000 m (juniorzy): 7. Artur Dobrowolski (Budowlani);

4000 m (juniorki): 4. Anna Wasilowska (Budowlani);

6000 m (juniorzy): 3. Piotr Pałka (Budowlani).

Zawodników CKS Budowlani przygotowywali trenerzy: Ryszard Gondek i Czesław Lamch.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Koncert pedagogów

Wednesday, March 20th, 2002

W kameralnej sali Regionalnego Ośrodka Kultury dzisiaj o godzinie 17 wystąpią pedagodzy Instytutu Muzyki WSP: śpiewaczka Monika Kolasa-Hladikova, pianistka Aleksandra Nawe, gitarzyści Rafał Jarczewski i Tomasz Spaliński. Wykonają utwory Jana Sebastiana Bacha, Jana Brahmsa, Claude’a Debussy’ego. Słowo o muzyce wygłosi Maria Renat. Wstęp wolny.

Autor artykułu: (wp)