Sąd pracy jest zasypany pozwami od pracowników służby zdrowia. Pielęgniarki, lekarze, diagności, radiolodzy domagają się od swoich pracodawców wypłat zaległych pieniędzy. Żądają niewypłaconych “trzynastek”, uchwalonych przez Sejm podwyżek w wysokości 203 zł, pieniędzy za nieuregulowane nadgodziny. Na drodze sądowej chcą wyegzekwować swoje roszczenia.
- Pozwy składają pracownicy wszystkich szpitali z naszego regionu – mówi sędzia Lidia Łataś, zastępca przewodniczącego VII wydziału pracy Sądu Rejonowego w Częstochowie.
- Jestem pielęgniarką i na rękę dostaję około 690 zł podstawowej pensji – mówi Barbara Sosnowska. – Do tego dochodzą niewielkie pieniądze za pracę w święta i nocne zmiany. Dla mnie wypłata zaległej “trzynastki” to spory zastrzyk w domowym budżecie.
Jak przyznaje Maciej Pacuda, prezes Sądu Okręgowego w Częstochowie praca wydziału przez masowe pozwy medyczne jest wręcz zdezorganizowana.
- A przecież oprócz pielęgniarek i lekarzy, pozwy składają także inne grupy zawodowe – mówi. – Choć sprawy, o których orzeka się w tym wydziale, nie są skomplikowane, ale i tak sędziowie są bardzo obciążeni pracą. Starają się łączyć pozwy w kilka. Nie zawsze jest to jednak możliwe. A jeśli pracodawca odwołuje się od orzeczenia wyroku, trzeba przeprowadzić postępowanie dowodowe i sprawy się przedłużają.
W wydziale pracy orzeka obecnie czterech sędziów. Każdy z nich ma do rozpatrzenia około 700 spraw, a – jak podkreślają – limit ten powinien być kilkakrotnie mniejszy.
- W tym półroczu wpłynęło już do naszego wydziału około 6,5 tysiąca spraw. Taką ilość postępowań prowadziliśmy w całym ubiegłym roku – mówi Rafał Łatanik, przewodniczący VII wydziału pracy Sądu Rejonowego w Częstochowie. – Sprawy medyczne są niespełna połową wszystkich pozwów, jakie trafiły w tym roku do naszego wydziału.
Tylko od kwietnia złożono tu prawie 1.300 pozwów o wypłatę zaległych “13″, 75 o podwyżkę 203 zł i 21 o nadgodziny.
- Nie jesteśmy w stanie szybko rozstrzygnąć tych spraw, nie mamy możliwości fizycznych – podkreśla sędzia Łatanik. – Sprawy muszą czekać.
Jak mówią sędziowie, składane pozwy o “trzynastki” i nadgodziny to oczywiste roszczenia, które sąd uznaje. Dyrektorzy placówek medycznych tłumaczą jednak, że na wypłatę zaległości brakuje im pieniędzy, a “13″ to zaszłości, które nie były przewidziane w budżecie. Niektóre szpitale chcąc zyskać na czasie składają apelacje. Będą jednak później musiały zapłacić pracownikom zaległości finansowe z odsetkami. Niektórzy pracownicy zakładów opieki zdrowotnej składają wnioski o wypłatę z uprawomocnionymi wyrokami sądu do księgowości szpitali. Grożą, że jeśli to nie okaże się skuteczne, zgłoszą pracodawców do egzekucji komorniczej. Dlatego część szpitali zdecydowała się wypłacić zaległości.
- Dyrektor szpitala zgodził się na wypłatę “trzynastek” za 1999 rok do końca tego roku, za 2000 rok do połowy przyszłego, a za ubiegły rok do końca 2003 – mówi Rozalia Kołodziej, zastępca przewodniczącej Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Zespole Szpitali Miejskich w Częstochowie.
Sąd zawiesił jednak sprawy o podwyżki w wysokości 203 zł uchwalone przez Sejm.
- Sąd wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem o zgodność z konstytucją ustawy, która wprowadziła tę podwyżkę – informuje sędzia Łatanik.
Autor artykułu: VIOLETTA GRADEK