W ramach przygotowań do rajdu „Transsyberia” kaliszanie trenują m.in. przeprawy
przez rzeki. Parokrotnie zatopili już auto. Musieli im pomagać rolnicy.
Większość załóg uczestniczących w I Międzynarodowym Rajdzie Samochodowym „Transsyberia” stanowią Polacy. Wielkopolskę będą reprezentowały jeszcze dwie ekipy: z Poznania i Konina. Załogi zagraniczne to: Anglicy, Szwedzi, Brytyjczycy i Rosjanie. W imprezie weźmie też udział Martyna Wojciechowska – znana prezenterka telewizyjna. Trzydziestodniowa wyprawa rozpocznie się 1 września w Gdańsku.
Mocny samochód
W tak ciężkich warunkach, przy drogach uważanych za nieprzejezdne, bardzo ważny jest odpowiedni samochód. Członkowie ekipy kaliskiej Artur Owczarek i Tomasz Malinowski szukali auta przez ponad miesiąc.
- Zjeździliśmy prawie całą Polskę – mówi Artur Owczarek. – Byliśmy między innymi w Warszawie, na Wybrzeżu i na Śląsku. Nissana patrola GR 4×4, rocznik 1997, kupiliśmy w Przemyślu.
Auto zbudowane jest, jak ciężarówka. Ma sztywne mosty i solidne podwozie. Żeby mogło uczestniczyć w tak dalekiej i ciężkiej wyprawie, konieczne będzie dokonanie szeregu przeróbek.
- Zmienimy zawieszenie na jeszcze sztywniejsze, żeby wytrzymało ekstremalne warunki – mówi Tomasz Malinowski. – Kupiliśmy już specjalne ogumienie, zamontowaliśmy nowy zderzak, wyciągarkę i osłony z profili stalowych. Auto trzeba też dostosować do brodzenia, minimum do głębokości 1,5 metra. Układy odpowietrzenia i dopowietrzenia silnika wyprowadzone zostaną ponad dach auta.
Dodatkowe baki
Syberia to nie niemieckie autostrady. Stacje benzynowe są niekiedy oddalone od siebie o setki, a nawet tysiące kilometrów. Dlatego trzeba tankować maksymalnie – ile się da.
- Zwiększymy zasób paliwa z 80 do 300 litrów poprzez zamontowanie dodatkowych baków i kanistrów wewnątrz samochodu – mówi Artur Owczarek. – W warunkach ekstremalnych na raz zatankowanym paliwie powinniśmy pokonać około 1500 kilometrów.
Organizatorzy ostrzegali uczestników przed różnymi niespodziankami. Przy podniesionym stanie wód przekroczenie rzeki może okazać się niemożliwe. Objazdy mogą liczyć od 100 do… 1000 kilometrów. Żeby być w miarę niezależnym trzeba zabrać na trasę: liny, pasy, specjalistyczny podnośnik do wyciągania podtopionego auta z rzeki, latarki, siekiery, szpadle, zapasy żywności i lekarstw. Wszystko to musi się zmieścić w niewielkim wnętrzu terenowego auta.
Trening nad Prosną
Pokonanie w bród około 270 rzek to gigantyczne zadanie. Rajdowcy intensywnie trenują w okolicach Kalisza, a także w Bieszczadach. Na trasie będą musieli poradzić sobie z wieloma rzekami, często głębokimi i o bardzo silnym nurcie. Do najniebezpieczniejszych należą Chandyga i Kjubjune. Dlatego przeprawę przez wodę kierowcy muszą mieć maksymalnie opanowaną.
- Niestety, parokrotnie nie udało nam się przejechać – opowiada Artur Owczarek. – Samochód zatonął, a my musieliśmy się ewakuować. Wyciągali nas rolnicy. Zazwyczaj wystarczały dwa traktory. Gospodarze przeważnie byli nam przychylni. Może tylko trochę się dziwili. Nie mogli zrozumieć dlaczego wpakowaliśmy się do rzeki, skoro obok stoi most.
Nocleg w starej kopalni złota
Przejazd będzie wyzwaniem, ale też fascynującą przygodą. Rajdowcy zobaczą krajobrazy, jakich nie ma nigdzie indziej na świecie, skosztują owoców tajgi i syberyjskich potraw. Niewątpliwymi atrakcjami będą m.in.: rejsy po jeziorze Bajkał i Morzu Ochockim, noclegi w wyrobiskach po byłych kopalniach złota. Kierowcy odwiedzą też wioskę buriacką oraz Wierszynę, enklawę polskości na Syberii. Mieszkający tam Polacy, którzy do dziś mówią w ojczystym języku.
Obaj śmiałkowie mają nadzieję, że uda im się szczęśliwie dojechać do mety w Magadan. Będziemy trzymali za nich kciuki.
PS. Koszty udziału w rajdzie są bardzo wysokie. Ekipa kaliska szuka sponsora, który w zamian za reklamę współuczestniczyłby w sfinansowaniu wyprawy.
Fragment z konspektu rajdu
Dzień 24, czwartek 25.09.2003
Odcinek w kierunku Chandygi
Do Magadanu pozostało już niecałe 1700 kilometrów. Prosimy o rozwagę – zależy nam, aby wszyscy szczęśliwie zakończyli rajd. Na odcinku tym jesteśmy zdani sami na siebie. Nie możemy liczyć na pomoc w zakresie napraw, nie możemy też wezwać pogotowia ratunkowego. Odcinek należy do bardzo trudnych. Kręte drogi, oblodzone przełęcze górskie, brody, niebezpieczne zwężenia i półki skalne, na których brak barierek. Miejscowości, które zaznaczone są na mapie, w większości już nie istnieją. Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności!!!
Autor artykułu: Jacek ZDUŃCZYK