Archive for May, 2003

Ratują zabytek

Saturday, May 31st, 2003

W Odolanowie trwają prace remontowo-konserwatorskie
kościoła poewangelickiego z końca XVIII wieku.

Ponad dwadzieścia lat temu Gmina Odolanów przejęła zabytek od jego właściciela – gminy ewangelickiej. Od samego początku władze czyniły starania, aby uchronić obiekt od zniszczenia.

- Jest to dla nas bardzo cenna budowla – mówi Józef Wajs, burmistrz Odolanowa. – Do tej pory udało nam się naprawić pokrycie dachowe, wzmocnić stropy. Teraz rozpoczęły się dalsze prace konserwatorskie Ekipa fachowców, pod nadzorem konserwatora zabytków odnawia kopułę świątyni. Jednocześnie trwają prace wewnątrz.

- Przerysowujemy wzory ornamentów, aby nie uległy zniszczeniu podczas prac – wyjaśnia Szymon Nowacki, kierownik ekipy konserwatorskiej. – Dzięki temu będzie można je łatwo odtworzyć. Dodatkowo odkrywamy cenne polichromie.

Ratowanie zabytku wymaga ogromnych nakładów finansowych. Z wstępnych szacunków wynika, że renowacja pochłonie około 700 tysięcy złotych. Większość kosztów poniesie konserwator zabytków, część dołożą władze Odolanowa. 10 tysięcy zł na ratowanie świątyni przekazał marszałek województwa wielkopolskiego. Czas renowacji zależy od środków finansowych. Szacuje się, że prace potrwają jednak około dwóch lat..

Po remoncie we wnętrzach kościółka organizowane będą wystawy, koncerty i spektakle teatralne.

Autor artykułu: AGAT

Wiktorie małej Wiki

Saturday, May 31st, 2003

Wiktoria Obrębska z Tuliszkowa ma cztery lata. Potrafi powtórzyć kilkadziesiąt wierszy, baśni i bajek.
Zna alfabet i wszystkie cyfry. Rozpoznaje figury geometryczne. Śpiewa i maluje.

Omija stoiska z zabawkami, a zatrzymuje się przy książkach.
Wiktoria Obrębska to niezwykła dziewczynka. Ma cztery latka. Mieszka z mamą i tatą w Tuliszkowie. Ma śmiejące się oczy i fenomenalną pamięć. Cytuje z pamięci kilkadziesiąt książeczek, które skrupulatnie przechowują jej rodzice. A wszystko zaczęło się, gdy Wiktoria zaczęła samodzielnie siedzieć.

– Żeby ją czymś zająć i zainteresować, zaczęłam pokazywać jej różne broszury i obrazki. Gdy podałam jej jakiś obrazek do góry nogami, zauważyłam, że przygląda się i odwraca go. Zaczęłam specjalnie podawać jej do ogądania odwrócone obrazki, a ona ustawiała je poprawnie – wspomina Katarzyna Obrębska, mama dziewczynki. To było pierwsze zwycięstwo małej Wiktorii.

Dziewczynka bardzo szybko zaczęła mówić. Mając rok mówiła już zdaniami. I to było jej drugie zwycięstwo. Rodzice od samego początku czytali dziecku bajki. Pierwszą książeczkę Wiktoria otrzymała od babci. Przygody Asi i Soni mama czytała córce codziennie. Wiktoria zaczęła najpierw powtarzać pojedyncze słowa, później zdania, a po kilku dniach znała na pamięć całą książeczkę. Tak samo było z kolejną bajeczką i z każdą następną. Te cieńsze zapamiętywała od razu. Grubsze po kilkakrotnym przeczytaniu przez mamę.

Wiktoria zna na pamięć wiersze Brzechwy, Tuwima, baśnie Andersena i braci Grimm. Odtwarza je dokładnie. Słowo po słowie. Co do przecinka, kropki. Pamięta nawet o znakach zapytania i wykrzyknikach.

Gdy mówi, nie można jej nie słuchać. Dokładnie wie, co na której stronie jest napisane. Niesamowicie jak na swój wiek interpretuje wiersze i banie. Zupełnie jak dorosły. A nawet lepiej niż niejeden z nich. Naśladuje w tym swoją mamę. Wiktoria zna już cały alfabet i wszystkie cyfry. Potrafi liczyć. Rozpoznaje również figury geometryczne, i to nie tylko te najprostsze. Nauczyła się tego, gdy skończyła dwa lata.

Gdy rodzice mówią tytuł wiersza, baśni lub bajki, dziewczynka bez problemu podaje nazwiska ich autorów.
– Ona zawsze lubiła słuchać. Niejeden raz namawiała nas do czytania. Gdy chcieliśmy odpoczšć, ona przychodziła z książką, siadała obok i czekała aż ktoś z nas zacznie czytać. Nie było dnia bez czytania. Nie mogło być. Ona na to nie pozwoliła – mówi Robert Obrębski, tata Wiki.

Dziewczynka ma jeszcze inne pasje. Maluje, a właściwie bawi się farbami. Swoim obrazkom nadaje tytuły np. “Stópki Różowej Pantery” czy “Burza”. Lubi też śpiewać. Rodzice zgłosili ją do programu ,,Od przedszkola do Opola”. Wysłali kasetę z nagraniem. Czterolatka została zakwalifikowana do następnego etapu, który miał się odbyć we Wrocławiu. Nie mogła jednak tam pojechać. Rodzice znów wysłali kasetę ze śpiewanymi przez nią piosenkami. Być może we wrześniu zobaczymy ją w telewizji. Na zakupach w mieście obojętnie omija wszystkie sklepy z zabawkami, a od stoisk z książkami nie można jej oderwać.

– Lubię bawić się z innymi dziećmi, ale szybko zaczyna mi się nudzić. Wolę książki – deklaruje rezolutnie Wiki. W Tuliszkowie rośnie chyba mały geniusz…

Autor artykułu: Mirosław ROJEK

Reprezentacyjna sala

Friday, May 30th, 2003

Zakończył się remont sali sesyjnej w gmachu Urzędu Miejskiego w Kępnie, który pochłonął 110 tysięcy złotych. Po kilku miesiącach prac, z ponurego i brzydkiego pomieszczenia zrobiła się sala przypominająca tą, w której obraduje specjalna komisja parlamentarna, badająca tzw. aferę Rywina. Salę wyposażono w drewniane ławy, nowoczesny system oświetleniowy i nagłośnieniowy oraz stylowe firany, które kosztowały blisko 5 tys. zł.

Modernizację sali współfinansowały po równo samorządy miejski i powiatowy. Wczoraj podczas, specjalnej konferencji, burmistrz i starosta zaprezentowali salę dziennikarzom. – Obiekt był w fatalnym stanie technicznym i wymagał kapitalnego remontu – tłumaczył burmistrz Piotr Psikus.

Na złe warunki w sali sesyjnej od dawna już skarżyli się radni. Burmistrz tłumaczył jednak, że są pilniejsze sprawy. Po ostatnich wyborach samorządowych udało się porozumieć w tej sprawie władzom miasta i powiatu. – Pierwotny kosztorys całego przedsięwzięcia zamykał się kwotą około 80 tysięcy złotych. Ostatecznie jednak wybraliśmy wariant droższy, ale lepszy – powiedział starosta Jerzy Trzmiel.
W zmodernizowanej sali obradowali już podczas ostatniej sesji radni miejscy, którzy mieli sporo problemów z obsługą mikrofonów.

Autor artykułu: ART

Dyżury Libickiego

Wednesday, May 28th, 2003

Poseł Marcin Libicki otworzył wczoraj pierwsze w Kaliszu biuro poselskie Prawa i Sprawiedliwości. Już niebawem ma powstać kolejne – poseł Małgorzaty Stryjskiej.
Szef PiS-u wyjaśnił, że otwarcie biura to z jednej strony efekt rosnącej popularności tej partii, a z drugiej poważnego potraktowania Kalisza, jako dużego i ważnego miasta, szczególnie w kontekście najbliższych wyborów parlamentarnych. Libicki przypomniał, że według ośrodków badania opinii publicznej Prawo i Sprawiedliwość jest najbardziej popularną w Polsce partią opozycyjną.

- Mam nadzieję, że po wyborach zajmiemy w parlamencie miejsce odpowiadające wynikom sondaży – stwierdził poseł z Poznania.

Parlamentarzysta PiS podkreślał, że jego partia jest zwolennikiem integracji europejskiej, ale pod hasłem „Silna Polska w Europie”. Jego zdaniem wejście do Unii powinno wzmocnić a nie osłabić suwerenność naszego kraju.
Libicki skomentował też ugodę sądową Lecha Kaczyńskiego z Aleksandrem Gudzowatym, dzięki której szef PiS-u nadal jest prezydentem Warszawy.

- Ugoda nie oznacza zmiany opinii Lecha Kaczyńskiego o Gudzowatym, a jedynie zapobiega kolejnym wyborom prezydenckim w Warszawie – wyjaśnił poseł PiS.
W Biurze przy Głównym Rynku 15/2 Libicki będzie się pojawiać raz w miesiącu. Raz w tygodniu dyżurować tu będzie jego pełnomocnik Filip Żelazny. Natomiast w biurze poseł Stryjskiej przy ul. Fabrycznej 9 mieścić się będzie siedziba tworzących się lokalnych struktur PiS.

Autor artykułu: EMKA

Nie zdołali zgasić Świcy

Wednesday, May 28th, 2003

Wiesław Świca pozostał przewodniczącym Rady Miejskiej Krotoszyna.
Podczas nadzwyczajnej sesji większość radnych była przeciwna jego odwołaniu.

Na sesji zwołanej 26 maja na godz. 20.30 radni stawili się w komplecie. Za odwołaniem Wiesława Świcy z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej Krotoszyna opowiedziało się ośmiu rajców, dwunastu było przeciwnych. Jeden głos był nieważny.

Kwietniowa hucpa

Przypomnijmy, że nadzwyczajną sesję zwołano na wniosek dziewięciu radnych z klubu SLD, KWW „Rzemiosła i Usług” oraz KWW Razem. Domagali się oni odwołania Wiesława Świcy z powodu jego służalczości wobec burmistrza i nieprzestrzegania prawa samorządowego. – Przed każdym posiedzeniem Rady Miejskiej radni otrzymywali projekty uchwał, które nie były przedmiotem procedowania na przedsesyjnych posiedzeniach stałych komisji rady. Na każdym posiedzeniu Rady Miejskiej burmistrz zgłaszał nowe propozycje do porządku obrad, które pan przewodniczący bez żadnych zastrzeżeń przyjmował i poddawał pod rozwagę Rady – napisali we wniosku o odwołanie.
Zdaniem wnioskodawców – kroplą, która przelała czarę goryczy była sesja, podczas której radni mieli opowiedzieć się „za” bądź przeciwko kolejnemu supermarketowi w Krotoszynie. Radny Krzysztof Krysztofiak odczytał na sesji nadzwyczajnej ekspertyzę prawną, z której wynikało, że działano wówczas niezgodnie z prawem. Marian Skotarek uznał, że próbowano manipulować radnymi, dostarczając im najpierw oświadczenie o treści „wyrażam zgodę”, a chwilę przed głosowaniem treść zmieniono na „nie wyrażam zgody na lokalizację sklepu wielkopowierzchniowego. – To, co się wówczas działo, można określić mianem hucpy – mówił Marian Skotarek.

Bicie piany

- To od decyzji rady, nie mojej, zależy, co będzie na sesji. W protokołach nie ma żadnej wzmianki, że radni zgłaszali uwagi do porządku obrad. Porządek ten był z reguły przegłosowany jednogłośnie – bronił się Wiesław Świca. Udowadniał, że działał w myśl przepisów zawartych w regulaminie Rady Miejskiej Krotoszyna. O oświadczeniu mówi: – Była to operacja techniczna: „wyrażam zgodę” zmieniliśmy na „nie wyrażam zgody”. Czy to miało znaczenie? Przecież każdy wiedział, jak będzie głosował w sprawie supermarketu. Zgodził się z nim Paweł Jakubek: – Rozstrzygnęliśmy meritum sprawy. Czy wniosek był na tak, czy na nie, to nie ma żadnego znaczenia. I dodał: – Po słowie hucpa moja puenta brzmi „bicie piany”.

Wiesław
Świca
przewodniczący Rady Miejskiej
Krotoszyna

Od początku SLD i radni z „Rzemiosła i Usług” byli przeciwni mojej kandydaturze i próba odwołania mnie jest tego konsekwencją. Mam tylko pretensje, że było to zrobione w takim stylu. Ta sesja będzie dla mnie nauczką, bo niektórym radnym za bardzo zaufałem. Muszę zweryfikować swoje zachowanie i nie być tak łatwowiernym, jak do tej pory.

Autor artykułu: NETA

Wykupują gabinety

Wednesday, May 28th, 2003

Zakończył się trwający kilka miesięcy spór starosty kępińskiego z miejscowymi spółkami medycznymi wokół tutejszego ośrodka zdrowia. Ostatecznie medycy przystali na postawione przez starostwo warunki sprzedaży nieruchomości przy ul. ks. Piotra Wawrzyniaka. (more…)

Finanse przed referendum

Saturday, May 24th, 2003

Solidarność z południowej Wielkopolski chce, aby aby jeszcze przed referendum unijnym rząd ujawnił szczegóły reformy finansów państwa. Zdaniem związkowców informacje te mogą być istotne dla uczestniczących w referendum obywateli. W przeciwnym razie prezydium Zarządu Regionu nie wyklucza zwrócenia się do członków „S”, aby w referendum głosowali na „nie”.

- Naszym zdaniem rząd Leszka Millera, chcąc ukryć niekorzystne dla społeczeństwa zmiany w polityce fiskalnej państwa, nie chce przed referendum ujawnić czegoś, co mogłoby zaszkodzić wynikowi referendum oraz pogorszyć i tak, bliski politycznego dna, wizerunek rządu RP – mówi Jan Mosiński, przewodniczący ZR NSZZ „Solidarność”. – Zapowiadana reforma jest negatywnie oceniana przez różne środowiska. Zwiększanie obciążeń podatkowych w sytuacji stagnacji gospodarczej i wysokiego bezrobocia budzi uzasadnione obawy, że ta droga jest jedynym sposobem kontynuowania reformy finansów publicznych – kosztem podatników.

Autor artykułu: AND

Pierwsi magistranci

Saturday, May 24th, 2003

Kilkunastoosobowa grupa studentów Wydziału Nauk Społecznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu, studiujących w Oddziale Zamiejscowym w Ostrowie, przystąpiła do egzaminu magisterskiego.

- W tym roku kończymy 5-letni okres kształcenia na dwustopniowych studiach w Ostrowie – mówi dr Tadeusz Wallas, wicedyrektor d.s. dydaktycznych WNSiDz. – Promujemy pierwszych absolwentów studiów magisterskich.
W komisji egzaminacyjnej zasiadali: dr Tadeusz Wallas (przewodniczący), prof. Jerzy Babiak oraz prof. Czesław Robakowski.

– W swoich pracach magisterskich studenci podejmują zagadnienia związane z procesami globalizacji i problematyką unijną – wyjaśnia prof. Jerzy Babiak. – Wiele prac nawiązuje bezpośrednio do Ostrowa i jego najbliższych okolic. W sumie do egzaminu magisterskiego przystąpi w Ostrowie 55 studentów.

Autor artykułu: AGAT

Policjant, komisant i rozbójnik

Saturday, May 24th, 2003

Wyjątkową pomysłowością wykazał się 26-letni oszust spod Ostrowa. Raz napadał z bronią w ręku, innym razem był właścicielem komisu, a czasami udawał funkcjonariusza policji.

Krzysztof J. jest rencistą, dobrze znanym ostrowskiej policji. Ma tam grubą kartotekę, gdyż wcześniej był wielokrotnie karany za kradzieże. Kiedyś przyłapano go na prowadzeniu pojazdu po pijanemu. Jednak pod koniec ubiegłego roku dopuścił się poważniejszego czynu.

Zwabił ją przez telefon

W jednej z miejscowości pod Ostrowem Wlkp. usiłował dokonać wymuszenia i rozboju na pielęgniarce.

- Zwabił ją telefonicznie pod pretekstem konieczności udzielenia pomocy medycznej pewnej osobie. Sam udał się we wskazane miejsce taksówką. Gdy kobieta przyjechała swoim fiatem punto, znienacka otworzył drzwi i usiłował wejść do środka. Próbował zmusić ją do wydania samochodu, używając przedmiotu łudząco podobnego do broni palnej – opowiada prokurator Janusz Walczak.
Po szarpaninie pielęgniarka zdołała uciec z samochodu, zabierając ze sobą kluczyki. Powiadomiła policję i jeszcze tego samego dnia Krzysztof J. został zatrzymany. Postawiono mu zarzuty i zwolniono. Mężczyzna ani myślał zrezygnować z oszukańczego procederu. Zmienił jedynie taktykę.

Fikcyjne nazwisko, lipne umowy

Kilka tygodni później, już jako współwłaściciel komisu samochodowego, skontaktował się z właścicielami dwóch aut, którzy na swoich pojazdach umieścili oferty sprzedaży. Posługując się fikcyjnym nazwiskiem zawarł umowy i zabrał oba auta, obiecując ich szybką sprzedaż. Na jedno rzeczywiście znalazł nabywcę.

Sprzedał to auto za cenę o połowę niższą niż oczekiwał właściciel. Pieniądze z tego tytułu J. schował do własnej kieszeni. Właściciel drugiego auta w porę zorientowł się w sytuacji i zdążył odebrać swoje auto zanim zostało sprzedane.

Jedna uwierzyła, a dwie nie

Ostatni występek Krzysztofa J. miał miejsce w połowie lutego. Tym razem wystąpił jako funkcjonariusz policji. Kobietę kierującą fiatem punto powiadomił, że przy jej aucie znaleziono kartkę z żądaniem okupu. – W związku z tym pojazd trzeba zabezpieczyć na policyjnym parkingu i zbadać – oświadczył. Kobieta nie dała jednak mu wiary i odjechała. Policjantowi – oszustowi udało się w drugim przypadku, gdy zatrzymał volkswagena polo. Właścicielce powiedział, że musi wykonać oględziny po wypadku drogowym. W wypadku tym rzekomo miało uczestniczyć auto bardzo podobne do jej polo. Zabrał samochód i ślad po nim zniknął. Dopiero po ujawnieniu sprawy odnaleziono auto na jednym z bocznych parkingów.

Na tym jednak nie wyczerpała się jeszcze pomysłowość 26-latka podającego się za policjanta. Odwiedził jedną z mieszkanek Ostrowa i zaproponował jej odstąpienie od postępowania w sprawie kradzieży paliwa przez jej syna. Chciał jednak za to pieniędzy. Kobieta zorientowała się, że ma do czynienia z oszustem. Mało, że nie zapłaciła, to zaraz powiadomiła policję. J. został ujęty w ciągu kilkudziesięciu minut. Co ciekawe, wszystkich oszustw metodą „na policjanta” dokonywał nie okazując żadnego dokumentu.

Janusz
Walczak
rzecznik
Prokuratury
Okręgowej w Kaliszu

Prokuratura Rejonowa w Ostrowie Wlkp. skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi J. Większość z zarzucanych mu przestępstw dopuścił się już w trakcie prowadzonego przeciwko niemu dochodzenia. Od 17 lutego Krzysztof J. przebywa w areszcie. Za oszustwa i wymuszenia rozbójnicze grozi mu kara pozbawienia wolności na okres od 6 miesięcy do 10 lat.

Autor artykułu: MWE

Kandydat do Iraku

Thursday, May 22nd, 2003

Andrzej Nowakowski, wojewoda wielkopolski, będąc gościem Dnia Europejskiego w Ostrzeszowie, o czym informowaliśmy we wczorajszym wydaniu „Ziemi Kaliskiej”, odwiedził Ostrzeszowskie Zakłady Chemii Gospodarczej „Pollena”. Firma znajduje się w gronie 98 zakładów w Wielkopolsce, których założycielem jest wojewoda. To ostatnie państwowe przedsiębiorstwo w powiecie.

- Ubiegły rok nasza firma zakończyła zyskiem w kwocie 1 527 tys. zł – powiedział Mirosław Zaremba, dyrektor zakładu. – Dzisiaj swoje produkty sprzedajemy w krajach byłego Związku Radzieckiego i w Azji. Złożyliśmy też w ministerstwie gospodarki wniosek o udział naszej firmy w odbudowie Iraku.

Autor artykułu: WOLF