Archive for October, 2003

Przemysłowe dziedzictwo

Thursday, October 23rd, 2003

Dziś rozpoczyna się w Kaliszu dwudniowa konferencja „Dziedzictwo Przemysłowe Kalisza i Regionu”. Przyjedzie na nią wielu wybitnych naukowców, w tym również zagranicznych.

Konferencja odbywa się pod honorowym patronatem Stefana Mikołajczaka, marszałka województwa wielkopolskiego. Wsparcie finansowe zapewniła Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej. W pierwszym dniu uczestnicy spotkania wysłuchają w sali recepcyjnej ratusza jedenastu wystąpień naukowych, w tym m.in. profesora dr hab. Kazimierza Badziaka – o miejscu i roli regionu kaliskiego w uprzemysłowieniu Królestwa Polskiego i dr Mirosławy Lisieckiej – o archiwaliach do dziejów przemysłu w zasobie Archiwum Państwowego w Kaliszu. W drugim dniu uczestnicy konferencji odwiedzą przedsiębiorstwa kaliskie o historycznych rodowodach: „Kaliszankę”, „Calisię” i „Runotex”. W piątek wszystkie wystąpienia naukowe będą prezentowane w Muzeum Historii Przemysłu w Opatówku.

Autor artykułu: JAZ

Nie wszystko złoto…

Thursday, October 23rd, 2003

Mieszkaniec Kalisza kupił za 17 tys. zł 21 monet, które miały być ze złota. Niestety, okazały się bezwartościowe. Mężczyzna wypłacił przed kilkoma dniami sporą gotówkę w jednym z banków. Na ulicy Parczewskiego zaczepił go mężczyzna z rosyjskojęzycznym akcentem. Pytał, gdzie znajduje się najbliższy kantor. Po chwili pojawił się drugi mężczyzna, który podjął się roli tłumacza. Po krótkiej wymianie zdań, okazało się, że obcokrajowiec chce sprzedać złote monety. Jedną sztukę oferował po 800 złotych. (more…)

Liczą na wsparcie

Thursday, October 23rd, 2003

Gmina Sieroszewice wystąpiła do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa o dofinansowanie ze środków SAPARD czterech inwestycji, na łączną sumę 2,5 miliona zł. Najważniejszą z nich jest kontynuacja budowy kanalizacji sanitarnej w Rososzycy oraz budowa części kolektora sanitarnego w stronę wsi Sieroszewice. Gmina planuje także m.in. budowę drogi w Masanowie na odcinku 1,5 kilometra.

Autor artykułu: BIN

Wyłowili topielca

Tuesday, October 21st, 2003

Zwłoki kobiety o nieustalonej jak dotąd tożsamości wyłowili w niedzielę ze zbiornika Szałe kaliscy strażacy. (more…)

Chcą odszkodowań za trujące wylewy

Tuesday, October 21st, 2003

Kilkudziesięciu właścicieli gruntów położonych przy rzece Ołobok
domaga się wypłaty odszkodowań za zalewanie ich działek.

Ścieki osadzające się na łąkach i polach sprawiły, że ziemia praktycznie nie nadaje się do użytku. Obecność metali ciężkich w ziemi uniemożliwia nawet przygotowanie paszy dla zwierząt. W grę może wchodzić wypłata nawet około 100 tysięcy złotych.

Groźne substancje

W ubiegłym roku w Rąbczynie oddano do użytku nowoczesną oczyszczalnię ścieków. Dzięki temu stopniowo zaczął się poprawiać stan Ołoboku i teraz powoli zaczyna tam wracać życie. Jednak wcześniej było pod tym względem tragicznie. Rzeka stanowiła w praktyce jeden wielki ściek, a stopień zanieczyszczenia przekraczał wszelkie dopuszczalne normy. Z uwagi na wąskie koryto, co jakiś czas, zwłaszcza po większych opadach, Ołobok występował z brzegów. Zalewał okoliczne grunty, nanosząc na nie nieczystości. Te wnikały w glebę, skażając ją groźnymi dla zdrowia substancjami. Po kilku takich powodziach właściciele zostali pozbawieni możliwości prowadzenia upraw. Zaczęły się pierwsze wnioski o odszkodowania. Do dziś jednak na konto żadnego z poszkodowanych nie wpłynęła nawet złotówka.

- Druga strona gra na czas i stara się maksymalnie wydłużyć sprawy w sądzie, tak aby je w końcu umorzono – mówi jeden z właścicieli gruntów, Stanisław Grzelak. – Nie wiem, po co nas sąd rozdzielił na kilkanaście mniejszych grup. Chyba tylko po to, abyśmy razem nie mieli zbyt dużej siły przebicia.

- Mam dwa hektary łąk przy rzece, ale tylko na papierze – dodaje Dariusz Bilski z Karsek. – Muszę dzierżawić inne grunty, a na swoje już od 7 lat nawet nie mogę wjechać. Pół biedy, gdyby zalewała nas czysta woda, ale tam płynął szlam. Nie wolno było pogłębiać rzeki, więc jej poziom ciągle się podnosił. Nic dziwnego, że zalewało niżej położone łąki. Jak to możliwe, że Wodkan pobierał opłaty za odprowadzanie ścieków, a potem po prostu zrzucał je do rzeki?

Wojewoda zakazał

- Pierwsze wnioski od właścicieli gruntów wpłynęły 3 lata temu – mówi wicestarosta ostrowski, Piotr Walkowski. – Z samego terenu miasta i gminy Ostrów takich wniosków było 69. Po rozpoznaniu sprawy zdecydowałem o naliczeniu odszkodowań.

Wylewy miały miejsce, gdyż do dziś obowiązuje wydany jeszcze przez wojewodę kaliskiego zakaz prowadzenia prac wodnych na tym odcinku Ołoboku. Jak się okazuje, decyzja wojewody wynikała z wcześniejszego wniosku ostrowskiego Wodkanu o ustanowienie strefy pośredniej poboru wód. Wodkan motywował to stanem wód i koniecznością ochrony ujęć wody pitnej dla miasta Ostrowa. Tak więc błędne koło się zamyka.
Wodkan, który w całym tym postępowaniu występuje jako strona powodująca wylewy, zaskarżył decyzję starosty ostrowskiego do wojewody wielkopolskiego, który ją uchylił. Wojewoda uzasadnił, że gdyby rozpoczęto prace melioracyjne, to zanieczyszczenia mogłyby przedostać się do wód podziemnych. Odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego nic nie dało, gdyż NSA odmówił wszczęcia postępowania wskazując, że organem odwoławczym w takich sprawach powinien być nie wojewoda, a sąd powszechny.

Pozwani do sądu

Tymczasem rolnicy mało, że nie zdołali wyegzekwować swych pieniędzy, to jeszcze zostali pozwani do sądu przez Wodkan, który chce uniknąć wypłaty odszkodowań.
Postępowanie toczy się przed ostrowskim Sądem Rejonowym. Jeśli Wodkan przegra, będzie musiał zapłacić 80 tysięcy złotych odszkodowań powiększonych jeszcze o odsetki z ostatnich trzech lat. Taka suma mogłaby odbić się na wysokości opłat za wodę i ścieki.

W obecnym postępowaniu uczestniczy też Wojewódzki Zakład Urządzeń Melioracyjnych, który bezpośrednio zajmuje się wykonawstwem prac wodnych. W tym jednak przypadku nie jest adresatem roszczeń. Przedstawiciele WZUM opierają się bowiem na dokumentach, otrzymanych m.in. z Wodkanu kilka lat temu. Wynika z nich jednoznacznie, że jedyne, co można było robić na Ołoboku, to usuwać zatory spowodowane wrzucaniem różnych przedmiotów przez ludzi lub spadaniem odłamanych gałęzi rosnących na brzegu drzew.

Wylewy były i będą

Sprawa sądowa przeciąga się w czasie, a rolnicy twierdzą, że to celowe działanie mające ich zniechęcić do dalszych starań. – To nie z naszej inicjatywy, taka jest procedura sądowa – twierdzi Jerzy Psikus, wiceprezes Wodkanu ds. technicznych. – Rekultywacja tych terenów jest na pewno problemem, ale chyba nie aż tak poważnym, jak sądzą rolnicy. Poza tym wylewy zawsze będą miały miejsce na Ołoboku, który jest rzeką leniwą. Tego nikt nie uniknie po większych opadach. Co najwyżej możemy zmniejszyć skalę tego zjawiska.

Jerzy Psikus zapewnia, że chce polubownie rozwiązać spór, nie precyzuje jednak na jakich warunkach takie ugodowe rozstrzygnięcie miałoby polegać. Na razie na odszkodowania nie przeznaczono ani złotówki z budżetu firmy.
Tymczasem jednoznacznie w sprawie konsekwencji wcześniejszych wylewów wypowiedziała się w tych dniach specjalna komisja lustrująca użytki rolne położone wzdłuż rzeki.

- Z uwagi na występujące w przeszłości wylewy ścieków wraz z osadami na przyległe użytki rolne stwierdzono znaczne obniżenie wartości użytkowej łąk i pastwisk przylegających do rzeki – czytamy w końcowym protokole z komisyjnego przeglądu stanu technicznego Ołoboku na odcinku od Ostrowa Wlkp. do Bilczewa.

Autor artykułu: Marek WEISS

Centrum Wolontariatu

Tuesday, October 21st, 2003

Centrum Wolontariatu Ziemi Pleszewskiej zostało powołane jako jedno z pierwszych w południowej Wielkopolsce. Prowadzić je będzie miejscowy Związek Harcerstwa Polskiego przy pomocy Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Centrum ma za zadanie stworzyć bazę danych, w której znajdą się wszelkie osoby pragnące pracować społecznie.
W najbliższym czasie rozpoczną się szkolenia dla wolontariuszy i uruchomiona zostanie strona internetowa. – Wolontariuszem może zostać każdy – wyjaśnia komendant hufca Sławomira Madalińska. – Musi jednak posiadać pewną wiedzę w dziedzinie, w jakiej chce się specjalizować. Tego typu praca jest w krajach Unii Europejskiej traktowana jako szansa zdobycia praktyki zawodowej, szczególnie dla studentów i bezrobotnych.

Autor artykułu: CON

Wujek stanie przed sądem

Saturday, October 18th, 2003

Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie zakończyła śledztwo w sprawie tragicznego wypadku, do jakiego podczas tegorocznych żniw w Gościejewie (gmina Koźmin Wielkopolski).
Śledztwo zostało wszczęte z urzędu. Prokurator uznał, że instrukcje wyraźnie nakazują, by w kabinie kombajnu znajdowała się tylko jedna osoba, pełnoletnia i z odpowiednimi uprawnieniami. Tymczasem feralnego dnia 14-letni Amadeusz T. wszedł do kombajnu razem z wujkiem. Nastolatek włożył rękę do zbiornika ze zbożem, a linka do podawania zboża wciągnęła mu ją do środka i urwała. Rękę trzeba było amputować na wysokości barku.
Krotoszyńska prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut nieumyślnego spowodowania trwałego kalectwa, za co grożą nawet trzy lata więzienia.

Autor artykułu: NETA

Bezprawne kary

Saturday, October 18th, 2003

Wojewoda wielkopolski uznał, że uchwała Rady Miejskiej w Krotoszynie dotycząca regulaminu dostarczania wody i odprowadzania ścieków jest nieważna. Przypomnijmy, że 28 sierpnia br. radni opowiedzieli się za tym, by obarczyć dodatkową opłatą te przedsiębiorstwa, które odprowadzają ścieki o parametrach przekraczających ustalone normy. Jak uzasadniał Michał Przybylski, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Krotoszynie, ścieki z niektórych firm znacznie przekraczają normy i żeby je oczyścić PGKiM musi ponieść większe koszty. Zdaniem prezesa koszty te powinna ponieść firma, która odprowadza ponadnormatywne ścieki.
Tymczasem wojewoda uznał, że PGKiM i radni nie mają racji. W rozstrzygnięciu nadzorczym pisze, że nie ma takich ustaw i rozporządzeń, które dałyby prawo do egzekwowania od przedsiębiorstw kar za przekroczenie norm ścieków. Kary te powinny być zawarte już w taryfach stawek za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków.

Autor artykułu: NETA

Rzemieślnicy odnowili zabytkowy nagrobek

Saturday, October 18th, 2003

Zabytkowy nagrobek Tekli Kleczyńskiej odzyskał dawną świetność. W miniony czwartek oryginalny pomnik wrócił do Liskowa. Jego gruntownej renowacji podjął się Zakład Ślusarsko-Kowalski Rodziny Poprawa z Odolanowa. Zniszczonym przez korozję nagrobkiem zainteresował się dyrektor Izby Rzemieślniczej i Przedsiębiorczości w Kaliszu.

Pod okiem mistrza

Metalowa konstrukcja była już w fatalnym stanie – mówi
dyrektor Józef Gola. – Wymagała natychmiastowej konserwacji. Bogdan Poprawa, wspaniały rzemieślnik, podjął się tego zadania.
IRiP pomogła załatwić niezbędne materiały. Mistrz z Odolanowa – Bogdan Poprawa kierował pracą uczniów oraz swojego syna Tomasza, który już niebawem złoży egzamin mistrzowski i przejmie rodzinną firmę. Założył ją Leon Poprawa (dziadek Tomasza) w 1946 roku. Konserwacja nagrobka była egzaminem praktycznym dla przyszłych czeladników i mistrza.

- Żmudne i monotonne czyszczenie metalowych prętów wymagało od nas olbrzymiego samozaparcia – mówi Tomasz Poprawa..

Dotrzymane słowo

Oprócz kandydata na mistrza – Tomasza Poprawy w renowacji nagrobka uczestniczyli też inni uczniowie: Jan Matysek, Marcin Handkiewicz, Grzegorz Król, Marcin Chleboś, Łukasz Frąk, Przemysław Grochowski, Marek Gościniak. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, do zmontowania niewielkiego pomnika zużytych zostało ponad 300 nitów.

- Sam się dziwię, że poszło nam aż tak dużo różnego materiału – dodaje Bogdan Poprawa. – Muszę przyznać, że podejmując się tego zadania, nie sądziłem, iż będzie ono tak pracochłonne i trudne.
Nie był to pierwszy nagrobek odnowiony dzięki staraniom Izby Rzemieślniczej i Przedsiębiorczości w Kaliszu. Wcześniej fachowcy zrzeszeni w IRiP, przy współudziale młodzieży i władz samorządowych Liskowa wyremontowali nagrobek księdza Wacława Blizińskiego. Odrestaurowali też pomnik Stanisławy Jeżewskiej na „Tyńcu” w Kaliszu.

Autor artykułu: JAZ

Życie albo telefon

Thursday, October 16th, 2003

Dwóch 17-latków przystawiło nóż do gardła młodszemu koledze.
Grożąc poderżnięciem, zażądali wydania telefonu komórkowego.

Napad miał miejsce kilka dni temu na terenie jednego z kaliskich boisk szkolnych. Napastnicy zostali szybko ujęci przez policję. We wtorek sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kaliszu. Wczoraj do sądu trafił wniosek o tymczasowe aresztowanie nieletnich bandytów.

Ciężkie przestępstwo

- Sprawcy działali wspólnie i w porozumieniu – wyjaśnia Jerzy Kubiak, zastępca prokuratora rejonowego w Kaliszu. – Przystawili swojej ofierze nóż do szyi i grozili poderżnięciem gardła. Później zabrali telefon warty 280 złotych. 17-latkom został przedstawiony zarzut napadu przy użyciu niebezpiecznego narzędzia. Grozi za to kara od trzech lat pozbawienia wolności. Warto dodać, że według kodeksu karnego jest to jedno z najcięższych przestępstw. Poważniej jest traktowane jedynie zabójstwo i zamach terrorystyczny.

Działa specgrupa

W policyjnych statystykach przybywa przestępstw z udziałem nieletnich. Najczęściej dochodzi do nich na terenie szkół lub w ich pobliżu. Dlatego przy komisariacie policji w Kaliszu powstała specjalna grupa, która zajmuje się przestępczością wśród nastolatków.

- W ostatnim czasie odnotowaliśmy wzrost przestępczości związanej z narkotykami – wyjaśnia podkomisarz Witold Goździelewski z Sekcji Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu. – Przestępczość czysto kryminalna utrzymuje się na stałym poziomie. Maleje natomiast liczba ciężkich przestępstw. Od kilku lat nie mieliśmy zabójstwa, którego sprawcą byłby nieletni. Wcześniej również takich zbrodni dopuszczali się nastolatkowie. Kaliska policja podejmuje szeroko zakrojone działania profilaktyczne. Opracowany został m.in. program „Bezpieczna szkoła”. Funkcjonariusze spotykają się z młodymi ludźmi. Dyskusja dotyczy głównie odpowiedzialności karnej. Współpracujemy także z pedagogami szkolnymi.

Kradną w marketach

Zmorą policji stały się kradzieże w supermarketach. Zdarza się, że na tym procederze przyłapywane są nawet kilkuletnie dzieci. Ich łupem najczęściej padają słodycze. Bywa też, że
młodzież kradnie artykuły szkolne.

- Tak było na początku roku szkolnego – dodaje podkomisarz Goździelewski. – Powodem kradzieży na przykład zeszytów była po prostu ciężka sytuacja materialna rodziców. Zdarzają się również sytuacje, że dzieciaki przychodzą do supermarketu po prostu się najeść. Najczęściej nastolatkowie dokonują jednak kradzieży, aby zarobić w ten sposób na środki odurzające.

Tomasz Kwinta
dyrektor
Gastronomika

Poważnym problemem w szkołach stały się narkotyki. Samo ich posiadanie jest już przestępstwem. Dyrektorzy nie chcą otwarcie rozmawiać na ten temat. Ale nie można udawać, że nie ma problemu. W mojej szkole miałem kilka przypadków nawet zażywania narkotyków. Podjąłem więc zdecydowane działania. Wspólnie z policją będziemy przeprowadzać regularne kontrole.

Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI