Prokuratura Rejonowa w Kaliszu umorzyła śledztwo w sprawie gróźb kierowanych
w anonimowych listach wobec prezydenta Kalisza, Janusza Pęcherza.
Organy ścigania zapewniają, że sprawa nie jest ostatecznie zakończona, a zatrzymanie sprawcy jest tylko kwestią czasu. W każdej chwili śledztwo może zostać wznowione przez prokuraturę.
Znają DNA sprawcy
Prokuratura dysponuje m.in. wynikami badań DNA przeprowadzonymi przez laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Próbki pobrane ze śliny pozostawionej na kopertach oraz znaczkach pozwoliły ustalić, że wszystkie listy zostały wysłane przez tę samą osobę. Wiadomo też, że jest to mężczyzna. Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Głównej Policji w Warszawie przeprowadziło również dokładną analizę pisma, która potwierdziła, że były pisane tą samą ręką. Skontrolowano urzędy pocztowe, z których były wysyłane listy z groźbami. Kaliska policja nadal sprawdza krąg osób, które mogły być zainteresowane pisaniem anonimów.
Śledztwo zostało wszczęte 2 kwietnia tego roku po złożeniu zawiadomienia przez Janusza Pęcherza. Nieustalony jak dotychczas sprawca domagał się w anonimowych listach, aby prezydent wydał m.in. pozytywną decyzję o budowie kompleksu usługowo-handlowego przy ulicy Majkowskiej, na terenie należącym do upadłej firmy Augusto. Dlatego wśród podejrzanych osób znalazł się znany kaliski biznesmen August T. Autor listów groził nie tylko prezydentowi, ale również jego rodzinie. Listy za pośrednictwem poczty docierały na adres domowy J. Pęcherza oraz Urzędu Miejskiego. O sprawie wiedzieli współpracownicy prezydenta oraz radni, którzy o wszystkim zostali poinformowani podczas sesji.
W kręgu podejrzeń
- W maju prezydent przekazał prokuraturze plik anonimów, w których – oprócz gróźb – sprawca domagał się wyjaśnień odnośnie inwestycji przy ulicy Młynarskiej w Kaliszu, jak i budowy Trasy Bursztynowej – mówi zastępca prokuratora rejonowego w Kaliszu Jerzy Kubiak. – Biorąc pod uwagę zebrane materiały, postanowiono wątek gróźb kierowanych wobec prezydenta wyłączyć do odrębnego postępowania ze śledztwa prowadzonego przeciwko Augustowi T. Przesłuchani w toku nowego śledztwa świadkowie, sam pokrzywdzony, jak i podejrzani nie potrafili wskazać osoby, która mogła być autorem anonimów. August T. nie przyznał się do tego, aby miał coś wspólnego z anonimami. Na razie nic nie wskazuje na to, aby nie mówił prawdy.
Jeszcze w czwartek prokurator rozmawiał z prezydentem Januszem Pęcherzem. Prezydent nie potrafił wskazać kim może być osoba, która pisała anonimy z pogróżkami.
- W tej chwili nie ma już chyba obaw, że groźby te się spełnią – uważa prezydent Kalisza.
Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI