Archive for August, 2003

Nie chcą przystanku

Saturday, August 30th, 2003

Z początkiem września na ulicę Szkolną w Ostrowie przeniesiony zostanie żłobek. W związku z tym MZK postanowił uruchomić nową linię nr 13 i postawić przystanek autobusowy. Do MZK wpłynął jednak protest mieszkańców osiedla, którzy nie chcą, aby pod ich blokiem kursował autobus. Twierdzą, że ulica jest zbyt wąska i nie chcą mieć hałasu pod oknami. – Ustosunkujemy się do listu mieszkańców i na razie autobus jeździł będzie ulicą Śmigielskiego – mówi Jerzy Rataj, prezes MZK w Ostrowie.

Autor artykułu: JBR

Niezdrowe potyczki starostów

Friday, August 29th, 2003

Były starosta ostrowski Andrzej Dera twierdzi, że jego następca Włodzimierz Jędrzejak
bezprawnie zawyżył o blisko 1500 złotych wynagrodzenie dyrektorowi szpitala.
Starosta odrzuca te zarzuty. (more…)

Wódka z podpałki do grilla

Friday, August 29th, 2003

Ostrowska policja aresztowała 38-letniego Ukraińca, który prowadził nielegalną
rozlewnię spirytusu. W firmowych butelkach rozprowadzał skażony alkohol,
służący jako podpałka do grilla.

Już od pewnego czasu Komenda Powiatowa Policji otrzymywała sygnały świadczące o istnieniu nielegalnego punktu dystrybucji w prywatnym, wynajętym domu w jednej z miejscowości na terenie gminy Przygodzice. Prowadzono działania operacyjne, które w ostatnich dniach doprowadziły do zatrzymania obywatela Ukrainy, przebywającego na terenie Polski od 10 lat. Zameldowany był w Ostrowie, ale faktycznie tam nie mieszkał, gdyż pilnował interesu.

Spirytus z formaliną

- Mężczyzna sprowadzał w beczkach skażony spirytus, służący jako podpałka do grilla – wyjaśnia rzecznik ostrowskiej policji, aspirant sztabowy Edward Cukiernik. – Produkowany on był legalnie przez zakład w Dobieszczyźnie koło Żerkowa. Tego rodzaju produkt powstaje przez dodanie do czystego spirytusu formaliny. Nie nadaje się do spożycia, jest jednak znacznie tańszy od normalnego spirytusu.
Ukrainiec rozlewał zawartość beczek do oryginalnych butelek z etykietami znanych marek wódek. Wykorzystywał do tego specjalne dozowniki, banderole, korki i znaki akcyzy. Tak spreparowane trunki rozprowadzał poprzez swoich współpracowników. Ostatecznymi nabywcami były osoby, które skusiły się na propozycję okazyjnego kupna butelki wódki za 10-12 złotych, w zależności od pojemności. Na razie nie ma śladów, które wskazywałyby, aby skażony alkohol trafiał do sklepów.

Trefna, weselna wódka?

Policjantom udało się zabezpieczyć 540 litrów niebezpiecznego spirytusu. Nie wiadomo, jaka ilość została już sprzedana. Podejrzewa się jednak, że mogło to być kilkaset litrów. Cały proceder prawdopodobnie trwał kilka lat.

- Zatrzymany miał kilku pośredników na terenie powiatu ostrowskiego. Do tej pory ustalono ich czterech – poinformował komisarz Lech Józefiak, naczelnik Sekcji Przestępstw Gospodarczych KPP. – To od nich bezpośrednio skażony alkohol kupowali detaliści. Obecnie ustalamy końcowych nabywców.

Nie jest wykluczone, że podrobioną wódkę spożywano na uroczystościach weselnych. Wskazuje na to oznakowanie niektórych butelek znalezionych w rozlewni. Inną ewentualnością jest to, że Ukrainiec zaopatrzył się w puste butelki po weselu. Przypuszczalnie mógł też korzystać z usług jakiejś firmy produkującej zabezpieczenia dla zakładów spirytusowych.

Etykiety z trupią czaszką

Według opinii fachowców, skażony spirytus, jaki znajdował się w butelkach opuszczających „ukraińską” rozlewnię, miał właściwości żrąco-trujące. Jego spożycie mogło spowodować realne zagrożenie życia. Na wielu opakowaniach znalezionych w mieszkaniu są jeszcze etykiety ze znaczkiem trupiej czaszki, ostrzegające o grożącym niebezpieczeństwie. Dlatego główny zarzut postawiony Ukraińcowi po zatrzymaniu dotyczy narażenia innych osób na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Ponadto mężczyzna odpowie za fałszowanie znaków akcyzy. Ukrainiec został tymczasowo aresztowany na okres jednego miesiąca. Na razie nie zdecydowano się na zastosowanie podobnego środka zapobiegawczego wobec pośredników.

W ostatnim czasie w rejonie Ostrowa Wielkopolskiego nie odnotowano przypadku zbiorowego zatrucia alkoholowego. Były pojedyncze przypadki dolegliwości spowodowanych spożyciem trunków niewiadomego pochodzenia. Czy miały one związek z działalnością rozlewni spod Przygodzic? Wyjaśni to policyjne dochodzenie. Obecnie próbki skażonego alkoholu bada Zakład Medycyny Sądowej w Poznaniu.

Autor artykułu: Marek WEISS

Nieletni uciekinierzy

Thursday, August 28th, 2003

Dwóch nieletnich chłopców, którzy uciekli z Zakładu Poprawczego w Szubinie, w województwie zachodnio-pomorskim, zatrzymała wieruszowska policja.
Jeden z nich, 16-letni Marcin K. z Wieruszowa, jest doskonale znany miejscowym policjantom z powodu wielokrotnych kradzieży i włamań. Drugim z zatrzymanych jest 16-letni Arkadiusz B, mieszkaniec Częstochowy.

- Obaj podczas ucieczki z zakładu poprawczego dokonali kolejnych kilku włamań – poinformował komisarz Paweł Gnych, rzecznik policji w Wieruszowie. – Okradli jedną z miejscowych piekarni i sklep. Wspólnie też próbowali odjechać fiatem 126p. Po ich zatrzymaniu, udało nam się odzyskać część skradzionego mienia, którego wartość oszacowano na kwotę 13,5 tys. złotych.
Nieletnich odwieziono do Zakładu Poprawczego w Szubinie. Za popełnione czyny 16-latkowie odpowiadać będą przed Sądem Rodzinnym i dla Nieletnich w Wieluniu. Policja zabiegać też będzie o umieszczenie nieletnich w zakładzie poprawczym o zaostrzonym rygorze.

Autor artykułu: EDA

Tragiczna brawura

Thursday, August 28th, 2003

Prawdopodobnie nadmierna brawura była przyczyną tragicznego wypadku, do jakiego doszło późnym wieczorem 26 sierpnia w Sobótce, na trasie krajowej nr 11. Rozpędzone audi uderzyło w nieoświetlony ciągnik.

Wypadek miał miejsce na prostym odcinku trasy. Kierujący audi A3, 25-letni mieszkaniec Świętochłowic, wyprzedzał kolejkę jadących przed nim pojazdów, w tym m.in. tira. Gdy wrócił na swój pas, nie zdążył wyhamować i z całym impetem uderzył w tył ursusa, który miał doczepioną, nieoświetloną presę. Ciągnikiem kierował mieszkaniec Sobótki. Uderzenie było tak silne, że ciągnik zatrzymał się dopiero 20 metrów dalej, na drzewie. Jednocześnie audi zahaczyło jeszcze o lewy bok nadjeżdżającej z przeciwnej strony skody favorit, którą kierował zabrzanin.

- Na miejscu zginęła pasażerka audi, żona kierowcy – mówi rzecznik ostrowskiej policji, Edward Cukiernik. – Ponadto ranni zostali kierowcy wszystkich trzech pojazdów uczestniczących w wypadku – audi, ciągnika i skody.

Autor artykułu: MWE

Wojna na śmieci

Thursday, August 28th, 2003

Jeśli firma Rethmann wywiezie kaliskie śmieci w okolice Kórnika, to moce przerobowe
zakładu w Prażuchach nie będą wykorzystane i znacznie wzrosną koszty jego eksploatacji.

Zakład Utylizacji i Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Prażuchach Nowych to ogromna inwestycja, szacowana na ponad 70 milionów złotych. Jego budowy podjął się założony w 1998 roku Związek Komunalny Gmin „Czyste Miasto, Czysta Gmina”, w skład którego wchodzi 19 miast i gmin z Kaliszem, Sieradzem i Turkiem. Wszystkie gminy płacą coroczną składkę członkowską. Z uzbieranych dotychczas 14 milionów złotych wydano już 5 milionów, budując drogę dojazdową, składowisko odpadów o powierzchni 2,8 ha, stację transformatorową oraz zbiornik na odcieki.

Znaczny poślizg

Zgodnie z planem, obiekt miał być gotowy w 2004 roku. Na terminową realizację nie ma jednak żadnych szans.

- Mogliśmy wybudować szybko w oparciu o zaciągnięte kredyty, które później trzeba by spłacać przez długie lata – twierdzi Daniel Tylak, przewodniczący Zarządu Związku Komunalnego Gmin „Czyste Miasto, Czysta Gmina”. – Mogliśmy też odwlec inwestycję w czasie i postarać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej. Wybraliśmy ten drugi wariant. Myślę, że opłacało się trochę poczekać. Uzyskaliśmy dotację unijną w wysokości 40 milionów złotych.
Sytuację mocno komplikuje jednak fakt, że wysypisko w Kamieniu może być użytkowane tylko do końca 2004 roku. Zakład utylizacji, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami, zbudowany zostanie najwcześniej w pierwszym półroczu 2006 r. Przez co najmniej pótora roku kaliskie śmieci będą musiały trafiać w inne miejsca.

Konkurencja wywiezie śmieci

Tymczasem najpewniej jeszcze w tym roku na kaliski rynek śmieciowy wejdzie firma Rethmann-Sanitech Poznań. Przedsiębiorstwo to już w 2001 roku rozpoczęło starania o uzyskanie pozwolenie na wykonywanie usług komunalnych w Kaliszu. Władze miasta nie wyraziły jednak na to zgody. Rethmann odwołał się więc do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które 29 lipca br. uchyliło decyzję prezydenta Kalisza i zezwoliło firmie na odbiór odpadów komunalnych z terenu miasta przez okres 10 lat. Śmieci mają być dowożone na wysypisko w Czmoniu koło Kórnika. Firma, oferując niższe ceny usług, może wywieźć z miasta nawet połowę wszystkich odpadów. W znacznym stopniu zniweczy to plany związku gmin i wpłynie na wzrost kosztów eksploatacji zakładu w Prażuchach Nowych.

- Jeszcze nie wiadomo, kiedy rozpoczniemy działalność w Kaliszu – mówi Ewa Murawska, rzecznik prasowy firmy Rethmann-Sanitech. – Najpierw musimy zdobyć klientów, podpisać odpowiednie umowy. Posiadamy bazę w Jaraczewie, która świadczy usługi w Jarocinie i powiecie. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to zorganizujemy kolejną bazę gdzieś bliżej Kalisza. Wszystko zależy od tego, ilu będziemy mieli klientów. Mamy już zezwolenia na odbiór odpadów komunalnych z wielu gmin koło Kalisza, a także z Ostrzeszowa.

Złożyli odwołanie

Zdaniem Daniela Tylaka, niemiecka firma może poważnie zagrozić dwóm kaliskim firmom zajmującym się wywozem śmieci.

- Jesteśmy przekonani, że w początkowym okresie będzie ona stosowała metody dumpingowe, żeby doprowadzić do zniszczenia konkurencji – twierdzi Daniel Tylak. – Nie damy jednak tak łatwo za wygraną. Decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego już została oprotestowana. Wystąpiliśmy o wznowienie postępowania. Najważniejsze jest żeby przetrwać jakoś te półtora roku, kiedy nie będzie można już korzystać ze składowiska w Kamieniu. Po wybudowaniu zakładu zyskamy atut ekonomiczny. Przewożenie śmieci na odległość 20 kilometrów będzie dużo tańsze niż transportowanie ich w okolice Kórnika.

Andrzej
Spychalski
senator

Do czerwca 2004 r. uchwalona zostanie nowa ustawa, która kompleksowo regulować będzie rozwiązania prawne z zakresu gospodarowania odpadami komunalnymi. Wprowadzi ona rozwiązania umożliwiające funkcjonowanie dotychczasowych podmiotów oraz powstawanie nowych. Uważam, że w warunkach kaliskich trzeba chronić wyjątkowy dorobek 19 miast i gmin działajacych w ramach związku.

Autor artykułu: Jacek Zduńczyk

Mądrze i pracowicie

Monday, August 25th, 2003

Blisko 1200 młodych ludzi z Polski i zagranicy gościło przez dwa dni w Pleszewie w ramach ogólnopolskiego zlotu klubów edukacyjnych 4H, który przebiegał pod hasłem „Las i My”.

Nazwa 4 H pochodzi od angielskich słów: serce, ręce, głowa, zdrowie. Chodzi więc o propagowanie wartości, którymi należy kierować się w życiu: dobroć, pracowitość i mądrość, co z kolei będzie gwarancją zdrowia. Podczas dwudniowego pobytu młodzież, pochodząca ze wsi i małych miasteczek, zaprezentowała dorobek klubów oraz brała udział w warsztatach edukacyjnych.

Wrócili z USA

Do Pleszewa dotarli również goście ze Szwajcarii i Niemiec. Przybyła także dwójka gimnazjalistów z Broniszewic: Tatiana Jarzębska i Andrzej Mazurek, którzy spędzili miesiąc w USA w stanie Michigan, realizując tam projekt pod nazwą „Las to skarbiec człowieka”.

– Przygotowaliśmy projekt, który był realizowany przez członków klubów 4H w kraju i przez dwoje naszych gimnazjalistów w USA – mówi koordynator wojewódzki klubów edukacyjnych 4 H, Ewa Woldańska. Teraz młodzież porównuje faunę i florę rejonów Detroit z występującą na obszarze naszego kraju.

Gospodarze w czołówce

Sobota była dniem prezentacji stoisk, pokazów w wykonaniu strażaków i policjantów, konkursów oraz warsztatów edukacyjnych. W południe organizatorzy ogłosili wyniki ogólnokrajowego konkursu pod nazwą „Las i My”.
Główną nagrodę za projekt o walorach turystyczno-przyrodniczych gminy otrzymała młodzież z klubu edukacyjnego 4 H z Sobkowa (woj. świętokrzyskie). Dwie pierwsze nagrody przyznano klubom z powiatu pleszewskiego, klubowi Platan z Żegocina i Panda II z Broniszewic.

- Przygotowaliśmy projekt w formie raportu z dokumentacją zdjęciową i mapkami na temat gatunków fauny i flory spotykanej w naszej okolicy – wyjaśnia Tatiana Jarzębska z klubu Panda II w Broniszewicach. – Opracowaliśmy również ścieżkę edukacyjną wokół szkoły oraz prowadzącą przez kilka okolicznych wsi: Broniszewice, Wieczyn, Żegocin i Łęg.
Młodzież z Platana wykonała makietę żegocińskiego parku, miejsca dotąd bardzo zaniedbanego. Dzięki ich inicjatywie teren został oczyszczony.

Katarzyna
Boczek
prezes Fundacji Edukacyjnej
4 H w Polsce

To największa krajowa impreza dla dzieci ze środowisk wiejskich. Nagrodzone kluby same w sobie są już promocją gminy i regionu. Realizowały projekty, które uatrakcyjniają i poszerzają ofertę turystyczną ich małych ojczyzn. Dzieci z powiatu pleszewskiego przygotowały naprawdę wyjątkowe prace.

Autor artykułu: Jacek TOMCZAK

Osiemset stalowych rumaków

Monday, August 25th, 2003

Osiemset maszyn i drugie tyle wielbicieli dwóch kółek zjechało na Ogólnopolski Zlot Motocykli Ciężkich i Weteranów do Krotoszyna. Posiadaczy i miłośników stalowych rumaków zaprosił po raz szesnasty miejscowy Klub Motocykli Ciężkich i Weteranów Oldtimers.

Narobili ambarasu

Właściciele dwukołowych rumaków zjeżdżali do Krotoszyna już w piątek, ale główne atrakcje zaplanowano na sobotę. Kilkaset maszyn przejechało przez podkrotoszyńskie wsie, robiąc tam sporo zamieszania. W jednej z nich motocykliści zaalarmowali… strażaków. Ochotnicy myśleli, że wyjące syreny wzywają ich do pożaru i stawili się przy remizie.
Kawalkada motocykli dojechała na krotoszyński rynek, gdzie mieszkańcy miasta wybrali najładniejszy motocykl zlotu. Najwięcej głosów dostała honda goldwing, należąca do Pawła Lachowicza ze Skierniewic.

– W 1985 roku wyprodukowano w Japonii 4200 takich pojazdów w wersji limitowanej. Tylko cztery są w Polsce. Ja sprowadziłem ją z Kanady w latach dziewięćdziesiątych – opowiada przedsiębiorca ze Skierniewic. Wspomina, że miał w swoim życiu trzy motocykle, pierwszym z nich była jawa. Najnowsza honda ma komputer pokładowy, który wie wszystko o zużyciu paliwa, uszkodzeniach pojazdu. Każdorazowo przy włączeniu kluczyka waży pasażerów i bagaże, dostosowując zawieszenie do ciężaru. Motocykl ma cztery biegi i nadbieg, a osiąga 200 km/h.

Dekawka za telewizor

Organizatorzy wręczyli jeszcze jeden puchar, dla najstarszego uczestnika zlotu. Trafił on do Tadeusza Książczyka z Gułowa, który trzy razy z rzędu zdobywał ten tytuł w Krotoszynie.

– Mam w domu dwadzieścia różnego rodzaju pucharów ze zlotów. W ubiegłym roku dostałem nawet półkę na te puchary – mówi 74-latek.

Tadeusz Książczyk przyjechał do Krotoszyna hondą goldwing z 1989 roku.

– Pierwszy motocykl kupiłem od mojego majstra, gdy miałem 16 lat. Później była dekawka, którą wymieniłem za dwa telewizory – wspomina.

Autor artykułu: NETA

Dopłacą rolnikom

Monday, August 25th, 2003

Włodarze miast i gmin powiatu krotoszyńskiego pokryją część kosztów ponoszonych przez rolników na utylizację zwierząt.
Przez ostatnie lata każda padła sztuka bydła sprawiała rolnikom nie lada kłopot. Przetransportowanie jej do zakładu utylizacji i spalenie wiązało się z ogromnymi kosztami, rzędu nawet 1000 zł. Od sierpnia Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa znacznie odciążyła rolników, dopłacając do utylizacji zwierząt. Obecnie gospodarz płaci około 200 zł.

Organizacje rolnicze z powiatu krotoszyńskiego zaproponowały, by także burmistrzowie i wójtowie wzięli na siebie ciężar płacenia za transport i utylizację martwych zwierząt.

– Sytuacja w rolnictwie jest naprawdę ciężka, zwłaszcza w tym roku – mówi Stanisław Szczotka, przewodniczący Rady Miejskiej i jednocześnie szef powiatowych struktur Izb Rolniczych. Propozycję tę popierał burmistrz Krotoszyna Julian Jokś. Większość wójtów i burmistrzów nie zdecydowała się jednak na taki krok. Będą pokrywać rolnikom tylko koszty transportu.

Autor artykułu: NETA

Słońce nad żłobkiem

Friday, August 22nd, 2003

Żłobkowi w Krotoszynie, jedynej tego typu placówce w powiecie, nie grozi już likwidacja. Wprowadzony w ubiegłym roku program naprawczy przyniósł efekty.
Od dłuższego czasu nad placówką zbierały się ciemne chmury. Rosło zadłużenie, a liczba dzieci spadała i pieniądze wpłacane przez rodziców nie były w stanie pokryć wszystkich kosztów. Zaczęto szukać rozwiązania. Najpierw pomieszczenia w budynku, w którym znajduje się żłobek, wynajęto innym instytucjom, co pozwoliło na znaczne ograniczenie kosztów ogrzewania. Postanowiono, że żłobek stanie się samodzielnym podmiotem gospodarczym o charakterze placówki opiekuńczej. Dyrektor „Bobasa”, bo tak żłobek będzie się wkrótce nazywać, dostała pozwolenie na dowolne kształtowanie odpłatności za pobyt dziecka. W tej chwili kwota ta wynosi 102 zł miesięcznie plus 2,50 zł za każdy dzień na wyżywienie. W placówce przebywa też więcej dzieci – średnio 35.
– Działania przyniosły efekt. Pozostały jeszcze pewne zobowiązania, ale jesteśmy zadowoleni z funkcjonowania żłobka. Koszty są w nim obecnie mniejsze niż w przedszkolach – stwierdził wiceburmistrz Ryszard Czuszke.

Autor artykułu: NETA