Wkrótce ma być zmniejszona liczebność w Radach Nadzorczych
spółek komunalnych, wchodzących w skład Holdikomu.
Możliwe jest też wycofanie ich z Centralnej Tabeli Ofert – CeTO.
Dwa tygodnie temu prezydent Jerzy Świątek stwierdził, iż chwalenie się wysoką rentownością spółek komunalnych nie jest powodem do dumy, gdyż na lokalnym rynku przedsiębiorstwa te są monopolistami i o dobre wyniki nie jest trudno. Zapowiedział wówczas, że od tego roku ostrowskie spółki pracować będą na poziomie, który pozwoli osiągnąć im zysk symbolicznej złotówki. Jako przykład podał wówczas Wodkan, którego rentowność wynosiła aż 25 proc. i firma odprowadziła do fiskusa blisko 2 mln zł podatku dochodowego.
Rewolucja odwołana
Po tych deklaracjach spodziewano się rewolucji w spółkach komunalnych. Tymczasem okazało się, że prezydent nadal jest zainteresowany, by spółki przynosiły zysk. Podkreślił jednak, że nie ma mowy o rentowności w wysokości 25 proc., a jedynie od 2,5 do 8 proc. Wówczas wystarczy firmom pieniędzy na drobne inwestycje i bieżące remonty.
Stanisław Wegner, prezes Holdikomu podkreślił, że właśnie jego spółka będzie strażnikiem dbającym o to, by spółki komunalne osiągały optymalny zysk przy dużej wydajności oraz niskich kosztach.
Korzyści ze współpracy
Szybko jednak Jerzy Świątek zmienił zdanie. Dzisiaj mówi, że od tego roku obowiązuje inna filozofia działania sektora komunalnego. Chodzi między innymi o to, by spółki nie płaciły ogromnych kwot podatku dochodowego.
- Nie zamierzamy oszukiwać fiskusa, ale w trudnej sytuacji gospodarczej miasta musimy dbać głównie o własny interes – dodaje.
Współpraca spółek komunalnych pozwala zaoszczędzić im sporo pieniędzy. Ostrowski Zakład Ciepłowniczy, który produkuje energię elektryczną, sprzedaje ją nie tylko do sieci krajowej. Część energii trafia np. do Wodkanu, który otrzymuje tańszy prąd. Natomiast Miejski Zakład Komunikacji sprowadza paliwo na potrzeby całej grupy kapitałowej Holdikom.
Szwedzkie warunki
Ostatnio wiele mówiło się na temat sprzedaży blisko 49 proc. udziałów OZC szwedzkiej firmie Sydkraft. Do kasy ostrowskiej spółki wpłynęło wówczas 16 milionów złotych. Jednak pieniądze te OZC miał zainwestować poza Ostrowem, o czym pisaliśmy szczegółowo w Ziemi Kaliskiej z 27 lutego. Prezes OZC Jan Grześkowiak stwierdził wówczas, że jeszcze nie podjęto decyzji, gdzie zainwestowane zostaną pieniądze uzyskane z udziałów. Zapomniał jednak dodać, że Szwedzi decydując się na zakup udziałów postawili jeden istotny warunek.
- OZC nie mógł przeznaczyć tych pieniędzy na inwestycje, których nie akceptowali Szwedzi – mówi Roman Pasiak, wiceprezydent Ostrowa. – Krótko mówiąc, to firma Sydkraft miała decydujący głos na co OZC wyda 16 milionów.
13 marca Jerzy Świątek spotkał się z Hakanem Hagstromem, generalnym dyrektorem koncernu Sydkraft w Polsce i strona szwedzka uznała, że nie widzi przeszkód, aby koncentrować działalność spółki w Ostrowie. Jak na razie są to tylko wstępne ustalenia.
Mniejsze rady nadzorcze
Nie można również wykluczyć, że ostrowskie spółki komunalne, które są notowane na Centralnej Tabeli Ofert, zostaną z niej wycofane.
- Na pytanie, jakie korzyści Ostrów ma z obecności na CeTO, prezesi spółek nie potrafili udzielić konkretnej odpowiedzi – mówi prezydent. – A koszty ponoszone przez firmy są spore.
Stanisław Wegner stwierdził, że jeśli w danym roku spółka nie ma żadnych emisji, to CeTo popiera około 25 tysięcy złotych. Tak jest w przypadku Holdikomu. Zdaniem prezydenta Ostrowa, jest to kwota znacznie wyższa i wynosi blisko 100 tysięcy złotych rocznie.
- Swoje informacje opieram na danych otrzymanych od Mariana
Janasa, prezesa Zakładu Oczyszczania i Gospodarki Odpadami MZO – twierdzi Świątek. – Przy obliczaniu tej kwoty nie można zapomnieć o innych kosztach, np. o wynagrodzeniu pracowników obsługujących udział spółki na CeTO.
Włodarz Ostrowa zapowiedział także, że zmniejszy liczebność w radach nadzorczych spółek komunalnych. Przyznał, że rada licząca od 3 do 5 osób jest wystarczająco duża.
Autor artykułu: Ryszard Binczak