Część mieszkańców Walentynowa jest oburzona orzeczeniem prokuratury w sprawie wyborów sołeckich.
Mimo iż doszło do sfałszowania podpisów, postępowanie umorzono z uwagi na małą szkodliwość społeczną.
O tej sprawie pisaliśmy na łamach „Ziemi Kaliskiej” kilka miesięcy temu. Przypomnijmy, że podczas wiejskiego zebrania sprawozdawczo – wyborczego w Walentynowie ustępująca Rada Sołecka nie uzyskała absolutorium. Wnioskował o to przewodniczący Rady Gminy Bernard Krawiec, który zarzucił poprzednim władzom wsi niezwoływanie zebrań w regulaminowym okresie. Gdy zarządzono wybory nowej rady, według części obecnych na sali, prowadzący spotkanie burmistrz Andrzej Frąszczak zakazał kandydowania członkom starych władz. On sam jest innego zdania. Jak powiedział poźniej, jedynie sugerował, że nie powinni kandydować ci, którzy nie otrzymali absolutorium. Tak czy owak, część sali poczuła się oburzona i 22 osoby, na znak protestu, wyszły. Nowym sołtysem został jedyny kandydat – Jan Wysota.
Fikcyjne podpisy?
Na następnej sesji radni odrzucili zażalenia i sprzeciwy, jakie w sprawie wyborów napłynęły od mieszkańców Walentynowa. Podparli się przy tym pismem, jakie do władz gminy skierowało 60 zwolenników nowej rady. Osoby te zadeklarowały, że brały udział w zebraniu wyborczym.
- My, mieszkańcy wsi Walentynów, zwracamy się do Rady Gminy i Miasta o uznanie wyborów sołtysa. Uważamy, że niezadowolona, mała grupa mieszkańców nie ma racji i nie będziemy przeprowadzać ponownych wyborów – twierdzą podpisani mieszkańcy.
Jednak z obliczeń „starej” rady wynika, że aż 27 podpisanych pod pismem osób nie było w ogóle na zebraniu wyborczym. Albo zatem ich podpisy zostały sfałszowane, albo doszło do poświadczenia nieprawdy. Jeden z mieszkańców rzekomo popierających nową władzę na piśmie oświadczył, że nie podpisywał żadnej listy. Całości dopełniają błędy ortograficzne w imionach niektórych osób. Pod pismem figuruje pieczątka Rady Sołeckiej.
- Czy ktoś może nie wiedzieć jak pisze się jego imię? –
pytają walentynowianie.
Walka z wiatrakami
Z uwagi na prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa zwolennicy byłej Rady Sołeckiej złożyli wniosek o powiadomienie organów ścigania. Ostatecznie do prokuratury trafiły dwa powiadomienia: od Rady Gminy i od byłej Rady Sołeckiej. Po sześciu tygodniach na adres Rady Gminy napłynęło powiadomienie o umorzeniu postępowania.
- Poinformowano nas o tym w gminie, nie pokazując pisma – mówi były sołtys, Stanisław Zawikowski. – Nie wiem dlaczego ani policja, ani prokuratura nie poinformowały nas o umorzeniu. Ciekawi nas uzasadnienie. Zamierzamy się odwołać, ale na razie nie mamy od czego. Trudno bowiem walczyć z wiatrakami.
- Nasi funkcjonariusze przeprowadzili w tej sprawie tylko czynności wyjaśniające. Zebrane materiały przekazaliśmy prokuraturze. I to prokuratura przeprowadza decyduje o tym, czy sprawa trafi do sądu, czy zostanie umorzona – powiedział aspirant sztabowy Edward Cukiernik, z KPP w Ostrowie.
Janusz
Walczak
rzecznik
Prokuratury
Okręgowej
Odpis orzeczenia otrzymują tylko osoby, które mają status pokrzywdzonych. Nie zawsze ten, kto składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa jest osobą poszkodowaną. Tak było również w tym przypadku. Rada Gminy, która nie jest stroną w sprawie, ale składała powiadomienie, otrzymała jedynie informację o umorzeniu.
Autor artykułu: Marek Weiss